Na czele Islandii od prawie dwóch lat stoją kobiety. Szefową rządu jest Kristrún Frostadóttir, liderka socjaldemokratycznego Sojuszu, która od grudnia 2024 r. kieruje koalicyjnym gabinetem. Od sierpnia 2024 r. prezydentką państwa jest Halla Tómasdóttir.
Rozmowy zawieszone. Ale nie zerwane
Rząd Islandii wyjaśnia, że pomimo zawieszenia w 2013 roku negocjacji akcesyjnych, wniosek o członkostwo złożony w 2009 roku nigdy nie został formalnie wycofany. "Komisja Europejska potwierdziła, że wniosek pozostaje ważny, o czym poinformowano w związku z wizytą przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen w Islandii w lipcu 2025 roku" - zapewnia w komunikacie rządzący gabinet.
Tamtejsze Ministerstwo Spraw Zagranicznych (MSZ) wyjaśnia, że sierpniowe referendum, zgodnie z podjętą w maju decyzją parlamentu, odpowie na jedno pytanie. W sobotę 29 sierpnia, Islandczycy zdecydują, "czy Islandia powinna wznowić negocjacje akcesyjne z Unią Europejską?" Będą mieli do wyboru dwie opcje - twierdzącą i negującą.
Reykjavik podkreśla, że nie będzie to głosowanie w sprawie członkostwa w UE. Jeśli zwycięży "tak", po zakończeniu negocjacji z Brukselą zostanie przeprowadzone kolejne referendum. Wtedy Islandczycy będą mogli ostatecznie zaakceptować lub odrzucić przynależność do struktur unijnych. Jeśli 29 sierpnia wygra druga opcja, "rząd uszanuje wynik referendum".
W opublikowanym komunikacie, gabinet Kristrún Frostadóttir wyraził opinię, że wznowienie negocjacji akcesyjnych ma duże znaczenie dla kraju. Muszą one jednak uwzględniać "szczególne okoliczności i kluczowe interesy narodowe nowych państw członkowskich" - wskazuje Reykjavik. Sposobem - sugeruje - byłoby dostosowanie przepisów UE lub zapewnienie okresów przejściowych.
W opinii analityków, chodzi głównie o rybołówstwo. Sektor pozostaje centralnym elementem gospodarki Islandii. Generuje około 10 proc. PKB i blisko 40 proc. wartości eksportu. Krytycy obawiają się, że wejście do struktur unijnych może ostatecznie zmusić Islandię do otwarcia wód innym flotom rybackim UE. Argumentują, że obecny system zarządzania rybołówstwem należy do najbardziej zrównoważonych na świecie i nie powinien być podporządkowany wspólnym ramom europejskim.
Sondaże. Rozmowy tak, członkostwo nie
Poprzednie negocjacje zjednoczeniowe rozpoczęły się w 2009 r., podczas kryzysu finansowego. Rok po upadku trzech największych islandzkich banków, których łączna wartość była równowarta niemal 10-krotności tamtejszego PKB (923 proc.). Rozmowy wstrzymano cztery lata później, m.in. ze względu na brak zgody parlamentu na przeprowadzenie referendum. Wtedy na decyzji deputowanych zaważył jeden głos.
Obecne sondaże wskazują na podział społeczeństwa i niemal wyrównaną walkę. W czerwcowym badaniu opinii publicznej, za wznowieniem negocjacji zjednoczeniowych opowiedziało się 53,1 proc. Islandczyków. "Jednocześnie większość społeczeństwa nadal sprzeciwia się członkostwu Islandii w Unii Europejskiej" - informuje publiczne radio i telewizja RUV.












