Sieć sklepów Dino jako jedna z ostatnich zdecydowała się na wycofanie jaj z chowu klatkowego - w komunikatach informowano, że "trójki" znikną z półek do końca 2025 roku, a produkty, w których je wykorzystano - do 2027 roku. W maju br. firma zdecydowała się jednak cofnąć wcześniejszą decyzję.
Jaja kurze z chowu klatkowego wracają do Dino. Reakcje? Mieszane
"W celu zapewnienia pełnej dostępności jaj w cenach przystępnych dla konsumentów, sieć podjęła decyzję o czasowym wprowadzaniu do oferty w 2026 r. jaj pochodzących od kur z chowu klatkowego" - mogliśmy przeczytać w komunikacie Dino. Tłumaczono także, że ma to związek z trudną sytuacją na polskim rynku jaj kurzych, związaną z "kolejnymi ogniskami ptasiej grypy i zakłóceniami w łańcuchach dostaw".
Decyzja sieci sklepów spotkała się z mieszanymi reakcjami. Paweł Podstawka, prezes Krajowej Federacji Hodowców Drobiu i Producentów Jaj, uważa ją za słuszną zarówno od strony konsumenckiej, jak i producenckiej.
"Obecnie ponad 60 proc. krajowej produkcji jaj opiera się na chowie klatkowym, dlatego całkowite wycofywanie tego segmentu z rynku handlowego prowadzi do ograniczenia dostępności produktu dla konsumentów oraz wzrostu cen. Decyzję sieci Dino oceniamy jako racjonalną odpowiedź na aktualną sytuację rynkową, związaną m.in. z zakłóceniami podaży i skutkami ptasiej grypy. To rozwiązanie korzystne zarówno dla producentów, jak i klientów, którzy powinni mieć możliwość swobodnego wyboru rodzaju jaj zgodnie ze swoimi preferencjami i możliwościami finansowymi" - ocenia.
Inny punkt widzenia przedstawiają aktywiści. I tak Julia Pająk, pełniąca funkcję menadżerki ds. kampanii dobrostanowych w Stowarzyszeniu Otwarte Klatki, mówi wprost (cytat za Dlahandlu.pl): "Sieć Dino poinformowała nas, że w długoterminowej perspektywie podtrzymuje kierunek rezygnacji z jaj klatkowych. Choć cieszy nas fakt, że Dino nadal deklaruje przejście na ofertę bezklatkową, niepokojące jest to, że sieć nie wyznaczyła obecnie nowego terminu pełnej transformacji ani maksymalnego wolumenu sprzedaży jaj klatkowych w najbliższym okresie".
Jednocześnie przedstawicielka Stowarzyszenia zauważa, że liderzy rynku wycofali jaja "trójki" z oferty już miesiące lub nawet lata temu, a w tym kierunku zmierzają wszystkie największe sieci handlowe w kraju. "Powrót do sprzedaży jaj klatkowych przez Dino to krok wstecz, dlatego jesteśmy z siecią w kontakcie i będziemy dążyć do wypracowania nowego rozwiązania" - komentowała Pająk.
Czy jaja z chowu klatkowego wrócą do innych sklepów?
Portal Spożywczy informuje, że choć oficjalnie inne sieci zaprzeczają, jakoby planowały wznowienie sprzedaży "trójek", to "co najmniej jedna z dużych sieci sonduje rynek pod kątem wznowienia dostaw jaj z chowu klatkowego". Czy oznacza to, że liderzy rynku - albo ich część - wycofają się z podjętej wcześniej decyzji? O przyjrzenie się sytuacji na polskim rynku jaj dziennikarze poprosili eksperta analiz sektora rolno-spożywczego w Banku Pekao S.A. - Grzegorza Rykaczewskiego.
Ekspert w rozmowie z Portalem Spożywczym zwraca uwagę na fakt, że główną przyczyną problemów podażowych na krajowym rynku jaj są ogniska ptasiej grypy.
"W 2025 i 2026 roku segment produkcji jaj, obok indyków oraz kur hodowlanych, należy do najbardziej poszkodowanych przez straty w bazie produkcyjnej. Od początku 2026 roku do połowy maja liczba kur niosek utrzymywanych w gospodarstwach, w których wystąpiły ogniska wirusa, wyniosła prawie 5 mln szt. Po zaledwie 4,5 miesiącach straty przewyższyły poziom z całego 2025 roku. Ta luka w bazie produkcyjnej odpowiada prawie 10 proc. łącznej liczby niosek utrzymywanych w Polsce. Mamy więc do czynienia z istotnym zaburzeniem krajowej podaży" - zauważa.
Co więcej, Rykaczewski zauważa, że mimo zmian zachodzących na rynku ponad 60 proc. kur niosek wciąż hodowanych jest w klatkach. Obecnie mamy do czynienia z nakładaniem się kilku problemów: utrzymuje się wysoki popyt na jajka pochodzące z chowu w systemach alternatywnych (wciąż będącego w mniejszości), których wciąż brakuje, a dodatkowo cała branża odnotowuje straty produkcyjne. Liczba jaj (także tych z chowu ściółkowego, wolnowybiegowego i ekologicznego) zmniejsza się przez grypę ptaków, co zaś zmusza sieci do importu lub wyboru jaj klatkowych.
Ekspert analiz sektora rolno-spożywczego zauważa, że w dwóch pierwszych miesiącach 2026 roku eksport jaj z Polski spadł o 33 proc., a import do kraju wzrósł o 67 proc. Mimo to Polska pozostaje eksporterem netto jaj. "Wyzwania podażowe nie powodują więc braków na rynku krajowym, ale windują ceny jaj" - wyjaśnia.
Czy w jego ocenie jaja z chowu klatkowego wrócą - co najmniej tymczasowo - także do pozostałych sieci sklepów?
"Jeśli chodzi o możliwość powrotu do sprzedaży 'trójek', w mojej ocenie mówimy raczej o działaniach ad hoc w związku z trudną sytuacją podażową i wysokimi cenami, a nie z trwałą zmianą polityki sieci handlowych. Impuls do powrotu do sprzedaży 'trójek' będzie tym silniejszy, im większe będą straty w produkcji" - mówi Portalowi Spożywczemu Grzegorz Rykaczewski.
Zdaniem eksperta sygnały stabilizacji sytuacji będą płynąć z rynku po spadku presji wirusa.
"Wiele lat krajowych lat doświadczeń z grypą ptaków pokazuje, że sytuacja epizootyczna może się bardzo różnić w kolejnych latach. Teoretycznie mamy więc do czynienia z czymś przejściowym, choć okresy spadku podaży na skutek wirusa mogą być długie. Należy też pamiętać, że krajowa branża jest w trakcie procesu zmian. Obecnie w całym kraju prowadzonych jest wiele inwestycji w kurniki, w których nioski będą utrzymywane w systemie ściółkowym lub z dostępem do wolnego wybiegu. Jest to proces długotrwały, głównie z uwagi na kapitałochłonność oraz czas niezbędny do realizacji budynków, ale ten proces się toczy" - zauważa ekspert.
Rykaczewski wieszczy, że w związku z zachodzącym procesem zmian w przyszłych latach będziemy obserwować spadek udziału systemu klatkowego w krajowej produkcji jaj na rzecz systemów alternatywnych. W ocenie eksperta w przyszłości rosnąć będzie podaż jaj "dwójek" i "jedynek", czyli z chowu ściółkowego i wolnowybiegowego, a nawet ekologicznego ("zerówek").










