W połowie marca premier Japonii Sanae Takaichi poinformowała o planach uwolnienia 15-dniowych rezerw ropy naftowej sektora prywatnego i miesięcznych rezerw państwowych. Japonia jest uzależniona od Bliskiego Wschodu w zakresie dostaw ropy naftowej w około 90 proc.
Japonia może interweniować na rynku ropy
Jak informuje jedno ze źródeł, rządzący przeprowadzili dochodzenie w sprawie konkretnych metod interwencji na rynku kontraktów terminowych na ropę naftową. Wcześniej szefowie kilku czołowych giełd wyrazili sprzeciw wobec jakiejkolwiek potencjalnej interwencji rządu USA na tym rynku ze względu na wzrost cen energii po ataku na Iran.
Ministerstwo Finansów w Tokio nie odpowiedziało na doniesienia o operacjach na rynkach ropy naftowej. Reuters wskazuje jednak na wypowiedź minister finansów Satsuki Katayamy, która stwierdziła, że rząd pozostaje w pełnej gotowości do podjęcia działań stabilizujących sytuację gospodarczą. "Jesteśmy zdeterminowani, by podejmować zdecydowane działania w każdym momencie i na wszystkich frontach" - powiedziała.
Rząd nie potwierdza doniesień o interwencji
Japonia pozostaje w trudnej sytuacji również ze względu na słabego jena. Katayama podkreśliła, że spekulacje na rynku ropy mogą wpływać także na kursy walut. "Powszechnie uważa się, że spekulacyjne ruchy na rynku ropy oddziałują również na rynek walutowy" - dodała.
Jeśli Japonia podejmie się interwencji, będzie ona kolejnym zdecydowanym krokiem w reakcji na kryzys wywołany eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie. Wcześniej rządzący ogłosili największe jak dotąd uwolnienie rezerw ropy naftowej. Japońskie Stowarzyszenie Naftowe, organizacja branżowa reprezentująca główne rafinerie ropy naftowej w kraju, zasugerowało konieczność uwolnienia jeszcze większej ilości zapasów.











