Rada Prezesów EBC przestrzega jednak przed skutkami zawirowań na rynku surowców energetycznych.
"Perspektywy dla cen energii - choć charakteryzują się dużą zmiennością - kształtują się obecnie na poziomie zbliżonym do scenariusza bazowego czerwcowych projekcji makroekonomicznych i znacznie powyżej poziomów notowanych przed konfliktem na Bliskim Wschodzie. Utrzymuje się wysoki stopień niepewności, a pełne skutki inflacyjne szoku energetycznego nie zostały jeszcze w pełni zauważone. W związku z tym Rada Prezesów uważnie monitoruje siłę i czas trwania tego szoku, a także jego skutki pośrednie oraz efekty wtórne. Rada Prezesów jest zdecydowana prowadzić politykę pieniężną, która zapewni stabilizację inflacji na poziomie celu wynoszącego 2 proc. w średnim okresie" - napisano w komunikacie.
Rada zakomunikowała także, że "nie zobowiązuje się z wyprzedzeniem do określonej ścieżki zmian stóp procentowych.
"Decyzje Rady Prezesów w sprawie stóp procentowych będą opierać się na ocenie perspektyw inflacji oraz związanych z nimi ryzyk - w świetle napływających danych gospodarczych i finansowych, a także dynamiki inflacji bazowej i siły transmisji polityki pieniężnej" - dodano w komunikacie.
Jeszcze przed czwartkową decyzją EBC eksperci zwracali uwagę na możliwe umocnienie euro w reakcji na "jastrzębie" zapowiedzi dotyczące ewentualnych jesiennych podwyżek stóp. Zmiany stóp podczas lipcowego posiedzenia raczej nikt nie obstawiał.
Dla porządku dodajmy, że inflacja w strefie euro w czerwcu spadła do 2,8 proc. rok do roku (inflacja bazowa do 2,4 proc.).
Co ważne, EBC zadeklarował, że jest gotowy dostosować "wszystkie swoje instrumenty w ramach posiadanego mandatu, aby zapewnić stabilizację inflacji na poziomie docelowym 2 proc. w średnim okresie" oraz "utrzymać sprawne funkcjonowanie mechanizmu transmisji polityki pieniężnej".
Wspomniano nawet o "pozostającym do dyspozycji" instrumencie ochrony transmisji (TPI). Ten ostatni - wprowadzony w 2022 roku - pozwala kupować na rynku wtórnym obligacje skarbowe krajów, które zmagają się z nagłym, chaotycznym wzrostem kosztów pożyczania pieniędzy.
Rynek oczekiwał pozostawienia stóp procentowych EBC na dotychczasowym poziomie.
"Europejski Bank centralny najpewniej utrzyma stopy na niezmienionym poziomie, kluczowa będzie jednak wymowa komunikatu w kontekście przyszłej ścieżki stóp" - napisali w czwartek w porannym komunikacie analitycy PKO BP. "Rynek niemal w pełni wycenia obecnie dwie podwyżki stóp w drugiej połowie 2026 roku, dlatego jastrzębi wydźwięk wypowiedzi prezes Ch. Lagarde nie byłby w naszej ocenie zaskoczeniem" - dodali.
W podobnym tonie komentował Marek Rogalski z DM BOŚ. "Prawdopodobieństwo podwyżki stóp przez Europejski Bank Centralny jeszcze dzisiaj wynosi zaledwie 17 proc., podczas kiedy dla posiedzenia 10 września sięga 74 proc. Rynek dostrzega to, że w sytuacji ponownie drożejących surowców (ropa i gaz) bankierzy będą zmuszeni do odpowiedzi i pauza po czerwcowej podwyżce może być krótka" - dodał analityk.














