Od 2024 r., w ramach operacji Aspides, okręty wojskowe UE patrolują Morze Czerwone. Ich misja ma charakter defensywny. Jej uczestnicy eskortują jednostki cywilne i chronią je przed atakami, głównie ze strony jemeńskich bojowników Huti. Zestrzeliwują też drony i rakiety.
Wzmocnić misję Aspides. Gra o wysoką stawkę
Misja obejmuje rejon cieśnin Bab al-Mandab (Bramy Łez) i Ormuz oraz wody międzynarodowe Morza Czerwonego, Zatoki Adeńskiej, Morza Arabskiego, Zatoki Omańskiej i Zatoki Perskiej. W jej skład chodzą głównie okręty z Włoch i Grecji, wspierane przez inne państwa członkowskich, które jak dotąd nie wyraziły chęci zwiększenia liczby wysłanych jednostek.
W opinii przedstawicielki UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, ochrona Morza Czerwonego wymaga obecnie wzmocnienia. Podczas spotkania szefów dyplomacji UE na marginesie Zgromadzenia Ogólnego ONZ, Kallas podkreśliła, że miałoby to sprostać rosnącemu poziomowi zagrożeń w regionie. "Morze Czarne, Cieśnina Ormuz i Cieśnina Bab el-Mandab to trzy krytyczne morskie punkty newralgiczne, których zakłócenia rozprzestrzeniają się daleko poza region" - powiedziała cytowana przez Bloomberga wiceprzewodnicząca KE w Nowym Jorku.
Po zorganizowanej we wrześniu, błyskawicznej ofensywie lądowej i morskiej, rebelianci Huti zagrażają żegludze w cieśninie Bab el-Mandab., otwiera się w nowym oknie To strategiczne miejsce łączące Morze Czerwone z Zatoką Adeńską i Oceanem Indyjskim. Tamtędy wiedzie szlak z Europy do Azji poprzez Kanał Sueski. Cieśnina nabrała jeszcze większego znaczenia po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie i blokadzie cieśniny Ormuz.
Więcej okrętów na Morzu Czerwonym. Naciski Rzymu
Kaja Kallas przypomniała, że kiedy Aspides powstawał, "wskazówką było, że potrzebuje co najmniej 10 statków". "Myślę, że sytuacja jest teraz jeszcze poważniejsza", otwiera się w nowym oknie - powiedziała szefowa europejskiej dyplomacji. Wskazała na potrzebę większej liczby odpowiednio wyposażonych jednostek morskich i lotniczych, w tym większych zdolności zapewnienia "bliskiej osłony" - cytuje Kallas portal Euronews.
"Pozycja, jaką Huti uzyskali nad Bramą Łez po zajęciu portu Mokka, wyspy Perim i wysp Hanish, stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa żeglugi na kluczowym międzynarodowym szlaku tranzytowym" - argumentuje cytowana Kallas. Sytucja "już uderza w europejskie interesy" - podkreśliła wiceprzewodnicząca Komisji Europejskie.
Jej apel popiera Rzym. Wskazuje, że tygodniowo okręty uczestniczące w akcji realizują około dziesięciu przepraw przez cieśninę. Minister obrony Włoch Guido Crosetto wyraził ubolewanie, że obecnie w najbardziej niebezpiecznym rejonie Morza Czerwonego operują tylko dwa europejskie okręty wojenne. Zaniepokojenie wyraził też szef włoskiej dyplomacji Antonio Tajani. "Jeśli nie ma wkładu militarnego, musi pojawić się wkład finansowy" - powiedział.












