W sobotę, 24 stycznia premier Donald Tusk ogłosił zamknięcie schroniska dla zwierząt w Sobolewie. Decyzja została podjęta w momencie, gdy trwał protest przeciwko warunkom, w jakich przebywały tam psy Na miejscu byli w tamtym momencie obecni przedstawiciele organizacji zajmujących się ochroną zwierząt. Gdy okazało się, że schronisko nie będzie już funkcjonować, w porozumieniu z władzami gminy przejęły one opiekę nad czworonogami, równolegle uruchamiając zbiórki pieniędzy.
- My nie jechaliśmy z zamiarem odbioru zwierząt. Pojechaliśmy na protest i zastaliśmy zaskoczeni sytuacją i działaliśmy tu i teraz. Trudno oczekiwać od organizacji, które nie mają żadnych dotacji ze strony budżetu państwa, utrzymują się tylko z darowizn, skąd one mają mieć pieniądze, jeśli nie od ludzi dobrej woli - mówiła kilka dni później w Kanale Zero adwokat Katarzyna Topczewska, reprezentująca organizacje.
Z czego utrzymują się schroniska i fundacje?
Nie minęło dwa tygodnie, gdy pojawiły się wątpliwości co do warunków, w jakich znalazły się niektóre sobolewskie czworonogi . Tak stało się w przypadku nielegalnego schroniska "Pogotowie dla zwierząt" w Kuflewie - po kontroli mazowiecki lekarz weterynarii skierował zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Wskazał, że nie dość, że nie zostało ono zgłoszone do rejestru, to warunki przebywania psów były dalekie od pożądanych. Prowadzący placówkę odpiera te zarzuty.
Organizacja, podobnie jak inne, również uruchomiła zbiórkę na rzecz odebranych psów.
- Fundacje utrzymują się przede wszystkim z ofiarności publicznej, czyli z darowizn od osób, którym bliska jest misja fundacji. Uzyskane środki fundacja przekazuje na realizację swoich celów statutowych, więc z założenia nie działa dla zysku. Osoba, która prowadzi schronisko dla zwierząt może to robić w ramach swojej działalności gospodarczej i otrzymywać środki z budżetu gminy, z którą ma podpisaną umowę. Jednocześnie prawo przewiduje prowadzenie schronisk dla bezdomnych zwierząt przez organizacje społeczne, a także funkcjonowanie schronisk jako jednostek budżetowych gminy, finansowanych z budżetu własnego gminy. Beneficjentem 1,5 proc. jest wyłącznie organizacja posiadająca status organizacji pożytku publicznego, która w ramach swojej działalności statutowej może wesprzeć konkretne schronisko - wyjaśnia Interii Biznes mec. Angelika Kimbort-Stępniak.
OPP mogą liczyć na 1,5 proc. podatku
Schroniska prowadzone przez gminy, czy też mające z nimi umowę, są finansowane co do zasady z budżetu publicznego. Przy schroniskach mogą być też tworzone fundacje, które przeznaczają na ich rzecz fundusze. Organizacje mogą też działać samodzielnie.
Fundacje działające niezależnie od gminy muszą polegać na darowiznach. W ubiegłym roku wiele z nich stało się beneficjentami 1,5 proc. podatku, niezależnie od innych wpłacanych przez darczyńców pieniędzy. Kwoty z tego tytułu w niektórych przypadkach liczone są w milionach złotych.

Kwoty te to jednak ułamek tego, co otrzymały organizacje ze wszystkich darowizn. Przykładowo, OTOZ "Animals" miało w 2024 roku 31,7 mln zł przychodów z działalności statutowej. Koszty z tego tytułu były porównywalne - 31,3 mln zł.
Koszty liczone są w setkach tysięcy złotych
Ile kosztuje utrzymanie bezdomnych zwierząt w gminnych schroniskach? Zapytaliśmy o to placówki z kilku dużych miast. W przypadku Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Lublinie w 2025 roku gmina Lublin przeznaczyła ok. 2,6 mln zł na prowadzenie (217 tys. zł miesięcznie).
"W 2025 roku w schronisku średnio w miesiącu przebywało ponad 100 psów, 90 kotów i 7 zwierząt egzotycznych. W ciągu roku utrzymanie psów kosztowało ok. 616 tys. zł (494 zł na jednego psa), kotów ok. 140 tys. zł (124 zł na jednego kota), a utrzymanie zwierząt egzotycznych 137 tys. zł (159 zł na jedno zwierzę). Na odławianie zwierząt Gmina Lublin wydała 488 tys. zł, a czipowanie i kastracje zwierząt, szczepienia, opieka weterynaryjna kosztowały 469 tys. zł" - wylicza nam Monika Głazik z biura prasowego Kancelarii Prezydenta Miasta Lublin.
Podkreśla, że koszty wyżywienia, leczenia chorób ostrych i przewlekłych, pielęgnacji zwierząt stanowią największą część całości. Należy dodać do nich te związane z wymianą legowisk, misek, jak również wynagrodzeń czy utrzymywania pomieszczeń. W przypadku Lublina darowizny "stanowią niewielki ułamek kosztów utrzymania".
- Niemniej dzięki prywatnej pomocy ludzi istnieje większa możliwość doposażenia schroniska np. w nowe budy dla psów, klatki dla zwierząt, sprzęt weterynaryjny i inne potrzebne w danym momencie akcesoria, sprzęt medyczny i elementy wyposażenia - słyszymy.
Schronisko w Szczecinie chce postawić nowy pawilon
W przypadku schroniska w Szczecinie miesięczny koszt był podobny - 266 253,81 zł. Średni dzienny koszt utrzymania zwierzęcia wyniósł 91,99 gr. Największą część stanowiły wynagrodzenia 15 pracowników, w tym dwóch lekarzy weterynarii (57,26 proc. ogółu). Środki żywności stanowiły 3,61 proc., leki i środki medyczne - 4,92 proc. Jedna dziewiąta kosztów dotyczyła energii, wody i ogrzewania.
W ubiegłym roku szczecińska placówka otrzymała ponad 77 tys. zł z tytuły darowizn pieniężnych, które zostały wydane głównie na zewnętrzne zabiegi chirurgiczne oraz leki i żywność. Dodatkowo przekazano darowizny rzeczowe wycenione na kwotę ponad 74 tys. zł.
"W związku z wciąż wzrastającą skalą bezdomności kotów na dzień dzisiejszy największą potrzebą jest zatrudnienie dwóch dodatkowych opiekunów zwierząt, rozbudowa schroniska o dodatkowe pawilon dla kotów oraz zakup aparatu RTG wraz z adaptacją pomieszczeń" - wymienia dyrektor Zakładu Usług Komunalnych w Szczecinie Tomasz Wawrzyńczak.
W Poznaniu czeka kilkaset kotów
Od poznańskiego schroniska otrzymaliśmy wyliczenia obejmujące każdy rodzaj poniesionych kosztów, włącznie z podatkami, szkoleniami pracowników i wypłatami na PPK. Łącznie było to w ubiegłym roku niecałe 7,3 mln zł.
"Średnie miesięczne wydatki na utrzymanie schroniska w 2025 r. to 604 043,09 zł. Nie prowadzimy analityki kosztów w przeliczeniu na jedno zwierzę. W sytuacji, w której nasze schronisko jest otwarte na przyjmowanie kotów i przyjmuje do leczenia koty wolno żyjące, a inne schroniska tego nie robią (w naszym schronisku przebywa w sezonie ponad 400 kotów, a np. w schronisku w Wrocławiu było ich około 160), taka analityka nie ma większego porównawczego sensu" - ocenia Katarzyna Frąckowiak, zastępca kierowniczki Schroniska dla zwierząt w Poznaniu.
Kwota darowizn wyniosła ponad 881 tys. zł, a więc porównywalnie do półtoramiesięcznych kosztów utrzymania schroniska.
Koszty utrzymania zwierząt rosną
Jak wynika z analiz Najwyższej Izby Kontroli z maja 2024 roku, wśród skontrolowanych 14 gmin wydatki na bezdomne czworonogi na przestrzeni lat znacząco wzrosły. W 2023 roku było to łącznie, w tym przypadku, 4 mln zł, o 1,9 mln zł więcej niż cztery lata wcześniej.
"To wzrost o 84,5 proc. (ok. 33 proc. jeśli wyeliminujemy wpływ inflacji). Zdecydowana większość tych wydatków - ok. 90 proc. - to koszt wyłapywania bezdomnych zwierząt i ich pobytu w schroniskach." - wskazywała NIK.

Adopcje oznaczają oszczędności
Wydaje się więc, że jedyną szansą na zmniejszenie skali wydatków jest przeciwdziałanie bezdomności zwierząt. Po likwidacji schroniska w Sobolewie czy Bytomiu prace nad Krajowym Rejestrem Oznakowania Psów i Kotów - obowiązkową rejestracją psów i kotów - przyspieszyły. Mowa jest również o lepszym sposobie rozliczania się z lokalnymi władzami.
- Jeśli gminy będą płacić więcej, im dłużej psy przebywają w schronisku, będą bardziej zainteresowane, by jak najszybciej trafiały do adopcji - podkreślała Katarzyna Piekarska (KO).
Założeniem funkcjonowania schronisk czy organizacji prowadzących azyl dla zwierząt powinno być bowiem znalezienie domów dla jak największej liczby czworonogów.
Paulina Błaziak













