W porannej rozmowie w RMF FM była minister klimatu i środowiska oraz prezes klubu parlamentarnego Centrum Paulina Hennig-Kloska odpowiedziała na krytykę systemu kaucyjnego. Komentując zgłoszenia konsumentów o problemach ze znalezieniem sprawnego butelkomatu, stwierdziła, że każdy sklep powyżej 200 metrów ma obowiązek przyjęcia butelki niezależnie od tego, czy butelkomat działa. Dodała także, że w przypadku odmowy należy składać zawiadomienie do wojewódzkiego inspektora środowiska.
"Sieci będą karane, jeśli będą nie przyjmować butelek. Już robimy kontrole, sklepy muszą dostosować się do systemu. Wojewódzkie inspektoraty środowiska już rozpoczęły kontrole" - powiedziała Hennig-Kloska w radiu.
Paulina Hennig-Kloska twierdzi, że nie miała problemów z systemem kaucyjnym. "Nie chodzę, nie szukam butelkomatów"
Minister klimatu stwierdziła również, że sama nie miała problemów z systemem kaucyjnym, bo "nie szuka butelkomatów".
"Jeśli można zanieść 6 pełnych butelek wody ze sklepu, to tydzień później przy kolejnych zakupach można odnieść puste. Zawsze oddaję [butelki - dop. red.] w kasie, bo nie chodzę, nie szukam butelkomatów, które słyszę, że przeżywają oblężenie [...] Kumulujemy się w tych miejscach gdzie są butelkomaty [...]. Zamiast stać w butelkomatach, lepiej oddać w kasie" - mówiła Hennig-Kloska.
Jak powiedziała minister, jeden, rekordowy sklep przyjął jednego dnia 20 tys. butelek. Kumulowanie się wielu konsumentów chętnych do zwrotu butelek doprowadza do tego, że urządzenie musi być opróżniane kilka razy dziennie.
Paulina Hennig-Kloska przyznaje, że jest "lekki chaos". Zrzucę winę na poprzedni rząd
Hennig-Kloska przyznała, że w kwestii systemu kaucyjnego panuje "lekki chaos", co według niej było standardem przez pierwszy rok wprowadzania mechanizmu w innych krajach.
"To jest ogromna logistyczna zmiana, od początku roku przyjęliśmy ponad pół miliarda butelek, zwroty są dużo większe niż dotychczas było w żółtych pojemnikach. Miałam już spotkanie z operatorami, którzy wiedzą jak wprowadzać logistykę i będą to robić. W każdym kraju w którym wchodził rynek kaucyjny, był lekki chaos" - mówiła minister.
Szefowa resortu klimatu stwierdziła również, że za kształt systemu kaucyjnego odpowiada poprzedni rząd, który był autorem ustawy i oddał go w ręce wolnorynkowych operatorów. Jak dodała, gdyby jej resort pracował nad nowym rozwiązaniem, naraziłby Polskę na kary za opóźnienia w jego wprowadzeniu.













