Właśnie dla podtrzymania wiarygodności banku centralnego Kevin Warsh na swojej pierwszej konferencji prasowej mocno powtarzał kilka oczywistych stwierdzeń, które wynikają z amerykańskiego prawa (obowiązek zapewnienia stabilności cen) lub ustalanej (co także wynika z przepisów) strategii polityki pieniężnej przewidującej, że cel inflacyjny wynosi 2 proc. Jakby chciał powiedzieć: "nie jestem populistycznym rewolucjonistą" albo "nie jestem marionetką prezydenta", jak sugerowali to niektórzy przesłuchujący go w kwietniu senatorowie.
- Zdajemy sobie sprawę, że inflacja znacznie przekracza deklarowany przez Fed cel inflacyjny na poziomie 2 proc. To trwa już ponad pięć lat. Utrzymujące się wysokie ceny są ciężarem dla Amerykanów - mówił Kevin Warsh.
- Z przyjemnością informuję, że członkowie FOMC są jednomyślni. Ten komitet zapewni stabilność cen - dodał.
W środę jednak decydujący o stopach procentowych Federalny Komitet Operacji Otwartego Rynku FOMC utrzymał stopę funduszy federalnych na niezmienionym poziomie 3,5-3,75 proc. przy głównym wskaźniku inflacji w USA dwukrotnie przekraczającym cel. Cel inflacyjny to 2 proc.
- (…) dwójka jest po lewej od przecinka. Na razie zero jest po prawej. Nie widzę powodu, by ponownie to rozważać, dopóki nie odzyskamy naszego zaangażowania i zdolności do realizacji celu inflacji 2 proc. - mówił Kevin Warsh.
Kevin Warsh został zaprzysiężony na prezesa Fed 22 maja. Podczas nominacji prezydent Donald Trump mówił, że chce, żeby prezes był "całkowicie niezależny". Wyraził jednak swoje oczekiwania, że stopy procentowe powinny spadać, a nie rosnąć.
Jakie znaczenie mają kropki
Zanim usłyszeliśmy z ust nowego prezesa, na samym początku jego przemówienia, zapewnienie, że w amerykańskim banku centralnym nie nastąpi fundamentalna rewolucja, uważnie śledzący komunikację Fed mogli być skonsternowani. Po pierwsze komunikat był bardzo lakoniczny i krótki. Pasjonaci liczenia słów skonstatowali, że był o 60 proc. krótszy niż przeciętnie wcześniejsze komunikaty po posiedzeniach.
- (Nastąpiła) różnica w dzisiejszym komunikacie (dotyczącym) polityki (pieniężnej). Jest trochę krótszy, prostszy i rezygnuje z niektórych przestarzałych sformułowań (…) przedstawia tylko fakty, na tyle, na ile potrafimy je ocenić - wyjaśniał Kevin Warsh.
- Brakuje również tak zwanych wytycznych na przyszłość (forward guidance), które - jak się zgodziliśmy - nie są dostosowane do obecnej sytuacji - dodał.
Ci, którzy lubią liczyć kropki, gdyż nimi członkowie Federalnego Komitetu Operacji Otwartego Rynku zaznaczają swoje przewidywania dotyczące stopy funduszy federalnych w przyszłości, doliczyli się zaledwie 18. Kevin Warsh wyjaśnił również brak jednej kropki.
- Dziś po południu otrzymaliście także standardowe podsumowanie prognoz gospodarczych. To praktyka tego komitetu, że uczestnicy składają swoje prognozy, a ja zachęcam moich kolegów, by kontynuowali takie działania. Ja jednak powstrzymałem się od przedstawiania własnych prognoz - powiedział.
Skoro jesteśmy przy prognozach, to przewidują one wyższą inflację i słabszy wzrost gospodarczy niż ogłoszone w marcu. Mediana prognoz inflacyjnych na koniec tego roku przesunęła się do 3,6 proc. z 2,7 proc. w marcu w przypadku wskaźnika PCE, a w przypadku bazowego PCE - do 3,3 proc. z 2,7 proc. Przewidywania inflacji na przyszły rok też wzrosły, a cel inflacyjny widać w prognozach dopiero pod koniec 2028 roku. To znaczy, że amerykańscy bankierzy centralni spodziewają się ponad siedmiu lat z inflacją powyżej celu.
Prognozy wzrostu gospodarczego na ten roku skorygowane zostały w dół w porównaniu z marcem o 0,2 punktu procentowego do 2,2 proc. Na przyszły rok pozostały bez zmian. Prognoza stopy bezrobocia skorygowana została lekko w dół, do 4,3 proc. zgodnie z tym jaka utrzymuje się obecnie.
Stopa procentowa w górę zamiast w dół?
Najważniejsza jest jednak prognoza oczekiwanej stopy procentowej. Mediana podskoczyła wyraźnie w górę - do 3,8 proc. na koniec tego roku, 3,6 proc. na koniec przyszłego i 3,4 proc. na koniec 2028 roku. Mediana oznacza przewidywanie jednej podwyżki stóp w tym roku, dziewięciu z 18 członków FOMC widzi potrzebę jednej podwyżki, a sześciu z nich - przynajmniej dwóch podwyżek.
Wcześniejsze oczekiwania rynkowe na podwyżkę o 25 punktów bazowych do końca roku po ogłoszeniu wykresu kropkowego przesunęły się z grudnia na październik. To znaczy, że uczestnicy rynków nie wierzą, żeby nawet po przywróceniu ruchu statków z ropą przez cieśninę Ormuz inflacja miała się wyraźnie cofnąć.
Przypomnijmy, że w USA inflacja wzrosła po wybuchu wojny pod wpływem skokowego wzrostu cen paliw, ale także zaczęła się "rozlewać". Główny wskaźnik inflacji wzrósł w maju do 4,2 proc. licząc rok do roku, najwyżej od trzech lat. W lutym inflacja wyniosła 2,4 proc., w marcu - 3,3 proc., a w kwietniu - 3,8 proc. Mocno wzrosła także inflacja bazowa, która w lutym wynosiła 2,5 proc., a marcu - 2,6 proc., w kwietniu - 2,8 proc., a w maju - 2,9 proc.
Jak na to odpowiedział Fed? Odpowiedział - zgodnie z oczekiwaniami - utrzymaniem stóp bez zmian. I - poza wykresem kropkowym - nie dał żadnych wskazówek na przyszłość. Zresztą Kevin Warsh dystansował się do projekcji członków FOMC.
- Przejrzałem wykresy kropkowe i (…) zauważyłem, że wszystkie narysowane były ołówkami (…) z dużymi gumkami. To znaczy, że moi koledzy (…) gdy składali swoje propozycje, rozumieli, że świat zmienia się bardzo szybko i nie czuli się zobowiązani do nich utrzymania za sześć tygodni czy za sześć dni (…) To, co słyszałem, to pewna pokora, którą moim zdaniem powinniśmy mieć - powiedział.
Zmiany w pięciu obszarach funkcjonowania Fed
Skoro nie będzie rewolucji w Fed, nie będzie forward guidance, to co będzie? Nowy prezes zapowiedział powołanie zespołów zadaniowych, które mają pracować w pięciu obszarach. Przedstawią wnioski mające być podstawą do zmiany funkcjonowania banku centralnego w każdym z nich.
Pierwszy to komunikacja. O ile bank centralny poprzez ustalanie stopy procentowej wyznacza cenę pieniądza, poprzez komunikację zarządza oczekiwaniami inflacyjnymi. Komunikacja - rzecz jasna - może być różna. Różne jej odmiany - jak np. wywieszanie banerów na murach siedziby - w historii bankowości centralnej już widzieliśmy.
Kevin Warsh zapowiedział generalny przegląd komunikacji Fed, łącznie z konferencjami prasowymi, projekcjami, w tym wykresami kropkowymi, publikacją komunikatów, transkrypcji wypowiedzi, protokołów z posiedzeń, organizacją spotkań. Nie wiemy, co z tego wyniknie. Prezes zastrzegł, że skutków nie przesądza. Zespół ma wypracować model komunikacji banku centralnego do końca roku.
- Spodziewam się, że zespoły zadaniowe rozpoczną pracę w ciągu najbliższych kilku tygodni i zaczniemy otrzymywać od nich więcej informacji (…) a miejmy nadzieję, że większość, jeśli nie wszystkie, zakończą prace do końca roku - powiedział.
Drugi zespół ma się zająć polityką bilansową. Kevin Warsh wielokrotnie wyrażał pogląd, że jest przeciwnikiem olbrzymiego bilansu Fed, aktualnie w wysokości 6,7 biliona dolarów, a w szczytowym momencie, w czerwcu 2022 roku - 8,9 biliona dolarów. Zespół ma przeanalizować korzyści i ryzyka związane z wielkością i składem bilansu Fed oraz ocenić alternatywne metody prowadzenia i funkcjonowania polityki pieniężnej. Wcześniej jednak mówił, że FOMC "potwierdził politykę utrzymywania obfitych rezerw w systemie bankowym", a rezerwy banków zwiększają bilans Fed o ok. 3 biliony dolarów.
Trzeci zespół zadaniowy ma się zajmować danymi i ich źródłami. Pamiętamy dobrze, do jakiej sytuacji doszło jesienią ubiegłego roku - z powodu tzw. zamknięcia rządu Fed nie miał podstawowych danych makroekonomicznych za październik, przez USA przetoczyła się dyskusja o tym, w jakim stopniu dane oficjalne mogą być zastąpione danymi z sektora prywatnego. Chodzi więc o ocenę nowych źródeł informacji i ewentualnych zmiany metodologicznych, żeby poprawić zbieranie danych.
- Większość danych, które konsumują bankierzy centralni i inni urzędnicy państwowi w Stanach Zjednoczonych, pochodzi z tradycyjnych metod ankietowych, czyli krajowych relacji o wyglądzie gospodarki USA, które bardzo mało przypominają gospodarkę USA w 2026 roku. Metody ankietowe, które nie mają potrzebnych odpowiedzi, zadają pytania, które mogłyby być całkiem przydatne pokolenie temu, a teraz są mniej przydatne - powiedział Kevin Warsh.
Dane i sztuczna inteligencja
Dane ankietowe są zawodne. Urzędnicy zbierający je skarżą się, że ludzie nie chcą odpowiadać, badane próby się kurczą, w dostępności pojawiają się luki. Fed mógłby się tu dużo nauczyć od Europejskiego Banku Centralnego, który sięgnął do nowych źródeł danych, rozbudował swoje moce analityczne, co pomogło mu odnieść w walce z inflacją spektakularne sukcesy.
- Jak wiadomo, w prowadzeniu polityki monetarnej występują normalne, długie i zmienne opóźnienia. Naprawdę interesuje nas to, co dzieje się teraz (…) niektóre dane, które otrzymujemy, i na które czekamy (…) mogą być echem historii, która podlega potem trzeciej rewizji. Musimy zmniejszyć te granice błędu, ponieważ musimy podejmować trudne decyzje w czasie rzeczywistym - powiedział prezes Fed.
Kolejny zespół zadaniowy ma się zająć badaniem produktywności oraz wpływu technologii, w tym sztucznej inteligencji na produktywność i miejsca pracy. Kevin Warsh stawiał już hipotezę, że technologie oraz AI przyniosą bezinflacyjny wzrost produktywności. Teraz chce przed zespołem postawić pytanie, czy może to mieć wpływ na realizację mandatu banku centralnego w zakresie stabilności cen i maksymalizacji zatrudnienia. Ostatni zespół ma badać czynniki napędzające inflację i rozważyć różne pomysły na zapewnienie stabilności cen w warunkach zmian następujących w gospodarce. Czyli zbadać, czy istnieją możliwości prowadzenia polityki pieniężnej poza dotychczasowymi konwencjami.
Wszystko to wygląda na dobrze poukładane, jeśli chodzi o pogłębienie wiedzy, zebranie materiałów do dyskusji, wymiany argumentów. Pozostaje jednak pytanie, na ile w pracach zespołów odzwierciedlą się badawczy obiektywizm i niezależność, a na ile presja poglądów prezesa.
O najważniejszym Kevin Warsh wspomniał na konferencji prasowej jedynie mimochodem i nie rozwinął tego wątku. To kwestia transmisji polityki pieniężnej. Dodajmy - szczególnie w gospodarce rozwijającej się w kształcie litery "K". Górne ramię "K" to wielkie inwestycje w sztuczną inteligencję, zyski z akcji i ok. 20 proc. Amerykanów będących beneficjentami tego wzrostu. Nie są wrażliwi na zmiany cen, akceptują inflację w przeciwieństwie do ok. 80 proc. konsumentów, których realne dochody się kurczą, a wszelkiego rodzaju dobra stają się coraz mniej dostępne. Czy rozwiązaniem tego równania ma się zająć bank centralny? Jaka polityka pieniężna potrzebna jest gospodarce podążającej w dwóch różnych kierunkach?
Jacek Ramotowski

















