Reklama

Kiedy odtwarzamy muzykę, zapłacony abonament to za mało

Rozmowa z Dominiką Bychowską-Siniarską, prawnikiem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Maria Kamila Puch: W grudniu ub.r. Komisja Europejska rozpoczęła konsultacje w związku z ewentualną reformą prawa autorskiego. Tak jak w większości państw Unii Europejskiej także w Polsce kwestionowany jest monopol posiadaczy praw autorskich oraz organizacji zbiorowego nimi zarządzania (w Polsce jest to ZAiKS). Czy są już jakieś konkretne propozycje?

Reklama

- Na razie toczy się nad nimi dyskusja. W obecnym stanie prawnym każdy przedsiębiorca, chcąc puszczać muzykę swoim pracownikom czy klientom, musi odprowadzać opłaty na rzecz twórców albo lokalnej, krajowej organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Model ten jest krytykowany ze względu na prawo powszechnego dostępu do kultury i edukacji.

- Ważnym argumentem przeciwko jest także swego rodzaju powolność technologiczna. System nie nadąża za zmianami technicznymi, przede wszystkim dynamicznym rozwojem www, ale także kwestiami wynikającymi z tworzenia w dużych ilościach rozmaitych kolaży, miksów, przeróbek utworów, w których zmieniany jest tylko jeden element.

Kliknij i pobierz darmowy program PIT 2013

- Dzięki portalom społecznościowym, zwłaszcza YouTube, setki tysięcy, jeśli nie miliony utworów trafiają codziennie do sieci i są odtwarzane w zasadzie publicznie, co powinno się wiązać z opłatami. Z drugiej strony twórcy skarżą się, że system jest nieefektywny, ponieważ powoduje, iż to przede wszystkim organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi czerpią z niego korzyści.

- Obecna, zarówno krajowa, jak i europejska kodyfikacja nie rozwiązuje tych kwestii. Powstała bowiem w rzeczywistości, która nie uwzględniała rozwoju sieci www. Zapowiedź zmian wydaje się zatem pozytywnym sygnałem. Na razie jednak trudno określić, czego będą one dotyczyć oraz jak te wszystkie, wynikające przede wszystkim z rozwoju technologii, kwestie zostaną rozwiązane.

Czy można określić, w jakim kierunku idzie tok myślenia decydentów?

- Pewne wskazówki daje ostatnie orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) w Luksemburgu, który w wyroku z 27 lutego br. (sygn. akt C-351/12) wypowiedział się na temat systemu poboru opłat na rzecz twórców na terenie Republiki Czeskiej. Z pytaniem do TSUE zwrócił się sąd w Pilznie.

- Organizacją zbiorowego zrządzania prawami autorskimi jest w Czechach Ochranný Svaz Autorský Pro Práva k Dílům Hudebním (OSA). Podobnie jak w Polsce m.in. ZAiKS posiada ona wyłączne prawo pobierania w imieniu autorów opłat z tytułu korzystania z ich utworów muzycznych. Procesowym przeciwnikiem była spółka prowadząca zakład uzdrowiskowy.

- Zainstalowała ona w pokojach odbiorniki telewizyjne i radiowe, aby goście mieli dostęp do utworów z zarządzanego przez OSA katalogu. Uzdrowisko nie podpisało jednak umowy licencyjnej i odmówiło zapłaty opłat. Jej przedstawiciel wskazał, że tamtejsze ustawodawstwo przyznaje zakładom opieki zdrowotnej nieodpłatnie prawo do odtwarzania chronionych utworów.

Czego dotyczyły zgłoszone przez sąd w Pilznie wątpliwości?

- W trybie pytań prejudycjalnych sąd zwrócił się do TSUE z dwoma zagadnieniami: pierwsze dotyczyło tego, czy ustawodawstwo czeskie, na mocy którego zakłady opieki zdrowotnej są zwolnione z opłat, jest zgodne z dyrektywą unijną w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym (2001/29/WE, z 22 maja 2001 r.), bo ta nie przewiduje takiego zwolnienia.

- W drugim pytaniu poprosił o wyjaśnienie, czy monopol, jaki OSA posiada w zakresie pobierania opłat licencyjnych na terenie Republiki Czeskiej, jest zgodny ze swobodą świadczenia usług i prawem konkurencji. W wyroku trybunał wskazał, że udostępniając chronione utwory w pokojach klientów, zakład uzdrowiskowy dokonuje czynności publicznego udostępnienia tych utworów, wymagającej zezwolenia ze strony autora i zapłacenia wynagrodzenia.

- Dyrektywa z 2001 r., zdaniem sędziów trybunału, nie zwalnia placówek zdrowotnych z płacenia opłat licencyjnych. W konsekwencji przewidziane ustawodawstwem czeskim zwolnienie zostało uznane za niezgodne z dyrektywą. Odpowiadając na pytanie drugie, trybunał stwierdził, że zastrzeżony na rzecz OSA monopol terytorialny stanowi ograniczenie swobody świadczenia usług, ponieważ nie pozwala użytkownikom chronionych utworów na wybór jednej z organizacji zbiorowego zarządzania mających siedzibę w innym państwie.

- Niemniej tego typu ograniczenie konkurencji uznano za uzasadnione, bo jego celem jest zagwarantowanie skutecznego zarządzania prawami własności intelektualnej. Luksemburscy sędziowie podkreślili, iż w obecnym prawie unijnym nie ma innej metody, która pozwalałaby zapewnić ten sam poziom ochrony praw autorskich we wszystkich państwach UE. Tym samym przyznany OSA przez ustawodawstwo czeskie monopol nie narusza swobody świadczenia usług.

- Trybunał podkreślił jednak, że stawki cenowe stosowane przez organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi nie powinny być znacząco wyższe od obowiązujących w innych państwach członkowskich. Mają pozostawać adekwatne do wartości ekonomicznej wykonywanego świadczenia, w przeciwnym razie może to prowadzić do nadużycia pozycji dominującej. Ustalenie, czy doszło do jej nadużycia w niniejszej sprawie, trybunał pozostawił do ustalenia sądowi czeskiemu.

Jakie z tego wynikają wnioski do polskich przedsiębiorców?

- Orzeczenie potwierdziło obowiązujący system poboru opłat. Polskie prawo nie przewiduje co prawda zwolnienia ośrodków zdrowotnych, uzdrowisk itp. ze stosowanej, wynikającej z odtwarzania objętych prawem autorskim utworów opłaty. Z jej poborem jest jednak różnie.

- Jak wynika z ostatnich analiz, około połowy tego rodzaju placówek nie ma podpisanej umowy z ZAiKS i nie odprowadza należnych z tego tytułu opłat. Właściciele przedsiębiorstw argumentują, moim zdaniem niesłusznie, że skoro płacą abonament radiowo-telewizyjny, powinni być zwolnieni z innych tego rodzaju podatków. Mało skuteczny jest także system kontroli. Właściciele często odtwarzają utwory publicznie do czasu, gdy w sposób jednoznaczny, w wyniku kontroli nie otrzymają nakazu zawarcia umowy licencyjnej i nie zostanie im naliczona opłata wstecz.

Jak do kwestii monopolu organizacji autorskich podchodzą inne, nie należące do wspólnoty europejskiej, kraje?

- W Stanach Zjednoczonych także trwają prace nad odświeżeniem prawa autorskiego i dostosowaniem go do zmieniającej się błyskawicznie rzeczywistości. Ale propozycje idą tam raczej w kierunku ograniczania monopolu organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Unia Europejska zdaje się cementować przestarzały już i nieefektywny system.

Rozmawiała Maria Kamila Puch

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »