W artykule w "Wall Street Journal" w listopadzie zeszłego roku Kevin Warsh, który od piątku jest prezesem Rezerwy Federalnej, nazwał kierownictwo Fed "zepsutym", a bank centralny "instytucją, której wpływy znacznie przekroczyły jego możliwości". Bojowe słowa. Jakby zapowiedź rewolucji instytucjonalnej, a co najmniej czyszczenia stajni Augiasza. Podczas kwietniowego przesłuchania przed komisją senacką, od której dostał ostatecznie akceptację na prezesa Fed, był w słowach bardziej oszczędny.
Nowy prezes FED był przesłuchiwany prawie trzy godziny
Przesłuchanie Kevina Warsha trwało prawie trzy godziny i miało specyficzny przebieg. Na spektakl składały się długie tyrady senatorów (ze strony demokratów - napastliwe, ze strony republikanów - pochlebne) i krótkie, zdawkowe odpowiedzi przesłuchiwanego. Gdybyśmy chcieli na ich podstawie dokonać egzegezy poglądów Kevina Warsha na rolę banku centralnego, politykę monetarną, procesy inflacyjne i rynek pracy, a także - co nie najmniej ważne - rolę komunikacji banku centralnego, byłoby to skazane na niepowodzenie.
Bądźmy jednak wierni sprawozdawczym obowiązkom. Nie o poglądy tu wcale chodziło, tylko o wynik. Wiadomo było, że republikanie poprą Warsha, a demokraci będą przeciwni. Jeszcze nigdy przy głosowaniach nad zatwierdzeniem prezesa Fed nie było tak oczywistego partyjnego podziału. Stacja CNBC przypomniała wyniki poprzednich głosowań aż od lat 60. zeszłego stulecia. Największe kontrowersje wzbudziła kandydatura wybitnej ekonomistki Janet Yellen w 2014 roku, ale i ją senat w pełnym składzie poparł stosunkiem głosów 56:26. Wielu prezesów Fed było aprobowanych jednogłośnie. W ostatecznym głosowaniu w senacie we wtorek Warsh uzyskał poparcie 51 członków izby, czyli wymagane minimum. Przeciwnych było 45.
Podczas przesłuchania w komisji w kwietniu nie chodziło w najmniejszym stopniu o poglądy, tylko o stanowisko republikańskiego senatora Toma Tillisa, który mógł - ze względu na rozkład głosów w komisji - nie dopuścić do nominacji Warsha. Tillis oświadczył, że nie poprze kandydata Trumpa dopóki przeciwko aktualnemu prezesowi Jerome'owi Powellowi trwa śledztwo w sprawie rzekomej niegospodarności przy remoncie siedziby banku w Waszyngtonie noszącej imię (co nie bez znaczenia) Marrinera Ecclesa, prezesa Fed w latach 1934-48.
Kilka dni po przesłuchaniu Warsha, ale jeszcze przed głosowaniem Departament Sprawiedliwości zawiesił śledztwo przeciwko prezesowi Fed, choć - jak zapowiedział - może je wznowić. Wystarczyło to, żeby Thom Tillis wycofał swój sprzeciw i poparł Washa. W ten sposób otworzył mu drogę na stanowisko, bo głosowanie senatu było formalnością.
"Na niezależność trzeba sobie zapracować"
Wróćmy na kwietniowe przesłuchanie. Najbardziej donośną obawę wyraziła senator Elisabeth Warren, mówiąc, że Warsh w Fed stanie się marionetką (sock puppet) Donalda Trumpa służącą do realizacji jego programu gospodarczego. Warsh odpowiedział na tę sugestię "absolutnie nie". "Jestem zaszczycony nominacją prezydenta na to stanowisko i będę niezależnym aktorem, jeśli zostanę zatwierdzony na stanowisku prezesa Rezerwy Federalnej" - odpowiadał.
Pytany, czy prezydent wywierał na niego presję, aby obniżył stopy procentowe, jeśli zostanie prezesem Fed, odpowiedział, że Trump "o to nie prosił. Nie żądał tego. Nie wymagał tego, ja też nigdy bym tego nie zrobił" - mówił. Tymczasem faktem jest wypowiedź prezydenta, iż jest pewien, że stopy zostaną obniżone "kiedy Kevin będzie w Fed". Jeszcze rano w dniu posiedzenia komisji Trump powiedział w wywiadzie dla CNBC, że będzie "rozczarowany", jeśli jego kandydat nie obniży szybko stóp.
Kevin Warsh powtarzał kilkukrotnie, że "niezależność polityki pieniężnej jest niezbędna", a Fed "musi działać w interesie kraju". "Jestem zdecydowany zadbać o to, aby prowadzenie polityki pieniężnej pozostało całkowicie niezależne" - mówił. Dodał m.in., że niezależność Fed, to także "niezależność wewnętrzna", ale nie wyjaśnił, co ma na myśli. "Na niezależność trzeba sobie zapracować" - stwierdził.
Warsh mówił, że bank centralny wciąż zmaga się z błędami popełnionymi w polityce pieniężnej cztery-pięć lat temu. To oczywista prawda. Fed w latach 2021-22 "wypuścił" inflację uznając, że jest "przejściową", a ta od pięciu lat ani na moment nie wróciła do celu 2 proc. Mówił o przeprowadzeniu "fundamentalnych reform polityki (pieniężnej)", w tym wprowadzeniu "nowego reżymu", "nowych ram inflacji", a także nowych narzędzi i nowej komunikacji. Sugerował, że posiedzeń FOMC w ciągu roku może być mniej i nie będzie po nich konferencji prasowych. Mówił też, że Fed powinien podejmować decyzje w sposób bardziej "stopniowy" zamiast ciągle "pogłębiać swoje błędy". Nie sprecyzował jakie.
Strategia Kevina Warsha na przesłuchanie była zapewne taka - wygłosić krytykę Fed, ale umiarkowaną, lecz uświadamiającą konieczność "dobrej zmiany". Nie dać się złapać za słowo, nie ujawnić żadnych konkretnych planów ani poglądów. Wszelkim insynuacjom - kategorycznie zaprzeczać.
Ile jest wart Kevin Warsh? Majątek nowego szefa Fed częściowo pozostaje tajemnicą
Jedyne, co Warsh naprawdę ważnego powiedział i co jest istotnym poglądem w jednej z najważniejszych dyskusji to wyrażone przekonanie, że adopcja sztucznej inteligencji spowoduje "znaczący" wzrost produktywności, co umożliwi szybszy wzrost gospodarczy bez zwiększania inflacji, a jednocześnie spowoduje zmiany na rynku pracy. Dlatego Fed musi "zmienić swoje modele". Ten pogląd nie jest nowy - Warsh mówił to kilkukrotnie wcześniej.
Podczas przesłuchania użył też argumentu, że jedna z miar inflacji - "średnie obcięte, które eliminują wszystkie ryzyka skrajne i wszystkie jednorazowe zdarzenia" - była w marcu na poziomie 2,3 proc., znacznie niższym od innych miar, co - jego zdaniem - zapowiada "całkiem korzystny" trend.
"Wykorzystanie ich (tych miar - red.) do sugerowania, że Fed osiągnął swój cel inflacyjny na poziomie 2 proc. groziłoby podważeniem wiarygodności banku centralnego" - skomentował były prezes Fed w Nowym Jorku Bill Dudley na stronach agencji Bloomberg.
Ile jest wart Kevin Warsh? Prawdopodobnie jest drugim najbogatszym prezesem Fed po Marrinerze Ecclesie. Jego majątek szacowany jest na kwotę od 135 do 226 mln dolarów. Część jego majątku jest znana, część, w tym ok. 100 mln dolarów w funduszach inwestycyjnych - pozostaje tajemnicą. Nie chciał ujawnić senatorom w co inwestuje.
Kevin Warsh a Donald Trump
- Czy (te fundusze - red.) inwestują w jakiekolwiek firmy powiązane z prezydentem Trumpem lub jego rodziną, firmy ułatwiające pranie pieniędzy, firmy kontrolowane przez Chiny lub instrumenty finansowe utworzone przez Jeffreya Epsteina? - pytała podczas przesłuchania Elizabeth Warren. Warsh nie odpowiedział, zadeklarował, że inwestycje sprzeda w 90 dni po objęciu stanowiska w Fed.
Prócz tego Warsh jest mężem Jane Lauder, wnuczki i spadkobierczyni założycielki imperium kosmetycznego Estée Lauder. Przypomnijmy za Adamem Tooze, profesorem Uniwersytetu Columbia, że firma Estée Lauder wyprodukowała w 2004 roku wodę toaletową dla mężczyzn "Donald Trump, the Fragrance". Produkt nie jest już dostępny. Być może nie było popytu, mężczyźni nie chcieli tak pachnieć. Prócz tego Estée Lauder należała do najbardziej hojnych sponsorów kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa.
Zadeklarowany przeciwnik QE
Kevin Warsh był już gubernatorem Fed. W 2006 roku został nominowany przez ówczesnego prezydenta George'a Busha. Odszedł w 2011 roku tłumacząc to swoją niezgodą na skup aktywów (QE) przez bank centralny. Obecnie jego koronnym argumentem za obniżkami stóp jest potrzeba zmniejszenia bilansu Fed. Zmniejszenie bilansu, czyli zacieśnienie ilościowe spowoduje taki efekt jak zacieśnienie polityki pieniężnej, więc stworzy miejsce na obniżki stóp. Tylko, że poprzez QE bank centralny stara się kontrolować stopy długoterminowe, a poprzez decyzje o polityce pieniężnej ustala stopy krótkoterminowe. To nie to samo.
"Niszcząc część płynności krążącej na rynkach, drastyczna redukcja bilansu Fed, jego zdaniem (Warsha), skorygowałaby zniekształcenia wywołane przez QE i osłabiłaby oczekiwania inflacyjne. Umożliwiłaby to zatem Fed obniżenie docelowego zakresu stopy funduszy federalnych, aby gospodarstwa domowe oraz małe i średnie przedsiębiorstwa mogły skorzystać z niższych stóp procentowych" - napisali o poglądach Warsha analitycy banku BNP Paribas Anis Bensaidani i Celine Choulet.
Warsh popiera także rozluźnienie regulacji, którym podlegają amerykańskie banki, wypracowanych globalnie przez Bazylejski Komitet Nadzoru Bankowego (BCBS). Już teraz regulacje w USA mocno odstają od europejskich, a niektóre z najnowszych w ogóle nie są wprowadzane. Zerwanie porozumień bazylejskich przez Fed przekreśliłoby harmonizację międzynarodowych zasad ostrożnościowych i naraziłoby globalny system finansowy na nowe ryzyka.
Choć sytuacja majątkowa łączy Kevina Warsha z Marrinerem Ecclesem, znacznie więcej ich dzieli. Człowiek, którego imię nosi siedziba banku centralnego, był pierwszym bankierem, który za przyczynę wybuchu Wielkiego Kryzysu Finansowego uważał nierówności, popierał wysokie podatki wprowadzone w czasie II wojny światowej. Warsh reprezentuje Wall Street i zapewne będzie wierny jej interesom.
Donald Trump nie przejmie Fed
Próba podporządkowania sobie Fed podjęta przez Donalda Trumpa ponad rok temu spełzła na niczym. Kadencja Jerome'a Powella jako prezesa kończy się w piątek, ale pozostanie gubernatorem do stycznia 2028 roku. Zapowiadał już wcześniej, że nie odejdzie z Fed, póki sprawa podejrzeń o niegospodarność w związku z remontem siedziby nie zostanie do końca, jednoznacznie wyjaśniona.
- Od dawna planowałem przejście na emeryturę (…). Myślę, że wydarzenia, które miały miejsce w ciągu ostatnich trzech miesięcy nie pozostawiły mi innego wyboru, jak tylko zostać, dopóki nie uporam się z nimi - powiedział Jerome Powell podczas ostatniej konferencji prasowej 29 kwietnia po posiedzeniu Federalnego Komitetu Operacji Otwartego Rynku (FOMC), który nie zmienił stóp procentowych.
- Powiedziałem, że nie opuszczę zarządu, dopóki to śledztwo nie zostanie ostatecznie i definitywnie zakończone, z zachowaniem przejrzystości i rzetelności, i podtrzymuję to - dodał.
Problem polega jednak na tym, że - zgodnie z obowiązującym od ponad 90 lat prawem - Rada Gubernatorów liczy siedem osób, a Warsh - jako przewodniczący - byłby jej ósmym członkiem. To znaczy, że ktoś musi zrezygnować, skoro Jerome Powell zostaje. Najprawdopodobniej będzie to Stephen Miran, ideolog polityki gospodarczej Donalda Trumpa. Jego "dopełniająca" kadencja skończyła się już w styczniu.
To znaczy, że ludzie Trumpa wraz z nowym przewodniczącym będą w Radzie Gubernatorów w mniejszości. Uniemożliwi to Trumpowi próby odwołania prezesów banków regionalnych zasiadających rotacyjnie w FOMC. Przypomnijmy, że w styczniu niemal wszyscy zostali powołani przez Radę Gubernatorów na kolejne kadencje, a odwołanie ich nie jest możliwe bez powodu i wymaga decyzji Rady. Kevin Warsh podczas przesłuchania zadeklarował, że nie podejmie prób ich odwoływania.
Krytyczny moment dla Fed - nawrót inflacji
Nie zmienia to faktu, że na Fed patrzy cały świat, a wojna, jaką wywołał prezydent nie minie bez śladu.
- Obawiam się, że te ataki (Donalda Trumpa - red.) uderzają w instytucję i zagrażają temu, co naprawdę ważne dla opinii publicznej, czyli możliwości prowadzenia polityki pieniężnej bez uwzględnienia czynników politycznych - powiedział Powell na swojej ostatniej konferencji.
Fed nie zmienił stóp na kwietniowym posiedzeniu, gdyż nie ma pewności, czy wskutek wojny i szoku cenowego paliw bardziej ucierpią gospodarka i rynek pracy, czy też wzrośnie inflacja. Jest w znacznie trudniejszej sytuacji niż EBC, bo nawet przed wybuchem wojny inflacja w USA przekraczała cel 2 proc., ponad którym unosi się od pięciu lat, a stopa procentowa 3,5-3,75 proc. jest wciąż restrykcyjna dla gospodarki.
Nowy prezes obejmuje stanowisko w krytycznym momencie. Z powodu wojny na Środkowym Wschodzie inflacja w USA w kwietniu wystrzeliła do 3,8 proc. z 3,3 proc. w marcu, do najwyższego poziomu od trzech lat. Głównym powodem był wzrost cen energii, 17,9 proc. rok do roku w porównaniu z 12,5 proc. w marcu, najwyższy od września 2022 roku. Ale nie tylko energia. Inflacja bazowa wzrosła do 2,8 proc. rok do roku w porównaniu do 2,6 proc. w marcu. I najważniejszy sygnał ostrzegawczy - w ujęciu miesięcznym ceny bazowe wzrosły o 0,4 proc. w porównaniu z 0,2 proc. w lutym i marcu. Czyżby inflacja zaczęła się rozlewać? Co zrobi Fed? Pierwszą odpowiedź poznamy w połowie czerwca.
Kim będzie od przyszłego tygodnia Jerome Powell? Sam na to odpowiedział:
- Wracam do roli gubernatora. Szanuję rolę przewodniczącego (…). Naprawdę rozumiem, jak trudno jest osiągnąć konsensus w tej grupie. I zawsze czułem, że nie chcę niepotrzebnie tego pogłębiać - mówił.
Na odchodnym złożył swojemu następcy życzenia.
- Każdy nowy przewodniczący Fed ma tę samą sytuację: w FOMC ma 18 współpracowników, z których 11 głosuje w ciągu roku, a jego zadaniem jest budowanie konsensusu - powiedział.
Czy Kevin Warsh to potrafi?
W komunikacie FOMC po kwietniowym posiedzeniu znalazły się akcenty sygnalizujące złagodzenie nastawienia w polityce pieniężnej. Przeciwko tej zmianie zaprotestowało troje gubernatorów regionalnych oddziałów Fed Beth Hammack z Cleveland, Neel Kashkari z Minneapolis i Lorie Logan z Dallas. Głosowali za utrzymaniem stopy funduszy federalnych bez zmian, ale stwierdzili, że "na razie nie popierają uwzględnienia w oświadczeniu tendencji łagodzenia polityki pieniężnej". Część analityków zinterpretowała to jako komunikat dla następcy Powella - "nie próbuj nawet nas namawiać, żebyśmy obniżali stopy tak, jak chce tego twój mocodawca". Zanim Warsh zacznie rewolucję w Fed musi zbudować swoją wiarygodność w oczach pozostałych bankierów. Nie będzie mu łatwo.
Jacek Ramotowski















