We Frankfurcie i Amsterdamie - jednych z największych lotnisk w Europie - czas oczekiwania na odprawę sięga dwóch godzin - dwa razy dłużej niż w ubiegłym roku. Podobnie jak w Monachium, gdzie zeszłego lata trzeba było czekać pół godziny, a teraz godzinę - wynika z danych Qsensor, platformy analizy czasu oczekiwania na lotniskach.
Kolejki na lotniskach. Przyczyną EES
Problemy rozpoczęły się wiosną, kiedy to Unia Europejska wprowadziła System Wjazdu i Wyjazdu (EES - Entry/Exit System). Wymaga on od pasażerów z krajów spoza UE, m.in. Wielkiej Brytanii, rejestracji po przybyciu. Zgodnie z nowym prawem, są oni zobowiązani do zeskanowania paszportu biometrycznego, pobrania odcisków palców, wykonania zdjęcia i udzielenia informacji o podróży.
Jak wielokrotnie uzasadniała Bruksela, celem systemu jest poprawa bezpieczeństwa granic bloku poprzez śledzenie wjazdów i wyjazdów. EES ma pomóc w wykrywaniu podróżnych, których wizy straciły ważność, oraz w lokalizowaniu osób poszukiwanych za przestępstwa. Jednak w opinii ekspertów, jego wdrożenie napotyka na opóźnienia, awarie techniczne i problemy komputerowe.
Odprawa pasażerów. Z 7 do 20 minut
Tego lata kolejki ustawiają się m.in. na lotnisku we Frankfurcie. Rzecznik portu oświadczył, że nowe kontrole graniczne spowodowały "opóźnienia w odlotach i inne zakłócenia operacyjne". Władze dwóch innych portów lotniczych - Rzym-Fiumicino i Faro - potwierdziły, że czas pojedynczej odprawy pasażerów spoza UE "wzrósł średnio z 7 do 20 minut, generując kilkugodzinne zatory w szczycie sezonu wakacyjnego" - informuje BBC.
Sytuację po raz kolejny skrytykował dyrektor generalny Ryanair, Michael O'Leary. Stwierdził, że EES jest "źle zaprojektowany" i zachęcił aby wzorem amerykańskiego systemu ESTA przenieść cały proces rejestracji danych paszportowych i biometrycznych do internetu. "Tylko Europejczycy mogliby wymyślić coś takiego" - oświadczył w lipcu O'Leary. Dodał, że Ryanair zaobserwował długie kolejki na około 15 lotniskach.
Dlatego niektóre porty tymczasowo wyłączyły elementy kontroli EES. Aby rozładować wielogodzinne kolejki, nie pobierają odcisków palców w godzinach szczytu. Przykładem są oba porty lotnicze Paryża. Linie Air France-KLM oficjalnie potwierdziły, że aby utrzymać płynność ruchu, w letnich szczytach przewozowych system EES na paryskich lotniskach jest wyłączany. Podobnie dzieje się w Mediolanie i Brukseli.
Uwaga na wrzesień. Będzie gorzej
Eksperci obawiają się jeszcze większych problemów we wrześniu, kiedy wygasają tymczasowe przepisy o elastyczności granicznej i lotniska nie będą mogły modyfikować zasad. Pasażerowie spoza UE będą przechodzili pełną procedurę za każdym przekraczaniem granic strefy Schengen. Branża lotnicza, w tym IATA i ACI Europe alarmuje, że czas oczekiwania na niektórych lotniskach może wzrosnąć nawet do kilku godzin.
W lipcu do Komisji Europejskiej z oficjalną prośbą o przedłużenie okresu elastyczności i uproszczonego działania systemu EES wystąpiło dziewięć państw, m.in. Belgia, Francja, Holandia, Niemcy i Włochy. Szanse na przychylne podejście Brukseli są niewielkie. Według oficjalnych danych KE, system działa sprawnie w zdecydowanej większości z 1500 punktów granicznych, a problemy dotyczą jedynie "około 20 trudnych lokalizacji", głównie dużych lotnisk przesiadkowych.














