Szef InPostu we wtorkowy (18 sierpnia) poranek krytycznie skomentował oświadczenie Mety. Koncern odniósł się do sprawy dotyczącej Rafała Brzoski na prośbę Money.pl. Biuro prasowe firmy w treści oświadczenia zwracało uwagę na szkodliwość oszustw, ale dodawało też: "publiczne wymienianie z nazwiska i atakowanie naszych pracowników w sieci zagraża ich bezpieczeństwu i w żaden sposób nie przyczyni się do rozwiązania problemu".
Brzoska odpowiada na oświadczenie Mety
Przedsiębiorca opublikował odpowiedź na oświadczenie koncernu Meta zarówno na LinkedInie, jak i w serwisie X.
"Nie ma w nim słowa 'przepraszamy'" - zauważa na wstępie Rafał Brzoska. Następnie opisuje, że z płatnych reklam na Facebooku i Instagramie "dowiedział się" m.in., że zatrzymała go policja, pobił żonę, jego żona nie żyje czy też nastąpił jego "tragiczny koniec"; widziały to też jego dzieci.
Odniósł się też do kwestii rzekomego zagrożenia, jakie w myśl oświadczenia Mety stanowi ujawnianie danych polskich pracowników koncernu. Warto dodać, że w wersji oświadczenia, która dostępna jest w serwisie X, Brzoska pisze ostro: "Krótko po ujawnieniu nazwisk moje konto na Instagramie zostało zablokowane. I to Meta czuje się zagrożona!!! BEZCZELNOŚĆ level HARD!".
Wskazał też między innymi, że Jakub Turowski - dyrektor firmy ds. polityki publicznej na Europę Środkowo-Wschodnią, jest członkiem Rady ds. Cyfryzacji przy Ministerstwie Cyfryzacji i Rady Nowych Mediów przy Kancelarii Prezydenta. Brzoska określił go mianem "de facto aktywnego lobbysty". "Jego nazwisko wraz z afiliacją opublikowało polskie państwo, zanim zrobiłem to ja" - pisze szef InPostu.
Analizując oświadczenie Mety, Rafał Brzoska podkreśla, że we fragmencie dotyczącym walki z oszustami koncern nie wskazuje siebie jako "podmiotu, który ponosi odpowiedzialność". "Uczciwe oświadczenie brzmiałoby: 'Przepraszamy. Zarabiamy na tym i nie umiemy tego zatrzymać'" - pisze.
Szef InPostu powołuje się na informacje Reutersa, z których wynika, że ok. 10 proc. rocznych przychodów Mety może pochodzić z reklam związanych z oszustwami oraz zakazanymi towarami (choć Meta określa ten szacunek jako "zgrubny" i zbyt szeroki; twierdzi, że faktyczna kwota była niższa). Następnie Brzoska podaje dane i opisuje: "Przychód z oszustw w skali opisanej przez Reutersa odpowiada mniej więcej jednej trzeciej całego rocznego zysku netto tej firmy. Około 55 mln dolarów dziennie".
"Nikt nie kasuje dobrowolnie jednej trzeciej zysku. Dlatego apele nie działają. Działa tylko prawo. Politycy, przestańcie klękać przed big techem!!! To polska RACJA STANU!" - czytamy we wpisie przedsiębiorcy na X.
W oświadczeniu na LinkedInie, które doczekało się edycji, przedsiębiorca zwraca się do polityków: "Żadna firma nie skasuje dobrowolnie jednej trzeciej swojego zysku. Dlatego apele nie działają. Działa tylko prawo. I tu jest moje pytanie do polityków wszystkich opcji. Kiedy wreszcie zmienicie prawo. Od tego czasu Polacy tracą pieniądze każdego dnia jako efekt oszukańczych reklam. Na co czekamy? To nie jest już spór o nazwiska. To jest spór o zasadę: kto zarabia na emisji reklamy, ten odpowiada za jej treść. Dokładnie tak jak każdy wydawca w tym kraju".
I zapowiada: "Powiem tylko jedno - nie odpuszczę!".
Rafał Brzoska kontra Meta. Zaczęło się od fake newsa
Spór między Rafałem Brzoską i koncernem Meta zaczął się od fake newsa w postaci sponsorowanej reklamy. Jak opisywaliśmy w Interii Biznes, dołączono do niej zdjęcie sugerujące, że szef InPostu został zatrzymany. Brzoska krytycznie wypowiedział się na temat działalności Mety w Polsce. Krótko później poinformował na X, że po tym, jak opisał scam z wykorzystaniem jego wizerunku i pokazał twarze polskich przedstawicieli koncernu, jego konto zostało zablokowane (z relacji Brzoski wynika, że po interwencji i zgłoszeniach użytkowników udało się je odblokować).
Do sprawy odniósł się też wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, który we wpisie na X przypominał, że Meta "nie jest ponad prawem".
"Nie ma zgody na to, żeby na oszustwach zarabiały platformy, a rachunek płacili ich użytkownicy. Żądam od Mety realnych działań, a nie kolejnych deklaracji. Polska będzie egzekwować odpowiedzialność wielkich platform za bezpieczeństwo swoich użytkowników" - pisał Gawkowski w obszernym wpisie.
Polityk przypomniał o wecie prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącym narzędzi do egzekwowania od Mety walki ze scamem. Nadmienił również, że w parlamencie trwają prace nad nowymi projektami mającymi pozwolić na wdrożenie aktu o usługach cyfrowych (DSA).













