W marcu, miesiąc po tym, jak Sąd Najwyższy USA uchylił większość globalnych taryf nałożonych przez Donalda Trumpa, tamtejszy rząd ogłosił wszczęcie dochodzeń w 59 krajach, w tym w Unii Europejskiej (UE). Zrobił to na podstawie art. 301 amerykańskiej ustawy o handlu. Administracja twierdziła wówczas, że celem działań jest zbadanie praktyk pracy przymusowej w handlu międzynarodowym.
Nałożyć cła. Oprzeć się o art. 301
Art. 301 upoważnia prezydenta Stanów Zjednoczonych oraz Biuro Przedstawiciela Handlowego USA (USTR) do jednostronnego nakładania ceł i restrykcji handlowych na kraje stosujące nieuczciwe, dyskryminacyjne lub bezprawne praktyki wobec amerykańskiego eksportu. W opinii analityków, przepis stanowi fundament agresywnej polityki handlowej Waszyngtonu, pozwalając na ominięcie procedur Światowej Organizacji Handlu (WTO)".
Na podstawie tego dochodzenia, 24 lipca prezydent Donald Trump ogłosił cła wynoszące od 10 proc. do 12,5 proc. na import z 60 krajów i gospodarek - głównych partnerów handlowych USA. W tym 27 państw członkowskich UE oraz Kanady, Japonii, Wielkiej Brytanii, Gwatemali, Hondurasu i Salwadoru. "Decyzja Białego Domu była arbitralna, kapryśna i sprzeczna z prawem" - wynika z dokumentów procesowych, do których dotarło BBC.
Stany, które wniosły pozew przeciwko tej decyzji, twierdzą, że cła nie spełniają wymogów artykułu 301 i że rząd wykorzystuje pracę przymusową "jako pretekst do utrzymywania polityki bezkrytycznego nakładania szkodliwych ceł na szeroką gamę krajów". Autorzy dokumentu wyrażają opinię, że taryfy są niezgodne z prawem i spowodują wzrost cen dla konsumentów i przedsiębiorstw w Stanach Zjednoczonych.
"Nie ma żadnego logicznego związku między rzekomym problemem pracy przymusowej w międzynarodowych łańcuchach dostaw a globalnymi taryfami nałożonymi przez Biuro Przedstawiciela Handlowego Stanów Zjednoczonych (USTR)" - czytamy w dokumencie sądowym, którego fragmenty opublikowała hiszpańska agencja informacyjna Efe.
Pozew przeciwko Trumpowi. Pomogli prokuratorzy generalni
W pracy nad pozwem zaangażowani byli prokuratorzy generalni stanów Nowy Jork, Arizona, Kalifornia, Kolorado, New Jersey i Minnesota. Wspierali ich gubernatorzy Kentucky i Pensylwanii. W wydanym oświadczeniu skrytykowali administrację, która po wyroku Sądu Najwyższego "ponownie próbuje nielegalnie podnieść podatki dla rodzin i przedsiębiorstw, wprowadzając nową rundę taryf".
Wyrazili też opinię, że prezydent "nie ma uprawnień do nakładania szerokich ceł na dowolny kraj". Co - przypominają - stwierdził Sąd Najwyższy w swoim orzeczeniu w lutym.
To nie pierwszy pozew złożony przeciwko polityce celnej prezydenta Trumpa. W marcu prokuratorzy generalni 24 stanów kontrolowanych przez Demokratów, zakwestionowali legalność globalnych ceł wprowadzonych przez Biały Dom. W ich opinii, decyzja naruszała konstytucję oraz obowiązujące przepisy regulujące politykę handlową.












