W 2025 roku ETS wygenerował 43 mld euro przychodu - zauważa "Financial Times", dodając, że większość z tych pieniądz trafia z powrotem do państw UE.
"Jednak wraz ze wzrostem cen energii, system ten stał się obiektem krytyki ze strony niektórych firm i krajów, które twierdzą, że nakłada on nadmierne koszty na ich działalność" - podkreśla brytyjski dziennik.
Polska należy do grupy państw domagających się reformy ETS
Na liście krytyków rygorystycznych zasad ETS znajduje się Polska. Koszty emisji dwutlenku węgla stanowią bowiem dużą część hurtowych cen energii elektrycznej i są ponoszone przez konsumentów.
Dlatego też państwa wspólnoty oraz unijny przemysł naciskają na reformę systemu. Jak dowiedział się "Financial Times", KE jest gotowana na ustępstwa w kwestii bezpłatnych uprawnień do emisji CO2. Obecne wygasają w 2039 roku, ale Komisja rozważa przyznawanie je jeszcze w latach 40. Stawia jednak warunki - firmy musiałyby dokonać inwestycji na terenie Europy.
Przyznanie uprawnień do emisji CO2 na dłuży okres i "wzmacniacz inwestycyjny"
Ponadto KE rozważa udostępnienie "wzmacniacza inwestycyjnego" w wysokości 30 mld dolarów w postaci uprawnień do emisji ETS dostępnych przed 2030 rokiem, aby sprostać potrzebom państw członkowskich, które mają trudności z inwestowaniem w swoje gałęzie przemysłu" - podaje dziennik.
Zdaniem Petera Liese, niemieckiego posła CDU w Parlamencie Europejskim, specjalizującego się w systemie ETS, plany KE "będą znacznie bardziej przystępne dla przemysłu niż obecny system".












