W skrócie
- 17 kwietnia na GPW zadebiutuje pierwsza spółka kwantowa - Creotech Quantum, która powstała wskutek podziału Creotech Instruments.
- Firma rozwija obecnie swój system kwantowej dystrybucji klucza, jak i stawia na skalowanie sprzedaży kamery astronomicznej.
- Jak przekonuje w rozmowie z Interią Biznes dr Anna Kamińska, prezes spółki, szersze wdrożenie technologii kwantowych nastąpi w ciągu najbliższych pięciu lat i będzie mieć zastosowanie do wielu gałęzi gospodarki, a także polityki.
- - Komputery kwantowe mogą ulepszyć AI - słyszymy. Świat pracuje obecnie nad poprawą ich pracy z użyciem sztucznej inteligencji. - Jeśli to się uda, to wejdziemy w rewolucję w quantum computingu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Paulina Błaziak, Interia Biznes: Creotech Instruments kojarzy się dziś głównie z sektorem kosmicznym. Na czym polegała do tej pory działalność kwantowa spółki?
Dr Anna Kamińska, prezes Creotech Quantum: W Creotech Instruments zajmowaliśmy się technologiami kwantowymi niemal od początku istnienia firmy. Dotyczyło to elektroniki dla komputerów, procesorów kwantowych, systemów kontrolno-pomiarowych dla CERN i innych ośrodków badawczych. Na tej bazie wyrosła nasza działalność w obszarze technologii kwantowych. Jako Creotech Quantum przejmujemy ten obszar.
- Trzy lata temu zajęliśmy się kwantową dystrybucją klucza (ang. Quantum Key Distribution, QKD - red.). Komisji Europejskiej zależało, aby na rynku pojawili się producenci europejscy tego typu urządzeń, a my mieliśmy do tego kompetencje od strony inżynieryjnej. Dziś mamy już gotowy produkt, a planujemy też rozszerzyć portfolio QKD o segment kwantowej dystrybucji klucza z orbity, który jest interesujący zarówno z strony biznesowej, jak i stricte technologicznej.
Zabierają państwo ze sobą projekty, podpisane kontrakty - co jeszcze?
- To też prawa własności intelektualnej i grupa inżynierów, fizyków, pracowników ze strony R&D, która do tej pory pracowała nad technologiami kwantowymi w Creotech Instruments, jak i elementy infrastruktury, na przykład nasze laboratorium.
Planowane jest zwiększenie zatrudnienia?
- Na najbliższy czas nie. Wyjątek stanowi wzmocnienie segmentu sprzedaży. Jesteśmy w procesie wdrażania nowych produktów i musimy rozwijać obszar business development.
Co więc stawiają państwo za cel na najbliższy czas?
- W ubiegłym roku odbyła się pierwsza sprzedaż kamery astronomicznej. Widzimy tu duży potencjał skalowania, bo stosuje się ją do tzw. systemów space safety, czyli do monitorowania sytuacji na orbicie. A w dzisiejszej sytuacji geopolitycznej to jest temat, który wiele stron z różnych powodów interesuje. W tym roku chcielibyśmy przeprowadzić pierwsze pilotaże z użytkownikami. Wdrażamy już też oczywiście nasz system QKD.
- Z drugiej strony w kolejce już czekają te nowe tematy, które w ramach QKD rozwijamy na zlecenie Europejskiej Agencji Kosmicznej. Zakładam, że w tym roku będziemy mieli pierwszy prototyp detektorów pojedynczych fotonów, które służą do rejestracji sygnału kwantowego z satelity. I mam nadzieję, że uda się w przyszłym roku wprowadzić je do sprzedaży.
Z technologii kosmicznych korzystamy codziennie. A co z kwantowymi?
- Tu jest podobnie - wykorzystujemy je, choć często nie mamy świadomości, że są kwantowe. Klasyczne przykłady to np. zegar atomowy czy rezonans magnetyczny. Jeśli chodzi o nowe technologie, to najbardziej medialne są przede wszystkim komputery kwantowe służące do obliczeń kwantowych. Praca nad nimi nadal trwa - nie ma tutaj jeszcze ugruntowanych praktycznych zastosowań, które byłyby na masową skalę stosowane. To jeszcze przed nami.

Czego więc brakuje?
- Potrzebujemy zwiększenia fizycznych możliwości tych komputerów, a więc ilości kubitów, czyli podstawowych jednostek służących do przetwarzania informacji kwantowej. To są wyzwania inżynierskie, nad którymi pracuje cały świat - my również, od strony naszych systemów kontroli procesora kwantowego. Jeśli to się uda, przewidywanych zastosowań komputera kwantowego będzie mnóstwo - od tworzenia nowych leków, materiałów po finanse.
Będzie to więc nowy sposób obliczeń.
- W najbliższych latach zapewne nikt nie będzie go miał w swojej komórce. Raczej będą to duże centra danych, gdzie komputery kwantowe będą tzw. akceleratorami obliczeń. Natomiast w obszarze kwantowej dystrybucji klucza te technologie są już dużo bardziej dojrzałe. W tym momencie głównie stosuje się rozwiązania ID Quantique albo Toshiba, ale nadszedł wreszcie czas na rozwiązania europejskie, w tym nasze. Mają one zapewnić bezpieczeństwo komunikacji, w szczególności ustalać klucz do szyfrowania.
Podajmy przykład.
- W Szwajcarii referenda zabezpieczane są kwantowo. W Chinach komercyjne sieci są już dość w szerokim zakresie zabezpieczane QKD. W Europie mamy rozwiązania pilotażowe, aby w przyszłości instytucje zaufania publicznego, urzędy, banki miały zagwarantowane bezpieczeństwo danych, co również związane jest z bezpieczeństwem narodowym. Przewiduje się, że szersze wdrożenie tych technologii nastąpi w ciągu najbliższych pięciu lat.
Rozmawiają o tym państwo z polskim rządem?
- Tak. Jesteśmy w dobrym momencie, aby mówić o technologiach kwantowych. Mamy wreszcie konkretne założenia polityki rozwoju technologii kwantowych w Polsce, które firmuje Ministerstwo Cyfryzacji. Jest tam duża świadomość poziomu ich rozwoju, wyzwań, stąd zaktualizowano założenia również dotyczące finansowania. Ważne jest, aby od strony przemysłowej móc te technologie dalej rozwijać i wdrażać w polskiej infrastrukturze i liczę tu bardzo mocno na wsparcie rządu, że będzie patrzył przychylnie na polskich producentów. Wszystkim powinno zależeć, aby naszą gospodarkę budować w oparciu o technologie kwantowe, ale również prowadzić ich produkcję w Polsce.
- Również NASK jest zainteresowany wdrożeniem procesu certyfikacji systemów kwantowej dystrybucji klucza w Polsce, z czego się bardzo cieszę. Oznacza to, że w Polsce jesteśmy świadomi tego, co się dzieje na świecie i gramy w "pierwszej lidze".
Myśli pani, że przyszłoroczne wybory parlamentarne mogą być już zabezpieczone kwantowo?
- Byłoby fenomenalnie. Trzymam kciuki, aby się to udało.
Do państwa drzwi pukają też firmy sektora prywatnego?
- Na poziomie europejskim rozmawiamy z telekomami, widzę też zainteresowanie sektora finansów i energetyki, a więc infrastruktury krytycznej, gdzie kwestia potencjalnych włamań jest bardzo istotna. Myślę, że teraz jest dobry moment na to, żeby zrobić pilotażowe wdrożenia i testy, bo to jest technologia, która wymaga czasu - trzeba doposażyć istniejącą infrastrukturę o nowy sprzęt. Na szczęście można używać w pełni istniejącej infrastruktury na bazie sieci światłowodowych. Od strony publicznej robi to Poznańskie Centrum Superkomputerowo-Sieciowe, które w tej chwili ma całkiem pokaźną sieć zabezpieczeń kwantowych na swojej infrastrukturze w Polsce.
Mają państwo mocną konkurencję na rynku europejskim?
- Na poziomie rozwoju takim, jak my, spółek jest niewiele. Od strony QKD we Włoszech działa ThinkQuantum czy w Niemczech KEEQuant, chociaż są to technologie zoptymalizowane nieco w innych obszarach. Musimy się z tym liczyć, że na rynku europejskim ta konkurencja będzie rosnąć. Jednak, jeśli będziemy poważnie myśleli o doposażeniu infrastruktury krytycznej w rozwiązania kwantowe, nie wystarczy obecnych podmiotów. To jednak nie będzie się działo z dnia na dzień.
A w Polsce?
- Innych graczy tej skali, według mojej wiedzy, nie ma. Natomiast mamy wybitnych specjalistów na uczelniach, z którymi mam nadzieję na współpracę. Planujemy już udział we wspólnych projektach. Jeśli połączymy siły lokalnie, to widzę perspektywę rozwoju w przeróżnych obszarach i mam nadzieję, że uda się wykorzystać szansę wejścia na rynek technologii kwantowych, której Europa stara się dziś nie przespać.
- Rynek klasycznego computingu czy obliczeń chmurowych, gdzie podstawą są karty graficzne, w dużym zakresie odpłynął. W porównaniu do USA w Europie nie mamy tak dużego kapitału inwestycyjnego, natomiast możemy wesprzeć nasz własny rynek zamówieniami publicznymi.

Jest plan na połączenie technologii kwantowych i AI?
- To dziś jeden z najciekawszych tematów - jak najbardziej efektywnie łączyć różne technologie obliczeniowe. Dziś jest to kompletnie nieoptymalne. Mamy superkomputery oparte na kartach graficznych, gdzie śmiga AI, a obok stoi szafa z komputerem kwantowym, który wewnątrz ma jeszcze kolejny komputer klasyczny. Pracujemy z poznańskim Centrum nad efektywnymi sposobami integracji technologii obliczeń klasycznych z kwantowymi.
- Połączenie obliczeń klasycznych i kwantowych to dziś jedno z głównych wyzwań na świecie. Są pierwsze publikacje, które pokazują, że sieci neuronowe dają bardziej precyzyjne wyniki, jeśli "nakarmimy" je danymi wygenerowanymi przez komputery kwantowe. Zatem jasne jest już, że komputery kwantowe mogą ulepszyć AI. Natomiast dla komputerów kwantowych Świętym Graalem jest poradzenie sobie z korekcją i mitygacją błędów, gdzie z pomocą może przyjść klasyczna sztuczna inteligencja. Jeśli to się uda, to wejdziemy w rewolucję w quantum computingu.
A co z zagrożeniami?
- Kiedy ludzkość nauczy się używać AI w sposób bezpieczny, poradzi sobie i z komputerami kwantowymi. Komputery kwantowe to po prostu kolejna technologia obliczeniowa, z której musimy nauczyć się korzystać. Wyjątkowe jest jednak to, że komputery kwantowe będą podstawowymi narzędziami do łamania obecnie istniejącego szyfrowania. Zatem technologie kwantowe są z jednej strony zagrożeniem dla bezpiecznej komunikacji, z drugiej - rozwiązaniem, dzięki QKD. Czekam na moment, kiedy zaczniemy rozumieć w pełni skalę tego, co technologie kwantowe mają nam do zaoferowania, jak i na pierwsze szersze wdrożenia i praktyczne zastosowania, które będą rozwiązywać konkretne problemy.
Może będą więc państwo autorem pierwszego polskiego komputera kwantowego.
- Zobaczymy. W tym momencie w Poznaniu znajdują się dwa typy komputerów kwantowych - jeden oparty o procesory fotoniczne, drugi - o spułapkowane jony, gdzie już stosowana jest nasza elektronika. Mamy więc tam cegłę, na której budujemy dalej.
- Jesteśmy też w łańcuchach dostaw europejskich producentów komputerów kwantowych, np. dla Alpine Quantum Technologies. Rozwijamy się w naturalny sposób dalej, równolegle do działalności tych spółek, które pracują nad tym, jak budować komputery kwantowe z coraz lepszymi procesorami i współpracujemy z nimi, żeby opracować dla nich kolejną generację elektroniki kontrolnej tych procesorów, która to umożliwi. Naszym celem obecnie jest więc współpraca i trwałe zakorzenienie się w łańcuchach dostaw komercyjnych producentów komputerów kwantowych. Natomiast w obszarze QKD plasujemy się jako dostawca pełnych rozwiązań.
To już kolejny krok. Właśnie nastąpił podział na dwie spółki i za chwilę debiut na GPW. Jak będzie to technicznie wyglądać?
- Prospekt, który został zatwierdzony przez Komisję Nadzoru Finansowego, dotyczy akcji podziałowych i z podziałem nie jest powiązane pozyskanie kapitału dla spółki. Każdy, kto posiadał akcje Creotech Instruments 2 kwietnia, będzie mieć w swoim portfelu akcje obu spółek. Nastąpi rozmnożenie - każdy, kto miał jedną akcję Creotech Instruments, będzie miał również jedną akcję Creotech Quantum.
Kurs spółki macierzystej został obniżony.
- Była to korekta mniej więcej o 16 proc., zgodnie z planem podziału, tak, jak określono stosunek wartości jednej spółki do drugiej. W dniu debiutu w portfelach akcjonariuszy pojawią się więc akcje Creotech Quantum, której wartość startowa będzie odpowiadać ok. 16 proc. wartości akcji Creotech Instruments. Liczę na to, że rynek zareaguje pozytywnie i mam nadzieję, że będziemy docenieni jako pierwsza spółka kwantowa na polskiej giełdzie.
Przekonają państwo inwestorów?
- Liczę na to, patrząc jak podobne spółki są obecnie wyceniane na świecie. Spółki kwantowe są postrzegane głównie poprzez ich potencjał. To jest rynek, który dopiero się rodzi i takie spółki zarabiają dotychczasowo głównie na sprzedaży produktów uczelniom czy pilotażowych wdrożeniach. Natomiast mają dużą bardzo duży potencjał wzrostu i rozwoju w najbliższych latach. Patrząc na ich wycenę, na Nasdaq mamy takie podmioty, które są warte miliardy dolarów. A nie powiedziałabym, żeby od strony technologicznej była między nami radykalna różnica.
- Będzie pani jedną z - niestety - nielicznych prezesek zarządu spółek na GPW.
- Bardzo kibicuję kobietom w technologiach i przemyśle. Jest ich rzeczywiście niewiele, chociaż z przyjemnością patrzę na obszar technologii kwantowych, gdzie na poziomie europejskim na pewno nie jestem jedynym prezesem takiej spółki. Jest kilka naprawdę świetnych kobiet, które prowadzą działalność w obszarze technologii kwantowych, nie tylko na fotelu prezesa, ale też w większych spółkach jako liderki obszarów kwantowych, np. w Airbusie. Mam nadzieję być przykładem pozytywnej zmiany - kobiet w spółkach giełdowych zaczyna być coraz więcej - jak i tego, że za tym idą ścisłe, konkretne kompetencje. Będę się starała pokazać, że spółki technologiczne prowadzone przez kobiety odnoszą sukces.
Rozmawiała Paulina Błaziak













