Wojna na Bliskim Wschodzie uderza w coraz większą liczbę krajów. Największym zagrożeniem pozostają dostawy ropy naftowej i gazu, co widać zwłaszcza w krajach azjatyckich. Jak pisaliśmy w Interii przykładowo Sri Lanka zdecydowała się na czterodniowy tydzień pracy, a kierowcy mogą kupić tylko ograniczoną ilość paliwa. Podobną reglamentację wprowadzono także w Indiach.
Mniej pieniędzy trafi do Azji
Jak ocenia dr Patryk Kugiel, głównym analityk w programie Azja-Pacyfik Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, obecna sytuacja grozi Azji powtórką kryzysu gospodarczego, jaki przyniosła pandemia COVID-19.
"To stamtąd pochodzi ponad połowa z 35 mln pracowników w Zatoce (z Indii - 9,1 mln, Bangladeszu - 5 mln, Pakistanu - 4,9 mln). Wojna oznacza mniejsze wpływy z przekazów pieniężnych, które są istotnym źródłem dochodów wielu państw azjatyckich (np. w Nepalu 26 proc. PKB, na Filipinach - 8,7 proc. PKB)" - wylicza ekspert.
Zamknięcie cieśniny Ormuz uderza w Azję
O ile europejskie kraje dywersyfikują dostawy surowców i nie wszystkie z nich docierają przez cieśninę Ormuz (np. Orlen deklaruje, że nie sprowadza tamtędy ropy do Polski), o tyle Azja znajduje się w o wiele gorszej sytuacji. Dr Kugiel zwraca uwagę, że przez to "wąskie gardło" 84 proc. eksportowanej ropy i 83 proc. gazu trafia do Azji, głównie do Chin, Indii, Japonii i Korei Południowej.
"Większe koszty ropy (już o 40 proc.) i gazu (o 65 proc.) przekładają się na reglamentację surowców, wzrost inflacji i spowolnienie wzrostu gospodarczego. Zaburzenia w eksporcie nawozów sztucznych, których 1/3 pochodzi z Zatoki, dodatkowo zwiększą koszty produkcji żywności w dłuższej perspektywie."- zauważa.
"Może dojść w niektórych krajach do bankructwa"
Jednocześnie dodaje, że wojna odbije się na eksporcie produktów z Azji na Bliski Wschód, a także dalej - poprzez porty przeładunkowe w Zjednoczonych Emiratach Arabskich do Europy i Afryki.
"Zaburzenia ruchu lotniczego na popularnych trasach przez Zatokę oznaczają mniejsze wpływy z turystyki w państwach Azji. W efekcie tych procesów - większych wydatków na surowce i mniejszych wpływów z eksportu, turystyki czy przekazów od migrantów - może dojść w niektórych krajach do kryzysu bilansu płatniczego i bankructwa, podobnie jak w Sri Lance w 2022 r." - prognozuje analityk PISM.












