Ataki Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran oraz odwet wymierzony przez Teheran w Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar i Bahrajn stawiają pod znakiem zapytania bezpieczeństwo tamtejszych szlaków żeglugowych - pasażerskich, ale przede wszystkim transportu towarów. Działania wojenne już spowolniły ruch statków, w tym przewożących ropę naftową i gaz. Przybywa firm, które decydują o omijaniu rejonu konfliktu.
Zatoka Perska. Statki zmieniają szlaki
Cosco Shipping Holdings - chiński gigant logistyczny i jeden z największych na świecie operatorów transportu morskiego - poinformował, że statki, które wpłynęły już do Zatoki Perskiej i zakończyły operacje, "otrzymały polecenie, aby skierować się na bezpieczne wody". Chińska spółka giełdowa poinformowała, że w obliczu niebezpieczeństwa rozważa opcje, "w tym potencjalne, alternatywne porty przeładunkowe".
Rezerwacje ładunków na Bliski Wschód wstrzymała MSC Mediterranean Shipping - największa linia kontenerowa świata z siedzibą w Genewie. Decyzję uzasadniła eskalacją napięć militarnych i troską o bezpieczeństwo załóg - donosi amerykański portal branżowy FreightWaves, dostawca danych dla sektora transportu i łańcuchów dostaw.
MSC obsługuje 30 portów w Zatoce Perskiej, Morzu Czerwonym i na obrzeżach Oceanu Indyjskiego. Przed podjęciem decyzji, tygodniowa przepustowość firmy wynosiła około 73 tys. kontenerów 20-stopowych dostarczanych do objętego konfliktem regionu. "Rezerwacje na Bliski Wschód zostaną wznowione, gdy tylko sytuacja bezpieczeństwa się poprawi" - informuje w wydanym komunikacie firma kontenerowa.
Dwaj kolejni giganci transportu morskiego zdecydowali o zawieszeniu wszystkich rejsów przez Cieśninę Ormuz. Pierwszym jest duński AP Moller-Maersk z siedzibą w Kopenhadze - operator kontenerowy zarządzający flotą ponad 700 statków i działający w 130 krajach. Drugi to Hapag-Lloyd - niemieckie przedsiębiorstwo transportowe, będące jednym z pięciu największych armatorów kontenerowych na świecie.
Zmiana szlaków. Zmiany planują eksporterzy ropy
Bezpiecznych szlaków transportu poszukują też eksporterzy ropy. Największy z nich, Saudi Aramco - państwowy gigant naftowo-chemiczny z Arabii Saudyjskiej - aby ominąć Cieśninę Ormuz, rozważa eksport większej ilości ropy przez swój port w Yanbu, na Morzu Czerwonym. "Rurociąg Aramco o wydajności 5 milionów baryłek dziennie ze wschodu na zachód może teraz przekierowywać ropę bezpośrednio do Morza Czerwonego" - informuje na portalu X Walter Bloomberg.
Według osób zaznajomionych z rozmowami, na które powołuje się Walter Bloomberg, firma już poprosiła azjatyckich nabywców i nadawców o zmianę ładunków. Po ataku drona, Saudi Aramco zamknęła swoją rafinerię Ras Tanura, "co budzi obawy o pełne zbiorniki magazynowe i możliwe cięcia produkcji" - dowiadujemy się z portalu X.
Egipski minister ropy naftowej i zasobów mineralnych, Karim Badawi, zadeklarował we wtorek, że Kair jest gotowy wesprzeć Arabię Saudyjską w transporcie ropy naftowej na rynek śródziemnomorski. Egipt oferuje bezpieczniejszą drogę przesyłu surowca. Propozycja zakłada odbiór saudyjskiej ropy w porcie Janbu, na Morzu Czerwonym, a następnie jej przesył do Morza Śródziemnego, przez egipski system rurociągów Sumed.
Konflikt na Bliskim Wschodzie. Narażone łańcuchy dostaw
Zakłócenia logistyczne stanowią poważny cios dla regionu, w którym centra biznesowe, takie jak Dubaj, specjalizują się w handlu, turystyce, transporcie i finansach. Miejsca te od lat cieszyły się reputacją bezpiecznych przystani. Analitycy, na jakich powołuje się "The Business Times", anglojęzyczna gazeta z Singapuru, ostrzegają, że przedłużające się problemy mogą mieć wpływ na globalne łańcuchy dostaw.
Za przykład podają Dżabal Ali - przemysłowo-portową dzielnicę Dubaju, jeden z najważniejszych węzłów gospodarczych świata. "W najbardziej ruchliwym porcie kontenerowym na świecie poza Azją, na jednym ze swoich nabrzeży wybuchł pożar, spowodowany spadającymi odłamkami z przechwyconego samolotu" - przypomina gazeta ekonomiczna z Singapuru.
Podkreśla, że ten i podobne wypadki grożą zatorami w portach, gdzie ładunki będą musiały zostać przekierowane. "To z kolei spowoduje dodatkowe obciążenia, które wpłyną na stawki za przewóz kontenerów spot, które i tak już rosną w przypadku usług potrzebnych w strefie konfliktu" - prognozuje "The Business Times".














