Po niemal trzech godzinach zakończyło się przesłuchiwanie ojca Tadeusza Rydzyka w Prokuraturze Regionalnej w Rzeszowie. Zeznawał tam w charakterze świadka w sprawie budowy Muzeum "Pamięć i Tożsamość", a dokładnie - kwestii przekroczenia uprawnień przez byłego wicepremiera i ministra kultury Piotra Glińskiego.
Zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie złożyła w ubiegłym roku Mazowiecka Krajowa Administracja Skarbowa po tym, gdy w ramach audytu w resorcie kultury stwierdzono podejrzenie popełnienia przestępstwa. Zdaniem KAS Gliński miał zawrzeć niekorzystną umowę z fundacją Lux Veritatis na utworzenie muzeum i przyznać niemal 219 mln zł dofinansowania, co wskazywałoby na brak należytego zabezpieczenia interesów Skarbu Państwa.
"Wszystko przebiegało merytorycznie i z kulturą"
Po przesłuchaniu byłego wicepremiera swoje zeznania złożył ojciec Tadeusz Rydzyk.
"Była pani prokurator oraz mecenasi z ramienia Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wszystko przebiegało merytorycznie i z kulturą - za to dziękujemy. Tego również życzę, aby tak rozwiązywać wszelkie niejasności. Należy rozmawiać, a w tym dialogu niech liczy się argument prawdy i dobra wspólnego. (...) Jeżeli są pytania, to rozmawiajmy" - powiedział cytowany przez Radio Maryja.
Dodał, że od początku rządów premiera Donalda Tuska doświadcza "siły" i "przemocy".
"142 podmioty są współprowadzone z Ministerstwem Kultury, a tylko (...) nas czepiają się i kłamią (...) Doczepili się do nas. Muzeum jest po to, żeby uczyć dzieci i młodzież historii Polski. (..) Chcemy kształcić i wychowywać ludzi na dobrych Polaków. A nie przeciwstawiać, kłócić, niszczyć i kłamać" - podkreślił.
Prokuratura przesłucha kolejnych świadków
W rozmowie z Interią Biznes prokurator Dorota Sokołowska - Mach, rzecznik rzeszowskiej prokuratury, potwierdziła, że w dalszym ciągu będzie prowadzone postępowanie.
- Śledztwo w tej sprawie jest przedłużone do marca przyszłego roku. Będą przesłuchiwani świadkowie, będzie analizowana dokumentacja, będą przeprowadzone i dołączone do akt postępowania analizy z zarówno dokumentacji papierowej, jak i sprzętu komputerowego, który został w tej sprawie zabezpieczony - wskazała.
Odnosząc się do przesłuchania dyrektora Radia Maryja, oceniła, że przebiegło ono "bardzo sprawnie". Nie była jednak w stanie określić, ile osób prokuratura planuje jeszcze przesłuchać. Wyjaśniła, że nie ma również pewności, czy proces przesłuchiwania świadków zakończy się w marcu.
- Postępowanie jest przedłużone do marca, jeżeli będzie konieczność wykonania dalszych czynności. W tym momencie to postępowanie z uwagi na to, że jego okres jest powyżej roku, przedłużane jest przez Prokuratora Krajowego i taki wniosek, jeżeli będzie taka konieczność, to zostanie skierowany tam 14 dni przed upływem terminu trwania śledztwa - wyjaśniła.
Dopiero po przesłuchaniu wszystkich świadków prokurator będzie mógł podjąć decyzję co do dalszego toku tego postępowania czy też postawienia zarzutów.
Fundację czeka sprawa w sądzie
Równolegle do rzeszowskiego postępowania będzie toczyć się sprawa w sądzie. Pozew złożył w listopadzie resort kultury. Pierwotnie dążono do ugody z fundacją, jednak bezskutecznie.
- Fundacja zaproponowała swoje rozwiązania, które nie mogą uzyskać naszej akceptacji, w związku z tym idziemy do sądu - mówił nam wiceminister Maciej Wróbel.
Resort wniósł o unieważnienie umów zawartych pomiędzy ministrem kultury a fundacją oraz zasądzenie kwoty 210 mln zł z odsetkami na rzecz Skarbu Państwa. Zdaniem pełnomocnika Lux Veritatis domaganie się pieniędzy ze strony rządowej to jedynie przykrywka dla innego celu rządu.
- We wszystkich twierdzeniach ministerstwa chodzi o nieważność umowy, która ma służyć temu, żeby zlikwidować tą instytucję - oceniał adw. Karol Prawda.














