"Rzeczpospolita" przypomina, że być może już w piątek 26 września Rada Ministrów zdecyduje o poważnej rewizji Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO), w ramach której dokonano by redukcji części pożyczkowej aż o 5,1 mld euro. Argumentem za takim posunięciem jest presja na finanse publiczne.
Pożyczki z KPO zwiększają skalę zadłużenia Polski
Swego czasu minister finansów i gospodarki Andrzej Domański wskazał, że zadłużenie Polski na koniec 2026 roku wyniesie 66,8 proc. PKB, przy czym bez uwzględnienia KPO byłoby to 63,7 proc. PKB. "Można więc powiedzieć, że realizacja unijnego programu zwiększa nasz dług w ujęciu unijnym, o ok. 3 pkt proc., czyli w przeliczeniu na złote - o 100-120 mld zł" - pisze "Rzeczpospolita".
Jeśli chodzi o dług liczony według metodologii Polskiej, to różnica pomiędzy zadłużeniem bez KPO a zadłużeniem z KPO sięga nawet 4 pkt proc. Oznacza to, że dług uwzględniający pożyczki z KPO wyniesie w 2026 r. 53,8 proc. PKB, a ustawowy próg ostrożnościowy wynosi 55 proc. PKB, co oznacza, że margines bezpieczeństwa się zawęża.
"KPO w części pożyczkowej to nic innego jak pożyczka od, powiedzmy, Komisji Europejskiej. Co prawda na niski procent, ale po prostu zwiększa poziom naszego zadłużenia, otwiera się w nowym oknie" - komentuje dla "Rz" Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan.
Polska, która długo czekała na odblokowanie środków z KPO, dostanie dużo unijnych funduszy naraz. Tymczasem KPO musi zostać wykorzystane do sierpnia 2026 r. Krótki czas, jaki nam pozostał na drodze do tego celu, również skłania resort finansów do optowania za rewizją KPO.
Przypomnijmy, że Krajowy Plan Odbudowy dla Polski opiewa na 59,8 mld euro, w tym 25,27 mld euro w postaci bezzwrotnych grantów i 34,54 mld euro w formie preferencyjnych pożyczek. Jak zauważa "Rzeczpospolita", "część pożyczkowa to dług rządów wobec KE, które przekazują środki dalej - przedsiębiorcom i samorządom".
Ekonomiści: KPO to także pieniądze na rozwój Polski
Karol Pogorzelski, ekonomista Banku Pekao, jest zdania, że "KPO nie stanowi jakiegoś strasznie dużego obciążenia dla finansów publicznych". "Resort finansów nie musi zaciągać specjalnego dodatkowego długu na polskich warunkach rynkowych, prawdopodobnie nie wpływa to na wysokość deficytu. Za to z drugiej strony pożyczki z UE trafiają na ważne projekty, takie jak farmy wiatrowe na morzu" - zauważa w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Także Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP, wskazuje, że na środki z KPO trzeba patrzeć w szerszym ujęciu, bo wykorzystanie KPO wpływa na wzrost polskiego PKB - a dług i deficyt są liczone właśnie w relacji do PKB. Jeśli wartość w mianowniku będzie większa, to zadłużenie nie będzie przedstawiało się aż tak źle.
"Rzeczpospolita" odnotowuje, że pożyczki z KPO, otwiera się w nowym oknie w ostatecznym rozrachunku będą spłacane przez beneficjentów końcowych: przedsiębiorstwa czy samorządy. "Spłaty te prawdopodobnie będą wpływać do budżetu państwa, tyle że rozłożone na kilka czy kilkanaście lat" - czytamy.
"Bez względu na to, skąd pochodzą pieniądze, KPO na pewno służy polskiej gospodarce. Warto z nich korzystać, nawet jeśli wpływają na nasze obciążenia budżetowe" - komentuje dla "Rzeczpospolitej" wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.













