USA czasowo zawiesiły sankcje na ropę z Rosji. Z ograniczeń zwolniono surowiec, który jest już w tranzycie. Licencja na zakup rosyjskiej ropy obowiązuje do 11 kwietnia. Zdaniem departamentu finansów USA, Kreml nie odniesie dużych zysków z zawieszenia sankcji.
USA łagodzą sankcje wobec Rosji
"[...] Ten ściśle dostosowany, krótkoterminowy środek dotyczy wyłącznie ropy już znajdującej się w tranzycie i nie przyniesie znaczących korzyści finansowych rosyjskiemu rządowi, który większość swoich dochodów z energii czerpie z podatków pobieranych w miejscu wydobycia" - przekazał w oświadczeniu na X szef resortu Scott Bessent.
To już druga decyzja dotycząca złagodzenia sankcji wobec Kremla podjęta przed administrację Donalda Trumpa w tym tygodniu. W czwartek, 5 marca departament zwolnił z sankcji transakcje Indii na zakup rosyjskiej ropy będącej w tranzycie.
Przedstawiciel Kremla Kiriłł Dmitrijew skomentował decyzję USA
"Stany Zjednoczone znoszą wszelkie ograniczenia dotyczące tranzytu około 100 milionów baryłek rosyjskiej ropy" - oświadczył w piątek, 13 marca na Telegramie rosyjski wysłannik ds. ekonomicznych Kiriłł Dmitrijew.
"Stany Zjednoczone w zasadzie przyznają, że bez rosyjskiej ropy światowy rynek energii nie może pozostać stabilny" - stwierdził.
"W obliczu narastającego kryzysu energetycznego dalsze łagodzenie sankcji dotyczących rosyjskich źródeł energii wydaje się coraz bardziej nieuniknione, pomimo oporu ze strony części brukselskiej biurokracji" - dodał przedstawiciel Kremla.
Jego komentarz - jak podaje AFP - pojawił się po decyzji administracji USA ws. zawieszenia sankcji.
Emmanuel Macron przeciwny łagodzeniu sankcji wobec Rosji
Prezydent Francji Emmanuel Macron, którego kraj aktualnie przewodniczy w G7 stwierdził, że blokada Cieśniny Ormuz "w żaden sposób" nie uzasadnia zniesienia sankcji wobec Rosji.
"Osiągnęliśmy konsensus w sprawie tego, że nie powinniśmy zmieniać naszego stanowiska wobec Rosji i powinniśmy kontynuować nasze działania na rzecz Ukrainy" - powiedział Macron po rozmowie z innymi przywódcami G7, podczas której omawiano gospodarcze skutki wojny USA i Izraela z Iranem - podaje AFP.











