Wzrost cen ropy jest bezpośrednim skutkiem konfliktu na Bliskim Wschodzie i zablokowania strategicznej cieśniny Ormuz. Przez ten szlak transportowane jest około 20 proc. światowej ropy naftowej oraz 30 proc. eksportu skroplonego gazu ziemnego (LNG). Ograniczenie dostaw wywołało gwałtowny wzrost notowań surowców energetycznych - przypomina Bussines Insider.
Rosja z dodatkowymi wpływami do budżetu. Zyski są liczone w miliardach
Dla Rosji, jednego z największych producentów i eksporterów ropy na świecie, oznacza to znaczący wzrost dochodów.
Dodatkowym atutem Moskwy jest fakt, że rosyjski eksport ropy nie jest uzależniony od transportu przez cieśninę Ormuz. W efekcie Rosja należy do grona państw, które korzystają na obecnych zakłóceniach na światowym rynku energii.
Analitycy Goldman Sachs szacują, że nadwyżka na rachunku obrotów bieżących Rosji wzrośnie z 1,7 proc. PKB w 2025 r. do 3,2 proc. PKB w 2026 r. Korzyści odczuje także budżet państwa. Jak wylicza ekonomista banku Clemens Grafe, każdy wzrost ceny eksportowanej przez Rosję ropy o 10 dol. za baryłkę przekłada się na około 21 mld dol. dodatkowych dochodów budżetowych.
Na poprawę sytuacji finansowej Rosji zwraca uwagę również Polski Instytut Ekonomiczny. Eksperci przypominają, że jeszcze w 2025 r. dochody ze sprzedaży ropy i gazu wyraźnie spadały pod wpływem sankcji oraz zwiększonej podaży surowców na świecie. Dodatkowo dyskonto rosyjskiej ropy Urals względem Brent wzrosło wówczas z kilku do ponad 25 dol. za baryłkę.
W lutym 2026 r. eksport rosyjskiej ropy spadł do 6,6 mln baryłek dziennie, co według Międzynarodowej Agencji Energetycznej było najniższym poziomem od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Przyczyniły się do tego m.in. ukraińskie ataki na rosyjną infrastrukturę naftową oraz zaostrzenie sankcji ze strony Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. Wśród czynników ograniczających sprzedaż znalazł się także unijny zakaz importu produktów powstałych z przetwarzania rosyjskiej ropy.
Zdaniem PIE obecna sytuacja może częściowo odwrócić niekorzystny trend. Jak wskazują eksperci instytutu, cena rosyjskiej ropy Urals wzrosła w ciągu ostatniego miesiąca o około 75 proc. i przekroczyła poziom 100 dol. za baryłkę. Według szacunków "Financial Times" może to przynieść Moskwie od 3,3 do 4,9 mld dol. dodatkowych wpływów budżetowych.
Więcej pieniędzy nie oznacza szybszego wzrostu
Mimo poprawy sytuacji finansowej Rosja nadal zmaga się jednak z problemami, które ograniczają rozwój gospodarki. Goldman Sachs prognozuje, że rosyjski PKB wzrośnie w tym roku jedynie o 0,9 proc. Będzie to wynik słabszy niż w latach 2024 i 2025, kiedy wzrost wyniósł odpowiednio 1 proc. i 4,3 proc.
Jak podkreśla Clemens Grafe, dodatkowe dochody z eksportu ropy nie przełożą się automatycznie na większą aktywność gospodarczą.
"Pomimo słabego wzrostu i dostępności środków finansowych, które mogłyby pobudzić gospodarkę, nie przewidujemy przyspieszenia napędzanego popytem" - ocenia ekonomista Goldman Sachs.
Według niego rosyjska gospodarka wykorzystuje już niemal wszystkie dostępne moce produkcyjne. Rynek pracy pozostaje bardzo napięty, a stopa bezrobocia utrzymuje się w pobliżu rekordowo niskich poziomów. Jednocześnie spada produktywność, a około 2 mln osób zniknęło z rynku pracy wskutek mobilizacji wojskowej, strat poniesionych podczas wojny oraz emigracji.
W ocenie analityków oznacza to, że zwiększony napływ pieniędzy do gospodarki może przede wszystkim podbijać inflację, a nie produkcję dóbr i usług. Jak zaznacza Grafe, "wyższe ceny energii nie usuną podstawowych ograniczeń hamujących wzrost".












