Rosyjski państwowy bank rozwoju Wnieszekonombank (WEB) odwołał swojego wieloletniego głównego ekonomistę Andrieja Klepacza. Jak informują rosyjskie media, decyzja miała zapaść na polecenie Kremla. Klepacz przez ponad 12 lat pełnił funkcję głównego ekonomisty WEB i stworzył działający przy banku Instytut Badań i Ekspertyz.
Gospodarka Rosji słabnie. Znany ekonomista stracił stanowisko
Ekonomista naraził się władzom przede wszystkim publicznymi wypowiedziami na temat kondycji rosyjskiej gospodarki i perspektyw wojny z Ukrainą. W maju, podczas spotkania Klubu Nikitskiego przy Giełdzie Moskiewskiej, przekonywał, że Rosja nie jest w stanie wygrać gospodarczo wojny na wyniszczenie.
"Jesteśmy w tyle. Tracimy globalną konkurencję technologiczną i gospodarczą. Co więcej, przegrywamy nie tylko z Chinami i Stanami Zjednoczonymi, ale pod pewnymi względami z Ukrainą" - mówił Klepacz, cytowany przez "The Moscow Times".
Jak dodawał, Rosjanie żyją w przekonaniu, że ukraińska gospodarka w końcu się załamie. Według ekonomisty nic takiego jednak nie nastąpi, a jednocześnie rosną koszty prowadzenia wojny.
Klepacz krytykował również sposób prowadzenia polityki gospodarczej. Zwracał uwagę, że ogromne wydatki na zbrojenia napędzają sektor wojskowy, podczas gdy drogi pieniądz ogranicza rozwój gospodarki cywilnej. Jego zdaniem nie ma wielu historycznych przykładów prowadzenia takiej polityki w czasie wojny.
Technokraci kontra wojskowi. Kreml ma coraz mniej miejsca na krytykę
Według "The Times" odwołanie ekonomisty pokazuje narastające napięcia w rosyjskich elitach. Na Kremlu mają ścierać się technokraci odpowiedzialni za gospodarkę oraz establishment wojskowy. W efekcie Władimir Putin będzie musiał coraz trudniej wybierać między dalszym zwiększaniem wydatków na armię a próbami ratowania gospodarki.
"Times" zwraca uwagę na słabnący wzrost gospodarczy, rosnący deficyt budżetowy, ryzyko stagflacji oraz spadające dochody z eksportu energii. Dziennik ocenia, że rosyjscy finansiści zaczynają się niepokoić, a Kreml również powinien mieć powody do obaw.
Klepacz prognozował, że impuls związany z wojennymi wydatkami w końcu wygaśnie, a wzrost PKB może spowolnić do zaledwie 0,3-0,4 proc. Ostrzegał też przed narastającym niezadowoleniem społecznym i przywoływał analogie do wydarzeń z 1917 i 1991 roku.
Ekonomista wskazywał również na słabość rosyjskich inwestycji w badania i rozwój. Według jego ocen wydatki na ten cel wynoszą mniej niż 1 proc. PKB, a Rosja traci pozycję technologiczną nie tylko wobec USA i Chin, ale w niektórych obszarach także wobec Ukrainy. Szczególnie problematyczne mają być cywilny przemysł maszynowy oraz mikroelektronika.
Podobne ostrzeżenia formułują również niezależni rosyjscy ekonomiści. Jak pisze Onet, Igor Lipsic mówi o przechodzeniu Rosji w kierunku gospodarki nakazowo-rozdzielczej, a Władysław Inoziemcew zwraca uwagę na skutki wysokich wypłat dla uczestników wojny, które zaburzają tradycyjny system pracy.
Klepacz różnił się jednak od nich tym, że pozostawał częścią systemu i wierzył w możliwość jego reformowania od wewnątrz. Wskazywał m.in. na wykorzystanie rezerw walutowych i złota oraz obniżenie stóp procentowych Banku Centralnego. Jak ocenia brytyjski dziennik, po jego odejściu przestrzeń dla takich głosów może być jednak coraz mniejsza.











