W skrócie
- Orlen Trading Switzerland wpłaciła 230 mln dolarów zaliczki na zakup wenezuelskiej ropy, która nigdy nie dotarła do Polski, co wygenerowało dla spółki poważne straty.
- Kontrakt opierał się na rozliczeniach w kryptowalucie USDT, aby obejść sankcje. Środki przejęli jednak pośrednicy, a dostawy surowca nigdy nie zostały zrealizowane.
- Orlen stara się odzyskać wpłacone środki na drodze arbitrażu, oceniając szanse na sukces na 10 proc., podczas gdy sprawą zajmuje się również polska prokuratura.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
W październiku 2023 roku USA czasowo zawiesiły sankcje na ropę z Wenezueli. Orlen, chcąc wykorzystać ten fakt, postanowił zdywersyfikować dostawy ropy do Polski i wysłać tam tankowce. Surowiec nie dotarł jednak do Polski, a za każdy dzień, kiedy statki stały bezczynnie na redzie spółka musiała płacić postojowe.
W 2024 roku zarejestrowana w Szwajcarii spółka Orlen Trading Switzerland (OTS), która miała zająć się dostawą surowca poinformowała, że wydano 1,6 mld zł na przedpłaty na poczet zakupu ropy oraz produktów ropopochodnych.
Ropa nie dotarła do Polski
Kulisy tej historii podał we wtorek "Financial Times". Już po zawieszeniu sankcji na wenezuelską ropę ówczesny szef OTS, Samer Awad, spotkał się z Kamem Ho "Alexem" Tse, założycielem firmy Hannon International zajmującej się handlem ropą. Do rozmowy doszło w Abu Zabi, w czasie wyścigu Formuły 1 o Grand Prix - Orlen sponsorował jeden z zespołów.
Spotkanie zaowocowało podpisaniem umowy między OTS a Hannon na zakup wenezuelskiej ropy - do Polski miało dotrzeć około 6 mln baryłek za 345 mln dolarów. OTS szacowało swój zysk na 25-30 mln dolarów. Kontrakt zakładał wpłatę zaliczki w wysokości dwóch trzecich wartości transakcji. W ciągu pięciu dni OTS przelało firmie Hannon 230 mln dolarów.
Tyle tylko, że dla Wenezueli, a konkretnie koncernu PDVSA liczył się sposób rozliczeń w USDT - popularnej kryptowalucie emitowanej przez firmę Tether, powiązanej z kursem dolara, którą można było przesyłać za pośrednictwem publicznych sieci blockchain. Oznaczało to pominięcie tradycyjnych systemów bankowych, co przy sankcjach amerykańskich było dla Wenezueli kluczowe.
Pieniądze nie trafiły do Wenezueli
Dziennik podaje, że spółka Hannon musiał korzystać z pośredników w Dubaju, aby móc dokonać płatności w kryptowalucie. Przekazał im dolary, ale tylko część w kryptowalutach dotarła do koncernu w Wenezueli. Przykładowo, jedna z nich przelała o 50 mln dolarów mniej niż powinna, o co spór trafił o sądu. Inna nie dokonała żadnej płatności. Dlatego też ropa nie mogła trafić na tankowce.
OTS zaczął równolegle ponosić koszty postojowego - statki czekały zacumowane na załadunek surowca - nie dość, że brakowało ropy, straty spółki rosły.
"FT" opisuje, że założyciel spółki Hannon poleciał do Wenezueli zaopatrzony w pendrive'y z dostępem do pieniędzy - krytpowalut, USDT. Mieli też korzystać z usług ochrony i opancerzonego samochodu w obawie przed porwaniem - w Caracas trwało od miesięcy śledztwo dotyczące pośredników deklarujących dostęp do zasobów PDVSA. Wenezuelski rząd badał wówczas kwestie związane z korupcją, dochodziło do aresztowań. Tym samym pośrednicy w handlu ropą pojawiali się i znikali z dnia na dzień.
Tse miał przekazać dostęp brokerom łącznie do 132 mln dolarów. W zamian, jak opisuje dziennik, otrzymał niewiele.
Orlen odzyska pieniądze?
Do Orlenu miał trafić również olej opałowy, także opłacany kryptowalutami. Po tym, gdy w marcu 2024 roku otrzymano połowę zakontraktowanej ilości, jak również po nieotrzymaniu ropy Orlen, kierowany już przez nowy zarząd, ostatecznie stracił cierpliwość. Spółka OTS ostatecznie wypowiedziała pierwotną umowę.
"FT" wskazuje, że zgodnie z analizami spółki prawdopodobieństwo odzyskania pieniędzy od Hannon oceniono na 10 proc. przy założeniu 50-proc. realizacji tego scenariusza. Orlen do dziś stara się w ramach arbitrażu odzyskać zapłacone 230 mln dolarów, jednak obie strony stoją na swoich stanowiskach. Hannon przekonuje, że OTS nie mogło bezpośrednio kupować ropy, więc musiało skorzystać z pośrednictwa. Z kolei obecne władze Orlenu utrzymują, że kluczowe było dostarczenie ropy, niezależnie, czy Hannon korzystałby z kolejnych pośredników.
Obecnie śledztwo prowadzi także prokuratura w Polsce. Byłe kierownictwo Orlenu usłyszało zarzuty związane z niewłaściwym zarządzaniem spółką. Brytyjski dziennik podaje, że mimo zatrzymania Samera Awada w ZEA w styczniu 2025 roku zarzuty wobec niego są kwestionowane przez emirackie sądy. Tym samym nie doszło do ekstradycji.











