W skrócie
- Na rynku obligacji korporacyjnych spółka SpaceX jest oceniana bardziej surowo niż na Wall Street. Inwestujący w dług nie kierują się opowieściami o podboju Marsa czy o wyjątkowości Elona Muska lecz pytaniem, czy odzyskają zainwestowany kapitał.
- Przecena akcji SpaceX wpisuje się w trend ucieczki kapitału od spółek technologicznych, co mocno uderzyło w indeks Nasdaq Composite. Presji podaży uległa większość firm z elitarnego grona tzw. "Wspaniałej Siódemki".
- Gdyby doszło do połączenia SpaceX z Teslą to powstałby gigantyczny konglomerat technologiczny wyceniany na około 3,5-4 biliony dolarów. Obejmowałby rakiety, satelity, pojazdy elektryczne, robotykę, sztuczną inteligencję, energetykę i media społecznościowe.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Kosmiczna spółka Elona Muska notowana jest na Wall Street od niespełna miesiąca. Za jedną akcję SpaceX w połowie czerwca płacono ponad 225 dolarów, ale już kilka dni później mniej niż 150 dolarów, a dzisiejsza cena to około 160 dolarów. Tak duży spadek wartości wymazał setki miliardów dolarów z rynkowej kapitalizacji spółki. Z drugiej strony, obecny kurs wciąż utrzymuje się powyżej ceny z pierwotnej oferty publicznej (IPO), która wynosiła 135 dolarów.
Perspektywa podboju kosmosu
Tempo i skala spadku notowań SpaceX sugerują, że możemy mieć do czynienia z klasycznym scenariuszem "dumpu" po debiucie giełdowym, kiedy część inwestorów decyduje się szybko zrealizować zyski po początkowej euforii. W szczytowym momencie kosmiczna firma Muska zdołała pod względem kapitalizacji wyprzedzić nawet takich gigantów jak Microsoft czy Amazon, choć przychody tej drugiej spółki w pierwszym kwartale 2026 roku były czterdziestokrotnie większe od wyniku osiągniętego przez giełdowego debiutanta.
Jest w zasadzie przesądzone, że SpaceX przez wiele najbliższych lat będzie notować ujemne przepływy pieniężne. Elon Musk zdołał jednak znów przekonać niemal cały świat, że jego firma jest wyjątkowa. Nie jest bowiem kolejnym przedsiębiorstwem technologicznym, lecz globalnym liderem sektora kosmicznego. Elon Musk może pochwalić się dominacją na rynku wynoszenia satelitów na orbitę, dynamicznym rozwojem systemu Starship i projektu globalnej sieci internetowej Starlink.
Dla wielu inwestorów SpaceX to wielki beneficjent gospodarki kosmicznej w długim terminie. Uczestnicy rynku liczą nie na bieżące, a na przyszłe wyniki finansowe, na wysokie tempo wzrostu przychodów dzięki rozbudowie sieci Starlink, na kontrakty z agencjami rządowymi oraz na coraz większą liczbę komercyjnych misji kosmicznych. W przypadku powodzenia programu Starship pojawiają się perspektywy zupełnie nowych źródeł przychodów związanych z transportem orbitalnym i eksploracją kosmosu.
Niemile zaskoczeni posiadacze obligacji
Jednym z czynników, który przyczynił się do gwałtownej wyprzedaży akcji SpaceX w drugiej połowie czerwca była informacja o emisji obligacji. Rynki zawsze nerwowo reagują, gdy świeżo upieczony debiutant giełdowy zaciąga wielki dług zaraz po zgromadzeniu rekordowych kwot z oferty publicznej. Część inwestorów uznała, że kolejne miliardy długu mogą być potrzebne do finansowania bardzo kosztownych projektów związanych z AI oraz długoterminowymi planami firmy.
W dodatku, zaledwie kilkanaście dni po emisji obligacji o wartości 25 miliardów dolarów inwestorzy zanotowali poważne straty papierowe. Jak podał Bloomberg, łączna wycena papierów SpaceX spadła o około 305 milionów dolarów w odniesieniu do obligacji skarbowych, a tempo pogorszenia notowań zaskoczyło nawet doświadczonych uczestników rynku kredytowego. Jeden z dealerów miał wycenić obligacje o najdłuższym terminie wykupu o 0,28 punktu procentowego szerzej niż pierwotny spread emisyjny. To sygnał, że rynek obligacji zaczął patrzeć na SpaceX zupełnie inaczej niż entuzjaści z Wall Street.
Rynek papierów dłużnych zazwyczaj dostarcza inwestorom znacznie bardziej wiarygodne niż giełda informacje o skali ryzyka związanego z działalnością spółek. W tym wypadku inwestujący w dług nie kierują się opowieściami o podboju Marsa, czy o wyjątkowości Elona Muska lecz pytaniem, czy odzyskają zainwestowany kapitał. Analiza fundamentalna ma tu absolutne pierwszeństwo.
Spółka SpaceX wyemitowała obligacje o różnych terminach zapadalności, by mieć środki na spłatę kredytu pomostowego oraz sfinansowanie bieżących operacji, związanych głównie ze sztuczną inteligencją. To wywołało publiczną debatę o priorytetach alokacji kapitału w SpaceX i obawy, czy gigantyczne wydatki na AI nie zaczną dusić marż szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał. Na wtórnym rynku obligacji korporacyjnych kryzysu zaufania do emitenta nie da się zniwelować ani włączaniem papieru do jakiegoś indeksu (tak jak na giełdzie), ani decyzjami rozemocjonowanych inwestorów, ani zakupami funduszy ETF kierujących się rosnącą kapitalizacją.
Musk z tytułem bilionera
Boom na akcje SpaceX sprawił, że Elon Musk zyskał status pierwszego na świecie bilionera, z 38-procentowym udziałem w spółce i całkowitym majątkiem osobistym sięgającym nawet 1,4 biliona dolarów (w połowie czerwca). Po ostatniej przecenie walorów SpaceX Muskowi w rankingu najbogatszych ludzi świata prowadzonym przez Bloomberga do biliona brakuje kilka miliardów dolarów. Jego przewaga na konkurentami nadal jest jednak ogromna - drugi na liście Larry Page jest "biedniejszy" o około 700 miliardów dolarów.
Spadki notowań SpaceX bez wątpienia wpisują się w znacznie szerszy trend ucieczki kapitału od spółek technologicznych, co mocno uderzyło w indeks Nasdaq Composite. Presji podaży uległa większość firm z elitarnego grona tzw. "Wspaniałej Siódemki", czyli największych graczy na Wall Street. Szczególnie dotkliwe straty notują producenci półprzewodników, którzy jeszcze do niedawna byli kołem zamachowym hossy. Powodem tej wyprzedaży jest rosnący sceptycyzm inwestorów wobec gigantycznych wydatków na centra danych i pozostałą infrastrukturę AI.
Znaczące przeceny dotknęły akcje takich gigantów jak Micron, Nvidia, Advanced Micro Devices i Intel. Rynki zaczynają domagać się od branży twardych dowodów, że produkty oparte na sztucznej inteligencji zaczną osiągać zyski uzasadniające te nakłady. Niektórzy inwestorzy poczuli się zaniepokojeni, że w momencie gdy kurs akcji SpaceX osiągnął nowe historyczne maksimum, firma Muska ogłosiła przejęcie startupu Cursor zajmującego się kodowaniem z wykorzystaniem AI. Transakcja ma wartość 60 miliardów dolarów i rozliczana jest w formie wymiany akcji.
Nastrojów na Wall Street nie poprawiają obawy, że globalna gospodarka nie da sobie rady z ciągle uciążliwą inflacją. Inwestorzy przygotowują się na scenariusz, w którym amerykańska Rezerwa Federalna pozostawi stopy procentowe na podwyższonym poziomie, a na przełomie lat 2026/27 nawet je podniesie. Dla spółek technologicznych, których wyceny opierają się na obietnicy przyszłych, odległych w czasie zysków, wysoki koszt pieniądza jest szczególnie dotkliwy. Droższy kredyt oznacza bowiem wyższe koszty finansowania wielkich inwestycji.
Fuzja gigantów, czyli ucieczka do przodu
W ciężkich czasach rodzą się śmiałe pomysły. Znany inwestor Anthony Pompliano publicznie wezwał Elona Muska do połączenia Tesli ze SpaceX. Co więcej, z nowego raportu "New York Timesa" wynika, że właściciel obu firm rozważa utworzenie jednego gigantycznego konglomeratu technologicznego. Taki podmiot, wyceniany na około 3,5-4 biliony dolarów, obejmowałby rakiety, sztuczną inteligencję, satelity, pojazdy elektryczne, robotykę, energetykę, a także media społecznościowe.
Gil Luria, dyrektor ds. badań nad rynkiem akcji technologicznych w D.A. Davidson, uważa, że przedsiębiorstwa Elona Muska wymykają się tradycyjnym trendom giełdowym. Akcje zwykłych firm z branż kosmicznej, telekomunikacyjnej i sztucznej inteligencji są porównywane z walorami podobnych spółek. W biznesowym świecie Muska jest inaczej. - Rynkowe notowania Tesli czy Spacex opierają się w głównej mierze na nadziejach i oczekiwaniach. Tesla jest wyceniana przez pryzmat perspektyw usługi autonomicznej jazdy Robotaxi oraz humanoidalnych robotów Optimus, a nie na podstawie sprzedaży samochodów. SpaceX z kolei jest wyceniany przez obietnicę podboju Marsa albo przynajmniej przez wizję centrów danych w kosmosie - argumentuje Gil Luria.
Platforma Kalshi na ponad 50 proc. ocenia możliwość fuzji SpaceX z Teslą, a niektóre ośrodki szacują, że do maja 2027 roku prawdopodobieństwo to może wzrosnąć do 60 proc. Istnieje kilka powodów, dla których rozważany jest taki krok. Tesla nie jest już wyłącznie producentem samochodów elektrycznych. Coraz bardziej kładzie nacisk na sztuczną inteligencję, autonomiczną jazdę i rozwój własnych technologii. SpaceX również podąża w podobnym kierunku, rozwijając działalność wokół xAI i modelu Grok, oprócz projektów kosmicznych.
Obie firmy już dziś ze sobą współpracują. SpaceX korzysta z niektórych technologii Tesli i wspomina o nich w 87 miejscach w dokumencie przedrejestracyjnym. Analitycy zakładają, że potencjalne przejęcie odbyłoby się w formie wymiany akcji, a nie klasycznego zakupu gotówkowego. Z drugiej strony, tak wielka transakcja napotkałaby na szereg przeszkód. Nie chodzi tu tylko o ewentualne zastrzeżenia urzędu antymonopolowego, ale także o kwestie bezpieczeństwa narodowego i wpływy Elona Muska, który posiada ponad 80 proc. praw głosu w SpaceX.
Zapewne wielu entuzjastów Tesli nie popiera pomysłu fuzji. Akcjonariusze Tesli przez lata czekali aż spółka ukształtuje się jako przynoszący zyski biznes (głównie motoryzacyjny), który konsekwentnie wypracowuje miliardy w wolnych przepływach pieniężnych. Tymczasem SpaceX w pierwszym kwartale tego roku zanotował stratę netto przekraczającą 4 miliardy dolarów, głównie z powodu badań i rozwoju sprzętu. Krytycy połączenia firm argumentują, że stabilne marże Tesli stałyby się skarbonką finansującą długoterminowe, jeszcze niemonetyzowane ambicje SpaceX.
Słabe składowe SpaceX
Kosmiczna spółka Elona Muska musi się mierzyć z jeszcze jednym wyzwaniem. Pod koniec czerwca firma SpaceX otrzymała od MSCI najniższą możliwą ocenę ESG (Environmental, Social, Governance). Agencja przyznała spółce rating "CCC" - najsłabszy w siedmiostopniowej skali oceniającej ryzyko środowiskowe, społeczne i związane z ładem korporacyjnym. Ocena ma większe znaczenie niż wyłącznie wizerunkowe. Ratingi MSCI są jednym z kluczowych punktów odniesienia dla funduszy inwestujących zgodnie z zasadami ESG oraz licznych funduszy ETF.
Choć Elon Musk posiada relatywnie niewielki udział kapitałowy w SpaceX, kontroluje około 80 proc. praw głosu. Według analityków MSCI, tak duża koncentracja władzy stanowi istotne ryzyko z perspektywy ładu korporacyjnego. Efektem tego jest bardzo niska nota ratingowa - zaledwie 3,2 punktu na 10 możliwych. Jeszcze gorzej SpaceX wypadło w kategorii kontrowersji, zdobywając tylko 1 punkt na 10. W raporcie uwzględniono m.in. doniesienia dotyczące sporów pracowniczych oraz nielegalnego odprowadzania nieoczyszczonych ścieków w Teksasie.
Jacek Brzeski













