Od początku roku paliwo lotnicze podrożało o ponad 120 proc. Problemem są nie tylko coraz wyższe ceny, ale też niebezpieczeństwo braków dostaw kerozyny (Jet A-1) używanej do silników odrzutowych i turbośmigłowych. Przyczyną jest kryzys na Bliskim Wschodzie i blokada cieśniny Ormuz, którą transportowana jest nawet jedna trzecia całkowitego zapotrzebowania na paliwo lotnicze w Europie.
Przed tygodniem dopłynął do Rotterdamu tankowiec z ostatnią dostawą paliwa lotniczego po zablokowaniu cieśniny. "Wyruszył z Kuwejtu 2 dni przed amerykańsko-izraelską agresją na Iran" - informowało Polskie Radio 24. Z prognoz Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) wynika, że problemy z dostępnością paliwa linie lotnicze mogą zacząć odczuwać jeszcze przed wakacjami, na przełomie maja i czerwca.
Kryzys lotnictwa na horyzoncie. Ale nie w Polsce
Kryzys paliwowy w najbliższym czasie nie powinien dotknąć narodowego przewoźnika. Polskie Linie Lotnicze LOT stosują tzw. hedging - zabezpieczają ceny paliwa w kontraktach terminowych. Dostawcą kerozyny jest głównie ORLEN Aviation, który zarządza magazynami na 11 polskich lotniskach. Roczna produkcja Jet A-1 to około 600 tys. ton. Mimo że spółkę czekają remonty instalacji w Gdańsku i Płocku, na początku kwietnia zadeklarowała, że "nie identyfikuje ryzyk związanych z ciągłością zaopatrzenia na rynku krajowym".
Problemem mogą się okazać braki na zagranicznych lotniskach. Samoloty PLL LOT zwykle tankują połowę paliwa w macierzystych portach, a drugą połowę w miejscach docelowych. Przybywa portów lotniczych wprowadzających ograniczenia. Wenecja (VCE) i Bolonia (BLQ) pozwalają na zatankowanie od 2000 do 25 000 litrów na samolot. I zachęcają do wlewania większej ilości paliwa przed przylotem do Włoch (tzw. fuel tankering).
W opinii rzecznika PLL LOT, Krzysztofa Moczulskiego, Polska jest w miarę bezpieczna, bo lokalny rynek zapewnia dostawy surowca. - Problemy odczuwają obecnie inne regiony, głównie Azja i Australia - wskazuje. Przypomina też, że odblokowanie cieśniny Ormuz nie zagwarantuje od razu pełnych dostaw paliwa. - Wcześniej trzeba będzie naprawić uszkodzone przez Irańczyków rafinerie - wskazuje rozmówca Interii.
KE próbuje zaradzić sytuacji. Szczegóły w kwietniu
Aby zapobiec zapowiadanemu przez ekspertów kryzysowi paliwowemu w lotnictwie, Komisja Europejska opracowuje plan dotyczący zabezpieczenia dostaw. Z informacji podanych przez agencję Reutersa wynika, że jego szczegóły zostaną opublikowane przez Brukselę w tym miesiącu. PLL LOT liczy na konkretne decyzje. - Podobnie jak dla innych przewoźników, tak i dla nas priorytetem jest dostęp do surowca w dobrej cenie - powiedział Interii rzecznik narodowego przewoźnika.
Wyraził też opinię, że po utrudnieniach, które mogą dotknąć Europę, linie lotnicze dość szybko wrócą na ścieżkę wzrostu. - Mamy doświadczenia z poprzednich kryzysów, które branża lotnicza pierwsza odczuła, ale też po których szybko się odbudowała. Ludzie lubią podróżować, a w biznesie nawet współczesne technologie nie są w stanie zastąpić osobistych spotkań - zapewnił Krzysztof Moczulski.












