Spis treści:
- Ropa coraz droższa - wojna przybiera na sile
- Cieśnina Ormuz najbardziej zapalnym punktem na mapie konfliktu
- Złoty słabnie, warszawska giełda zaczyna sesję ze spadkami
Poniedziałek nie przyniósł wojennego załamania rynków, a giełdy zareagowały "umiarkowanie" na wojnę na Bliskim Wschodzie - zgodnie podsumowali analitycy. Wtorek (3 marca) przynosi eskalację wojennej zawieruchy. Ropa wciąż drożeje (Brent ponownie uderzyła w poziom 80 dol. za baryłkę). Rosną ceny gazu. Warszawska giełda zareagowała bardzo mocno we wtorek. Tylko w pierwszej godzinie notowań WIG20 stracił 3 proc.
"Trump zapowiada dłuższy konflikt, rynki zaczynają panikować" - komentuje Marek Rogalski, analityk DM BOŚ. "Czarny scenariusz dla ropy to uderzenie w instalacje i rurociągi na Bliskim Wschodzie, co byłoby znacznie bardziej poważne, niż obecne problemy logistyczne z tankowcami. Ropa naftowa dalej drożeje" - komentuje Marek Rogalski i zwraca uwagę, że prawdziwym problemem stają się dynamicznie rosnące ceny gazu.
"Wprawdzie nie widać tego zbytnio po notowaniach gazu w USA (gdyż Amerykanie mają własny surowiec), ale ceny dla odbiorców w Europie i Azji, którzy są zaopatrywani właśnie przez Bliski Wschód już skoczyły w górę o kilkadziesiąt procent. Czy mamy powtórkę ze scenariusza z 2022 r.? To może mieć fatalne skutki dla europejskiej gospodarki, co zaczyna odbijać się w kursie EURUSD" - przewiduje ekspert DM BOŚ.
Baryłka ropy West Texas Intermediate (WTI) w dostawach na kwiecień kosztuje na NYMEX w Nowym Jorku 72,45 USD (wyżej o 1,71 proc.) - informują maklerzy. Także ropa Brent drożeje - we wtorek rano ponownie przebiła poziom 80 dolarów za baryłkę (właśnie taki wzrost bezpośrednio po wybuchu wojny przewidywali analitycy).
"W następstwie działań militarnych w regionie, rynek wycenia ryzyko dłuższego konfliktu. Gotowość do prowadzenia takowego dziś rano wyraził Donald Trump; wczoraj prezydent USA nie wykluczył operacji lądowej w Iranie. Dla rynku ropy oznacza to, że ryzyko wzrostu do symbolicznych 100 USD za baryłkę stało się realne" - napisali analitycy XTB w porannym komentarzu.
Na warszawskiej giełdzie tracą spółki energetyczne. We wtorek w południe sektorowy WIG-ENERG tracił ponad 6 proc.
Kurs akcji PGE spada o 6,9 proc., a Enea i Tauron tracą odpowiednio 5 proc. i ponad 6 proc. Zdaniem analityków, inwestorzy obawiają się rosnących cen nośników energii.

"Wydaje się, że tematem, który w tej chwili powoduje wzrost niepokoju, jest kwestia rosnących cen nośników energii. Rosną ceny gazu, po tym, jak spółka QatarEnergy wstrzymała produkcję, czekamy na komunikat, czy produkcja zostanie wznowiona i kiedy to nastąpi. Wydaje mi się, że rynek LNG mogą czekać problemy" - komentuje Konrad Ryczko, analityk i makler BM BOŚ. "Wzrost cen gazu i ropy powoduje, że rośnie też cena węgla, a to wywołuje z kolei obawy o presję inflacyjną" - dodał ekspert.
Przypomnijmy: QatarEnergy potwierdził w poniedziałek wstrzymanie produkcji. Obiekt Ras Laffan należący do QatarEnergy dostarcza około jednej piątej globalnego zaopatrzenia w LNG.
Ropa coraz droższa - wojna przybiera na sile
Irańska Gwardia Rewolucyjna zapowiedziała tymczasem, że "podpali każdy statek" próbujący przepłynąć Cieśninę Ormuz (przypomnijmy: przez Ormuz transportuje się ok. 20 proc. ropy naftowej zużywanej na świecie).
Warto jednak dodać, że blokada transportów z ropą w Cieśninie Ormuz to kłopot głównie dla krajów azjatyckich - to właśnie Chiny czy Japonia tą drogą sprowadzają większość surowca. Oczywiście spadek podaży ropy z tego kierunku wpływa globalnie na ceny ropy.

Przypomnijmy najnowsze wydarzenia: Teheran odpowiada na atak USA i Izraela uderzając w kraje nad Zatoką Perską i w Izrael. Donald Trump zapowiedział odwet za ten atak i poległych żołnierzy USA. Wiceprezydent USA J.D. Vance ocenił, że to, co się stanie z reżimem w Iranie jest drugorzędne wobec głównego celu jakim jest pozbawienie Iranu możliwości pozyskania broni jądrowej. Vance obiecał też, że obecna wojna nie będzie wieloletnim konfliktem, jak te w Iraku i Afganistanie, a premier Izraela zapewnił, że wojna z Iranem "nie potrwa bez końca" (takie deklaracje budzą nadzieję na rynkach surowcowych i finansowych na deeskalację konfliktu).
Cieśnina Ormuz najbardziej zapalnym punktem na mapie konfliktu
Blokada Cieśniny Ormuz uderza w transport ropy naftowej i skroplonego gazu (szacuje się, że jedna piąta światowego zużycia tych surowców przepływa wąskim gardłem łączącym Zatokę Perską i z Zatoką Omańską i dalej z Morzem Arabskim i Oceanem Indyjskim.
Na kotwicowiskach po obu stronach Cieśniny Ormuz zatrzymały się statki handlowe (w tym zbiornikowce) - w samej Zatoce Perskiej "uwięziono" ok. 150 tankowców.
Dostawy przez Cieśninę Ormuz pochodzą nie tylko z Iranu, a także od innych producentów z regionu, m.in. z Arabii Saudyjskiej czy Kataru.
Konflikt zbrojny w regionie odbił się na rynkach przewozowych - koszt transportu ropy naftowej z Bliskiego Wschodu do Chin wzrósł w poniedziałek do najwyższego poziomu w historii.
Analitycy prognozują dalsze wzrosty cen ropy, jeżeli konflikt będzie eskalować.
Złoty słabnie, warszawska giełda zaczyna sesję ze spadkami
Złoty we wtorek rano nieco osłabił się do euro, które kosztowało 4,24 zł, dolara amerykańskiego za którego płacono 3,65 zł oraz franka szwajcarskiego wycenianego na 4,65 zł.

Także warszawska giełda rozpoczęła dzień ze spadkami. WIG20 w pierwszej godzinie notowań stracił prawie 3 proc.
Analitycy spodziewali się wtorkowych spadków na GPW. Według nich, biorąc pod uwagę słaby sentyment oraz liczne niewiadome wokół dalszego rozwoju konfliktu z Iranem, trudno oczekiwać odreagowania na GPW.
Traci nawet Orlen, który wczoraj (w poniedziałek) zyskiwał na fali wzrostów cen ropy naftowej.
Szczególną uwagę przyciągają rządowe obligacje, których rentowność rośnie. "Jednym z mocniej wyprzedawanych aktywów są dzisiaj rządowe obligacje na wielu rynkach- kupowane w lutym, ale i też jeszcze nieco wczoraj, jako aktywo "safe haven" zwyczajnie przestają być bezpieczne w sytuacji, kiedy być może trzeba będzie zapomnieć o jakiejkolwiek "gołębiej" narracji banków centralnych w najbliższych miesiącach" - wyjaśnia cytowany wcześniej Marek Rogalski z DM BOŚ.

Analitycy zastanawiają się, czy mocniejsze niż tylko "umiarkowane" reakcje rynków (szczególnie kapitałowych i walutowych), to tylko nieunikniony w tym przypadku epizod, czy trwały trend w obliczy narastającego konfliktu.
Mikołaj Raczyński (Polski Fundusz Rozwoju) uważa, że dotychczasowa reakcja rynków jest "podręcznikowa". "Surowce w górę, zmienność rośnie, indeksy korygują" - napisał na platformie X.
Mikołaj Raczyński zwrócił jednak uwagę, że Polska wchodzi w ten epizod z ok. 4-proc. wzrostem i inflacją blisko dołka cyklu. "To nie znosi ryzyk, ale daje realną poduszkę bezpieczeństwa" - koementuje.













