Tegoroczne rozszerzone mistrzostwa świata od 11 czerwca rozgrywane są w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie. Ich uczestnikami jest 48 drużyn, które rozgrywają o 40 meczów więcej niż zwykle. Wydarzenie to jest reklamowane przez firmy bukmacherskie jako "największa w historii okazja do obstawiania zakładów".
Zachęcić do zakładów. Gra o wysoką stawkę
Aby dotrzeć do jak największej liczby zainteresowanych, niektóre firmy nie wymagają depozytu, inne rezygnują z części zarobków. Bukmacherzy zwiększają też inwestycje w reklamę i oferują coraz to nowe zakłady. Macquarie - australijski bank inwestycyjny i jeden z największych inwestorów infrastrukturalnych świata - dokonał szacunkowych prognoz i obliczeń dotyczących mundialu.
Wynika z nich, że łączna wartość zakładów związanych z trwającymi mistrzostwami świata na wszystkich platformach bukmacherskich może w tym roku przekroczyć 50 miliardów dolarów - prognozuje bank. To kwota prawie o połowę (43 proc.) większa od postawionej na mistrzostwa świata w Katarze, w 2022 roku.
Największa w Stanach Zjednoczonych regulowana platforma typująca - Kalshi - rozpoczęła swoją kampanię jeszcze przed otwarciem mistrzostw świata. Wystąpił w niej Portugalczyk, José Mourinho, jeden z najpopularniejszych i kontrowersyjnych trenerów, który od nowego sezonu ponownie pokieruje Realem Madryt.
Kalshi nie tylko przyjmuje zakłady ale też zaoferowała darmowe bilety na finał mistrzostw świata. Otrzymają je ci, którzy przed 11 czerwca prawidłowo wytypowali zwycięzcę. A widząc rosnące zainteresowanie obstawiających, ogłosiła plany transmisji wyników zakładów na żywo, na billboardach w całych Stanach Zjednoczonych.
Koniec z tradycją. Czas na awangardę
Z analizy aktywności na rynkach zakładów bukmacherskich wynika, że podczas trwającego mundialu uczestnicy nie obstawiają w tradycyjny sposób drużyn, które ich zdaniem mają największe szanse na sukces. "Na Polymarket - jednej z największych na świecie platform rynku prognoz - krajem, który przyciągnął najwięcej zakładów, nie jest Hiszpania, Francja, ani nawet Anglia, lecz Uzbekistan" - informuje "Financial Times".
Jak obliczono, szanse na zwycięstwo Uzbekistanu szacowane są na 0,1 proc. Mimo to wolumen obrotu na rynku bukmacherskim przekroczył już 58 milionów dolarów. Eksperci wyjaśniają, że nie wynika to z wiary w historyczny sukces sportowy Taszkientu, lecz z czystej kalkulacji finansowej. "Zakłady bukmacherskie i platformy prognostyczne oferują programy lojalnościowe, nagrody i bonusy" - czytamy na stronie amerykańskiej telewizji FOX Sport.
O ile wygranie całego mundialu jest mało prawdopodobne, o tyle nowa struktura turnieju - 48 zespołów - sprawia, że szanse Uzbekistanu na wyjście z grupy są traktowane bardzo poważnie - uzasadniają amerykańscy komentatorzy. Przypominają, że dawna republika ZSRR awansowała na mistrzostwa świata po raz pierwszy w historii, przegrywając w eliminacjach tylko jedno na 16 spotkań.
Wielu stawia na nich jako czarnego konia fazy grupowej, co zwiększa też drobne wpłaty na rynek "zwycięzcy turnieju". "Dla tradycyjnych graczy postawienie symbolicznego 1 dolara na tak dobrze zorganizowaną drużynę to klasyczny, hobbystyczny zakład typu 'loteria'" - uzasadnia FOX Sport.
W Polsce, kraju którego drużyna nie bierze udziału w rozgrywkach, bukmacherzy też zachęcają do udziału w zakładach. Jedno z prezentowanych przez nich haseł brzmi "Nie ma reprezentacji Polski, a Ty masz powód, by kibicować".














