Ferrari Luce zostało najdroższym nowym samochodem, jaki kiedykolwiek sprzedano na aukcji. Tym samym egzemplarz pierwszego w pełni elektrycznego modelu auta włoskiej marki pobił poprzedni rekord, również należący do Ferrari (w 2025 roku spersonalizowany pojazd Daytona osiągnął cenę 26 mln dolarów).
40 milionów dolarów za Ferrari Luce. Padł rekord ceny na aukcji
Spersonalizowany egzemplarz Ferrari Luce został sprzedany na charytatywnej aukcji Sotheby's podczas Monterey Car Week w Kalifornii. Anonimowy nabywca kupił samochód za 40 milionów dolarów (ok. 149 milionów złotych). Pojazd wystawiony na aukcji został zindywidualizowany w ramach programu "Tailor Made".
Wyjątkowy pierwszy egzemplarz Luce został m.in. wykończony półmatowym lakierem Madreperla, a we wnętrzu samochodu zastosowano skórę Perla Le Mans w kolorze białym. Dodatkowo samochód otrzymał zindywidualizowane obręcze kół i zaciski tarcz hamulcowych.
Dom aukcyjny Sotheby's poinformował, że dochód z aukcji charytatywnej Ferrari w całości przekaże na rzecz przyszłych inicjatyw edukacyjnych realizowanych przez Fundację Ferrari. Nabywca otrzyma spersonalizowany samochód dopiero za kilka miesięcy: po sfinalizowaniu sprzedaży pojazd trafi z powrotem do Maranello, a jego dostawę do zwycięzcy aukcji przewidziano na pierwszy kwartał 2027 roku.
Luce pobiło rekord sprzedaży nowego samochodu na aukcji, ale nie zostało najdroższym pojazdem w historii. "Financial Times" przypomina, że jest nim Mercedes-Benz 300 SLR Uhlenhaut Coupé z 1955 roku - nabywca w 2022 roku zapłacił za niego 135 mln euro.
Kontrowersje wokół Ferrari Luce
Przypomnijmy, że Ferrari zaprezentowało model Luce w maju br. Nad projektem pierwszego w pełni elektrycznego auta marki z Maranello pracowało studio LoveFrom, założone przez byłego projektanta Apple - Jony'ego Ive'a. Prezentacja wywołała spore kontrowersje, a krytyka dotyczyła głównie kwestii wizualnych.
"Gdybym powiedział, co naprawdę myślę, to skrzywdzę Ferrari. Ryzykujemy zniszczeniem mitu. Bardzo mnie to smuci. Mam nadzieję, że przynajmniej usuną konia z tego samochodu" - mówił były prezes Ferrari, Luca Cordero di Montezemolo.
Na przedstawienie nowego modelu ze stajni włoskiego producenta zaproszono nawet samego papieża, który wsiadł do elektrycznego Luce. Ale i to nie pomogło, bo krótko później akcje Ferrari spadły o ponad 8 proc. (tu warto nadmienić, że odzyskały już wcześniejszą wartość).
Jednocześnie "Financial Times" informuje, że mimo to nowy elektryk od Ferrari osiągnął sprzedażowy sukces. Medium podaje, powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą, że włoski gigant osiągnął cel sprzedaży modelu na 2026 rok (podobno w planach była sprzedaż blisko 500 egzemplarzy). Każdy z samochodów miał być wyceniony na co najmniej 640 tys. dolarów. Marka z Maranello ma zakładać, że do 2030 roku sprzeda ok. 2500 pojazdów tego modelu, czyli ok. 600 egzemplarzy Luce rocznie.













