Z kolei w czwartkowe wczesne popołudnie (po godzinie 13) za euro trzeba było zapłacić 4,31 zł, a za dolara 3,75 zł. Z kolei frank szwajcarski względem złotówki osiągał wartość 4,62 zł.
Kursy walut w czwartek. Dolar wyraźnie traci
"Dolar słabnie na całej linii, a inwestorzy ponownie zwracają się ku przecenionym w ostatnich tygodniach ryzykownym aktywom" - skomentował w czwartek Marek Rogalski, główny analityk rynkowy DM BOŚ. "Po wczorajszych unikach Kevina Warsha podczas konferencji prasowej szybko zaczęły spadać oczekiwania na wrześniową podwyżkę stóp procentowych" - dodał w opublikowanym komentarzu. Chodzi o decyzję Fed o pozostawieniu stóp procentowych w USA na niezmienionym poziomie.
W efekcie inwestorzy zaczynają reagować na napływające słabsze dane makroekonomiczne, a jeden z takich sygnałów pojawił się dziś ze strony USA. "Wprawdzie inflacja PCE i PCE Core była w czerwcu zgodna z szacunkami (3,7 proc. r/r i 3,3 proc. r/r), to szacunki PKB za II kwartał wskazały na zaledwie 1,5 proc. tempo wzrostu (w ujęciu annualizowanym), co sygnalizuje negatywny wpływ wojny w Iranie. Z kolei opublikowane dzisiaj dane o cotygodniowym bezrobociu wskazały na odbicie do 197 tys. wniosków" - wyliczył Rogalski.
Złoty umocnił się dzięki słabszemu dolarowi
"Na złotym mamy dziś dosyć dobre nastroje, złoty umocnił się, trochę pod wpływem odreagowania na rynku eurodolara" - powiedział z kolei PAP Biznes Cezary Chrapek, ekonomista Banku Millennium. "Jak patrzymy na ostatni rok, to złoty jest słabszy, ale w ujęciu realnym wciąż pozostaje mocny biorąc pod uwagę, że strukturalnie polska gospodarka nie ma problemów" - dodał.
Jego zdaniem, w najbliższych dniach EUR/PLN powinien być stabilny. "Nie zakładałbym jakiegoś dużego osłabienia. W najbliższych dniach nic szczególnie nie powinno się dziać, pewnie będziemy mieli stabilizację kursu EUR/PLN w przedziale 4,31-4,33. Chyba, że nastąpi dalsze odreagowanie euro do dolara" - dodał.
Jak zauważył, w środę EUR/USD rósł po decyzji Fed o pozostawieniu stóp procentowych w USA na niezmienionym poziomie. Nastąpił też wzrost rentowności długoterminowych obligacji, podczas gdy rentowności krótkoterminowych papierów nie zmieniły się, przez co nastąpiło wystromienie krzywej.
"Mogło to wynikać z tego, że rynek w dużej mierze wyceniał podwyżkę stóp procentowych w Stanach. Ponieważ jednak Fed jej nie dostarczył, a ceny ropy są wysoko, to rynek odebrał komunikat Fed jako odrobinę mniej jastrzębi niż niektórzy oczekiwali" - powiedział ekonomista.














