W Ministerstwie Zdrowia trwają konsultacje dotyczące m.in. projektu ustawy, która ma ograniczyć zarobki lekarzy do 240 zł brutto za godzinę.
O ryzyko odchodzenia lekarzy do sektora prywatnej ochrony zdrowia został zapytany prezes NFZ Filip Nowak.
Praca lekarzy pod lupą. Prezes NFZ komentuje
"Dobrze jest, żeby każdy, kto chce skorzystać ze środków publicznych, podjął taką decyzję, że chce pracować i mieć pewne finansowanie, mieć jasny kontrakt, mieć gwarantowaną liczbę pacjentów i pomagać ludziom, bo do tego jesteśmy stworzeni, albo ktoś chce pracować w prywatnym biznesie. To jest wolny kraj" - ocenił.
Przyznał, że "jest wymagana pewna transparentność" jeśli chodzi o to, czy lekarz pracuje na NFZ, czy prywatnie. Jednocześnie ocenił, że "jest za wcześnie", aby regulować kwestię wyboru pracy w publicznym czy prywatnym sektorze.
"Nasze kontrole wskazują na to, że to przenikanie pacjentów z prywatnych gabinetów do publicznego systemu ochrony zdrowia budzi szereg wątpliwości (...) Oczywiście, że są tacy, którzy są związani z jednym miejscem udzielania świadczeń i nie ukrywam, że (...) jako pacjent uważam, że to jest bardzo korzystna sytuacja" - wskazał.
"Jest za dużo szpitali, które dyżurują"
Zdaniem Nowaka lekarzy w Polsce jest sporo - ich liczba jest wystarczająca do realizacji świadczeń finansowanych przez NFZ, o ile system jest odpowiednio zorganizowany. Ocenił, że jest za dużo szpitali w Polsce, które dyżurują w reżimie 24-godzinnym.
"Za dużo pieniędzy płacimy personelowi medycznemu, nie tylko lekarzom, za dyżur (...) Jest za dużo szpitali, które dyżurują w systemie 24-godzinnym, a mogłyby pracować w systemie planowym. Jestem wrogiem likwidacji szpitali. Jestem entuzjastą dostosowywania oferty produktowej szpitali do potrzeb mieszkańców" - wyjaśnił.
"Jeżeli mamy oddziały chirurgiczne pracujące całą dobę, 7 dni w tygodniu, i takich oddziałów mamy z 200 w Polsce, 180 powiedzmy, a zabieg "na ostro" wykonywany jest jeden w tygodniu, to aż się prosi o to, żeby ten oddział działał w systemie planowym. Żeby w weekendy był tylko dyżur pod telefonem - powiedział.
W kasie NFZ brakuje miliardów złotych
Nowak wskazał, że zadaniem NFZ nie jest omawianie, ile godzin lekarz powinien pracować czy ma być czynny oddział. Przyznał, że chciałby mieć większą możliwość kontrolowania polskich szpitali.
"Chciałbym żebyśmy mieli po pierwsze większą liczbę kontrolerów, czyli mogli skontrolować większą liczbę placówek . Po drugie, bardzo bym chciał żebyśmy mogli zatrudnić profesjonalistów, którzy dzisiaj nie chcą u nas pracować, bo za mało płacimy, ale i uniemożliwiamy kontrolerom pracę w systemie" - powiedział.
Zapytany o dziurę budżetową NFZ odpowiedział:
"Narodowy Fundusz Zdrowia z żelazną konsekwencją płaci za wszystkie rachunki do wartości zawartych umów. Starczy mi na zrealizowanie zawartych umów. (...) Żeby utrzymać tę płynność finansową, żeby płacić za świadczenia, które wybiegają poza wartość kontraktu, to na początku mieliśmy te potrzeby w wysokości 24 mld zł. Natomiast dziś już to jest koło 14, 13 mld zł do tego, żebyśmy płacili za świadczenia wykonane powyżej tego, na co się umówiliśmy ze szpitalami. Na zabiegi, które zakontraktowaliśmy, środków nie zabraknie" - powiedział.
Jeśli chodzi o świadczenia wykonywane ponad limit, takie jak na przykład ambulatoryjna opieka specjalistyczna, wskazał, że NFZ będzie płacić "z małym poślizgiem".











