W ubiegłym tygodniu minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiedziała zmiany w ochronie zdrowia. To m.in. wprowadzenie maksymalnej stawki wynagrodzenia dla lekarzy na poziomie 240 zł brutto, ograniczenie czasu pracy lekarzy do maksymalnie dwóch etatów czy wprowadzenie e-rejestracji dla wszystkich specjalizacji.
Maksymalne stawki wynagrodzeń dla lekarzy
W środę szefowa resortu zdrowia była pytana o szczegóły proponowanej reformy. Przyznała, że stawka 240 zł wynika z "rozeznania" ministerstwa.
"To się potwierdza również w wielu szpitalach, które publikują wynagrodzenia dla lekarzy. Są to stawki, które w większości szpitali są wystarczającymi stawkami. Tutaj też po raz kolejny apeluję o to, żebyśmy nie oceniali wszystkich medyków przez pryzmat pojedynczych przypadków" - powiedziała na antenie Radia ZET.
Odniosła się również do obaw Naczelnej Izby Lekarskiej, że rozwiązanie to może uderzyć na przykład w szpitale powiatowe, które mają problemy ze znalezieniem pracowników.
"Myślę, że jeżeli jednak postawimy tę górną granicę i wszystkich będzie obowiązywał ten sam limit, to te problemy się skończą. Zresztą życzę wszystkim dyrektorom szpitali, żeby więcej czasu poświęcali na rozmowy o ścieżce dla pacjenta, o tym, w jaki sposób zorganizować system, a żebyśmy mniej czasu poświęcali na targi o wynagrodzenia. (...) Myślę, że ta propozycja do 40 tys. zł brutto przy przeliczeniowym etacie to jest naprawdę dobre wynagrodzenie" - oceniła.
Nie wskazała konkretnego terminu wprowadzenia tego limitu, podobnie jak przepisu o pracy na co najmniej pół etatu w szpitalu. "Ma nadzieję", że nowe zasady będą obowiązywać w perspektywie najbliższego pół roku.
Przy okazji, odnosząc się do tempa prac nad e-rejestracją, wskazała, że od 1 sierpnia będzie można się w ten sposób zapisać do lekarzy ośmiu kolejnych specjalizacji, m.in. chorób zakaźnych.
Nowe limity czasu pracy dla lekarzy
Jolanta Sobierańska-Grenda przyznała, że propozycja limitowania wynagrodzeń wynika z tego, że dysproporcje są bardzo duże.
"Ale skoro dotyczą niewielkiej liczby osób, co wynika również z informacji, którymi się posługuje między innymi Naczelna Izba Lekarska, to myślę, że tutaj te działania nie powinny dotknąć tak szerokiej skali, o jakiej mówimy" - powiedziała.
Odniosła się do planu wprowadzenia maksymalnego czasu pracy lekarzy na poziomie dwóch etatów. "Szacujemy, że to jest około 300 godzin. Docierają do nas informacje, że niektórzy pracują i 400, i 500 godzin. Natomiast myślę, że z biegiem czasu i z dostępem coraz większym lekarzy do systemu będziemy w stanie te godziny po prostu zmniejszać, bo wszystkim nam zależy na tym, żeby to był wypoczęty lekarz" - wyjaśniła, dodając, że limit ma obejmować wszystkie formy zatrudnienia.
"Rozmawiamy o wszystkich formach, na których jest zatrudniony personel medyczny w szpitalach, czyli to będzie i umowa kontraktowa, i umowa zlecenie, i również umowa o pracę. Natomiast myślę, że takim docelowym modelem pewnie byłoby przejście na umowę o pracę. Dzisiaj jeszcze na to nie jesteśmy na pewno w systemie gotowi, stąd propozycje te, które limitują wynagrodzenie i limit wprowadzają do dwóch etatów" - wskazała.
Doprecyzowała, że limit czasu pracy ma obejmować placówki, które mają zawarte kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia.
Są pieniądze na podwyżki dla lekarzy?
Zapytana o ocenę wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego, który mówi o złym zarządzaniu finansami publicznymi przeznaczanymi na ochronę zdrowia przez NFZ, przyznała, że "to nie jest tylko działanie NFZ, aczkolwiek na pewno należy się przyjrzeć temu, w jaki sposób te środki są wydawane". Dodała, że "chciałaby mieć przekonanie co do tego, że środki, które dedykujemy do NFZ były przeznaczane w większej mierze na leczenie pacjentów".
Odniosła się również do kwestii zarządzania zadłużonymi szpitalami przez osoby, które oferują lekarzom milionowe wynagrodzenie za pracę.
"Najczęściej efekt tych zadłużeń to jest praca kilku dyrektorów, a nie jednego dyrektora i obserwuję w szpitalach zadłużonych, że tam się zmieniają zarządy dosyć często. Myślę, że takimi szpitalami absolutnie powinien się zająć nadzór właścicielski (...). Z mojej oceny wynika, że jednak ze względu na doświadczenie i większą ilość szpitali, którą mają marszałkowie w nadzorze właścicielskim, są w stanie ten korpus nadzoru właścicielskiego stworzyć w sposób na pewno lepszy" - powiedziała.
W rozmowie z minister nie zabrakło tematu potrzeb finansowych na tegoroczne podwyżki dla etatowych pracowników ochrony zdrowia. Jak opisywała "Gazeta Wyborcza" potrzeba na ten cel ponad 9 mld zł.
"Skoro zatwierdziłam rekomendacje AOTMiT na ponad 4 mld zł na półrocze roku obecnego, to znaczy, że te pieniądze są. My te pieniądze przekazaliśmy również dotacjami. Ostatnia dotacja Ministerstwa Finansów - 2 miliardy złotych, wcześniejsza również Ministerstwa Zdrowia. Już w tej chwili z dotacji początkowej - 26 mld (zł - red.) - zwiększyliśmy te środki do 32 mld, w związku z tym zabezpieczenie jest. Ale chciałam podkreślić, że ta rekomendacja to również zwiększenie wycen tych obszarów, które są słabiej wycenione w szpitalach, a które są bardzo pożądanym kierunkiem ze względu na demografię i starzejące się społeczeństwo, czyli interny, ale również podnosimy wyceny na porodówkach"- wyjaśniła.
PIP skontroluje szpitale?
Na pytanie, czy lekarze wyjeżdżający za granicę do pracy powinni spłacać swoją naukę na studiach, odpowiedziała:
"Uważam, że dzisiaj nie mamy tego problemu, ponieważ lekarze zostają w Polsce, są dobrze wynagradzani, mamy dobrze zorganizowane miejsce pracy dla nich".
Zapytana o to, dlaczego lekarz wykonujący pracę w wyznaczonych godzinach, w wyznaczonym miejscu pod nadzorem pracodawcy, a więc spełniający warunki umowy o pracę, ma podpisywany kontrakt i czy Państwowa Inspekcja Pracy powinna tę kwestię skontrolować, przyznała:
"Poczekajmy na wyniki kontroli Państwowej Inspekcji Pracy. Wiemy, że od 8 lipca ma nowe uprawnienia, natomiast kontrole dotyczące już wcześniej umów o pracę i umów zlecenia w szpitalach sama miałam okazję odbywać. Dzisiaj jest wzmocniona rola Państwowej Inspekcji Pracy. Zobaczymy, jak te kontrole będą przebiegały. Rozmawiałyśmy rozmawiałyśmy z panią minister pracy. Wiem, jakie są dzisiaj obowiązki i uprawnienia PIP. Natomiast dopiero na podstawie dokumentów konkretnych szpitalu, będzie w stanie inspektor PIP twierdzić, czy kontrakt ma znamiona umowy o pracę" - powiedziała.













