Bezpłatny wstęp do brytyjskich muzeów i galerii narodowych został wprowadzony w Wielkiej Brytanii w 2001 r. przez byłego premiera i lidera Partii Pracy Tony'ego Blaira. Jak wtedy uzasadniał lider brytyjskiego rządu, celem decyzji było "zwiększenie dostępu do kultury dla wszystkich". Decyzja objęła główne muzea narodowe, m.in. Muzeum Brytyjskie (British Museum), Galerię Narodową (National Gallery) i Muzeum Historii Naturalnej (Natural History Museum).
Płatne bilety do muzeów. To może źle się skończyć
Po 25 latach przywilej darmowego wstępu do muzeów może zostać zniesiony. W zeszłym miesiącu rząd Wielkiej Brytanii poinformował, że analizuje wprowadzenie opłat za wstęp do najważniejszych muzeów narodowych. Objęłyby one wyłącznie zagranicznych turystów. Ogłosił, że w tym celu nawiązał współpracę z placówkami i wspólnie badają korzyści z przywrócenia płatnych biletów.
Propozycja ta spotkała się z negatywną reakcją nie tylko potencjalnych odwiedzających, ale też krajów, z których pochodzą eksponowane w muzeach zabytki. Wiele z nich zostało wywiezionych z tych państw przez Brytyjczyków w okresie kolonialnym i mimo wieloletnich starań, nie powróciły do krajów macierzystych.
Najbardziej znanym przykładem długoletnich roszczeń wobec eksponatów związanych z British Museum są rzeźby z Partenonu - największej świątyni na Akropolu, w Atenach. Na początku XIX wieku lord Thomas Bruce Elgin i jego ludzie oderwali je od ścian i przewieźli do Londynu. Podobny los spotkał m.in. brązy z Beninu w Nigerii, z których najstarsze pochodzą z XV wieku. Pod koniec XIX wieku Brytyjczycy splądrowali pałac królewski i wywieźli zabytkowe eksponaty do kraju.
Argumenty tracą wartość. Kraje żądają zwrotów
Przez lata British Museum argumentowało, że siła jego kolekcji leży w pozwoleniu milionom zwiedzających poznać za darmo kultury z całego świata i ich wzajemne powiązania. Teraz, kiedy brane jest pod uwagę wprowadzenie biletów dla obcokrajowców, przybywa głosów, które domagają się zwrotu zabytków ich społecznościom lub krajom pochodzenia.
Jednym z państw jest Ghana, której część królewskich szat i innych zabytkowych artefaktów znajduje się w brytyjskich muzeach. W opinii szefa dyplomacji tego kraju, Samuela Okudzeto Ablakwy, pobieranie opłat od zagranicznych gości za wstęp na te wystawy budzi wątpliwości co do "sprawiedliwości", zwłaszcza w obliczu trwających dyskusji na temat ich powrotu - cytuje ministra agencja Reuters.
Podobną opinię wyraził Eric Phillips, wiceprzewodniczący komisji ds. odszkodowań Wspólnoty Karaibskiej, grupy 15 państw, w tym Jamajki i Barbadosu. "Dlaczego mielibyśmy płacić za oglądanie naszego dziedzictwa?" - zapytał agencję Reuters. Dodał, że gdyby propozycja przywrócenia opłat została zrealizowana, byłoby to nieetyczne.
Londyn dokonuje analizy. Wynik w tym roku
Ostro przeciwko pomysłowi wypowiedział się Arley Gill, przewodniczący krajowej komisji ds. odszkodowań w Grenadzie - wyspiarskim państwie na Karaibach. Stamtąd Brytyjczycy wywieźli zabytki prekolumbijskie, również dokumenty i archiwa. W opinii Gilla, priorytetem powinno być zwrócenie zabytków ich prawowitym właścicielom.
Oficjalne stanowisko zajęła też Open Restitution Africa (ORA), która zajmuje się udostępnianiem informacji na temat procesów zwrotu afrykańskich dóbr kultury wywiezionych z kontynentu. W wydanym komunikacie zwróciła uwagę, że ze względu na wymogi wizowe i koszty podróży już teraz Afrykanie napotykają bariery w dostępie do obiektów wywiezionych z ich krajów. "Wprowadzenie opłat za wstęp dodatkowo pogłębiłoby te nierówności" - stwierdziła ORA.
Londyn poinformował, że wynikami konsultacji z muzeami podzieli się przed końcem roku. Według niepotwierdzonych danych podanych przez brytyjskie media, cena za wstęp do muzeów wynieść by miała od 15 do 25 funtów (74 - 123 zł).













