Porozumienia, o których poinformował Sadowy, zostały zawarte w przededniu Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy (URC), podczas zorganizowanego Dnia Odporności Lwowa (Lviv Resilience Day). Podpisano je z podmiotami z Litwy, Niemiec, Czech, Szwecji i Francji. Polskie firmy, bądź instytucje, w tym gronie jednak się nie znalazły.
"Wbrew wszystkiemu, co w ostatnim czasie próbuje się nam narzucić w sferze publicznej, Polska podejmuje nas ciepło. Dziękujemy Gdańskowi i naszym polskim przyjaciołom za gościnność i możliwość rozmowy o przyszłości Ukrainy ze społecznością międzynarodową" - można było przeczytać we wpisie mera Lwowa.
Lwów podpisał sześć umów na miliony euro. Polskich firm zabrakło. Szef MSZ: Może to i lepiej
Z informacji przekazanych przez mera Lwowa wynika, że Litwa przeznaczy ponad 1 mln euro na rozwój szpitala dziecięcego i programów edukacyjnych, czeska firma AS&HC wesprze modernizację porodówki, szwedzki fundusz Swedfund przygotuje projekt modernizacji sieci ciepłowniczej o wartości 500 tysięcy euro, a Niemiecka Izba Handlowo-Przemysłowa otworzy w mieście biuro inwestycyjne. Z kolei francuski TAP Holding planuje rozszerzyć działalność we Lwowie.
Doniesienia w tej sprawie skomentował wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. "Może to i lepiej, bo polska firma, która zbudowała we Lwowie spalarnię śmieci, długo nie może doczekać się zapłaty" - napisał w czwartek na X.
W marcu 2026 r. Lwów zerwał umowę z polską firmą Control Process S.A. na budowę zakładu przetwarzania odpadów, zarzucając jej niewywiązanie się z części zobowiązań. Spółka odrzuciła te oskarżenia, wskazując na skutki wojny i twierdząc, że projekt był ukończony w ponad 90 proc. W maju Międzynarodowa Izba Handlowa (ICC) w Paryżu uznała, że wypowiedzenie umowy przez Lwów było niezgodne z kontraktem - m.in. jednostronnie rozwiązując kontrakt i odmawiając wypłaty należności wykonawcy.
Wymiana zdań z MSZ. Mer Lwowa: Co ma piernik do wiatraka?
Na tym jednak dyskusja wokół sprawy się nie skończyła. Rzecznik MSZ Maciej Wewiór w oświadczeniu zamieszczonym na portalu X stwierdził, że "Mer Andrij Sadowy nie jest gościem Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy, nie został na nią zaproszony i nie bierze udziału w URC26. Mer Lwowa zorganizował własne, całkowicie odrębne wydarzenie, które nie ma nic wspólnego z URC26".
"Potępiamy działania władz Lwowa wobec polskiej firmy, a ignorowanie ustaleń międzynarodowego arbitrażu uznajemy za niedopuszczalne" - dodał Wewiór.
Do słów rzecznika polskiego MSZ odniósł się mer Lwowa Andrij Sadowy. "Szanowny Panie Rzeczniku, Jest w języku polskim powiedzenie, które bardzo lubię: 'Co ma piernik do wiatraka?'. Zanim zacznie Pan komentować sprawę polskiej firmy we Lwowie, radziłbym choć trochę zapoznać się z jej istotą. A na początek proszę uprzejmie udostępnić to 'ustalenie międzynarodowego arbitrażu', o którym Pan mówi" - napisał Sadowy w komentarzu do wpisu Wewióra.
W czwartek w Gdańsku rozpoczęła się dwudniowa Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy (Ukraine Recovery Conference - URC 2026). Udział w niej biorą szefowie rządów, ministrowie i liderzy instytucji finansowych. Głównymi tematami jest pomoc gospodarcza i obronna dla Kijowa. W poprzednich latach konferencje URC gościły w Rzymie, Berlinie, Londynie i Lugano. Ich celem jest wzmocnienie międzynarodowego wsparcia dla odbudowy kraju, który od 2022 r. odpiera rosyjską agresję, a także stymulowanie inwestycji w ukraińską gospodarkę.
Na wydarzenie do Gdańska nie przyjechał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, a zamiast niego na czele ukraińskiej delegacji stanęła premier Julia Swyrydenko. To pokłosie m.in. sporu o nadanie przez ukraińskiego przywódcę imienia "Bohaterów UPA" jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy i odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego przez prezydenta Karola Nawrockiego.













