Spis treści:
- Mohammed bin Rashid Al Maktoum Solar Park - pomnik energetycznej transformacji w kraju ropy i gazu
- ZEA inwestuje w energię jądrową
Jedna z największych na świecie elektrowni słonecznych o mocy zainstalowanej 3,86 GW znajduje się w wydawałoby się nieoczywistym (z punktu widzenia pozyskiwania energii) miejscu. Mohammed bin Rashid Al Maktoum Solar Park wytwarza prąd w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. ZEA, poprzez budowę tego typu instalacji, dążą do spełnienia celu drastycznej redukcji emisji gazów cieplarnianych do 2035 r. - zauważa Polski Instytut Ekonomiczny, choć zaraz dodaje, że na razie arabski kraj jest daleki od wyznaczonego celu. Jak można się domyślać, wojna w rejonie Zatoki Perskiej dodatkowo nie sprzyja dekarbonizacyjnym planom.
"Transformacja energetyczna ZEA ma doprowadzić je do tego samego punktu końcowego jak w krajach rozwiniętych - neutralności klimatycznej - lecz inną ścieżką. Kraj ten wydaje się nie traktować szybkiej dekarbonizacji jako celu samego w sobie, ale kierować się pragmatyzmem w swojej polityce energetycznej" - czytamy w analizie PIE.
Z punktu widzenia "zielonego" eurokraty droga, którą do celu podążają ZEA, jest co najmniej dyskusyjna. ZEA zamierzają bowiem zwiększać wydobycie gazu i ropy, aby sfinansować kosztowny proces przejścia na zasilanie energią słoneczną i z atomu. ZEA zakładają zwiększenie wydobycia ropy naftowej z około 3,1 mln baryłek dziennie w 2025 roku do 5 mln b/d do 2027 r. Najpewniej nikt im tych baryłek nie będzie skrupulatnie wyliczał - ZEA opuściły OPEC+ w maju br. i mogą swobodnie określać poziom wydobycia. Tak czy inaczej, już teraz ponad 30 proc. energii elektrycznej wytwarzanej w ZEA pochodzi ze źródeł odnawialnych i atomu, a to dopiero początek.
Mohammed bin Rashid Al Maktoum Solar Park - pomnik energetycznej transformacji w kraju ropy i gazu
Liczba paneli fotowoltaicznych w elektrowni Mohammed bin Rashid Al Maktoum Solar Park liczona jest w milionach (wciąż ich przybywa), a sama usadowiona pośród pustynnych krajobrazów instalacja energetyczna wyróżnia się wyniosłą wieżą - liczącą 260 metrów. Elektrownia wciąż jest w fazie budowy - docelowo ma wytwarzać 5 GW, a za budowę od początku odpowiadało saudyjsko-chińskie konsorcjum. Budżet przedsięwzięcia liczony jest w miliardach dolarów, ale Zjednoczone Emiraty Arabskie nie żałowały pieniędzy na budowę tego pomnika dekarbonizacji w kraju ropy i gazu. Jak to bywa w ZEA - luksus miesza się z przemysłem - elektrownia znajduje się zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od strzelistych wieżowców Dubaju. Jak to bywa w ZEA, taki "pomnik" musiał upamiętniać szejka Mohammeda Rashida al Maktoum - władcy, który uznał, że kraj położony na ropie może pokazać światu modelowy proces odchodzenia od źródeł emisyjnych (jak na ironię - finansowany przed wydobycie ropy i sprzedaż paliw).
Warto przytoczyć kilka ciekawostek o tej wielkiej arabskiej farmie fotowoltaicznej. To największy samodzielny projekt fotowoltaiczny na świecie - kilkadziesiąt km kwadratowych, które Chińczycy uczestniczący w budowie i finansowaniu barwnie przeliczyli na "ok. 100 placów Tiananmen". Dodatkowo niwelacja pustyni pod budowę oznaczała przerzucenie 40 mln m.sześc. piachu i skał, ale czego nie robi się budując "pomnik" zapobiegliwego władcy.
Trzeba też wspomnieć o wieży - dzięki niej (ponad 260 metrów) obiekt jest "najwyższą farmą fotowoltaiczną na świecie".
ZEA inwestuje w energię jądrową
Pustynna fotowoltaika to tylko element dekarbonizacyjnego planu ZEA. Emiraty stawiają także na energię z atomu. Czteroblokowa elektrownia jądrowa Barakah generuje 23 proc. energii elektrycznej w tym kraju - informuje wspomniany wcześniej Polski Instytut Ekonomiczny. PIE dodaje, że udział wszystkich źródeł niskoemisyjnych w produkcji prądu jest jednak wyższy i sięgnął 32 proc. w 2024 r.

Dodajmy, że Zjednoczone Emiraty Arabskie wcale nie musiały wychodzić przed szereg w energetycznej transformacji. ZEA posiadają bowiem jedne z największych złóż paliw kopalnych na świecie. Udokumentowane rezerwy wynoszą ponad 110 mld baryłek ropy naftowej (grubo ponad 6 proc. światowych zasobów). Wyliczono, że gdyby ZEA ropy nie eksportowały (60 proc. wydobycia idzie na eksport), to wystarczyłoby tego surowca na ponad 350 lat (licząc obecne roczne zużycie w ZEA).













