Podczas kolejnej fali upałów Europa mierzy się z suszą. Media przyglądają się m.in. trudnej sytuacji na Węgrzech - niski poziom wody w Dunaju wpłynął na działanie elektrowni jądrowej w miejscowości Paks, a tamtejszy premier Peter Magyar informował we wtorek, że wcześniejszej nocy brakowało kilku milimetrów do jej wyłączenia. Poziom wody wzrósł, ale sytuacja wciąż wymaga obserwacji.
Tymczasem minister energii Miłosz Motyka deklaruje, że w Polsce nie powinniśmy obawiać się o bezpieczeństwo energetyczne - choć owszem, doszło do ograniczenia pracy bloków w elektrowniach Połaniec i Kozienice, o czym pisaliśmy już w Interii Biznes.
Fala upałów w Polsce. Co z krajową energetyką?
Czy Polacy powinni martwić się o sytuację energetyczną w kraju? Słuchając doniesień na przykład z Węgier, możemy zastanawiać się, na ile susza może przełożyć się i na nasze "podwórko". Szczególnie, że z krajowego systemu ubyło ok. 1,1 GW mocy.
"W Polsce ze względów środowiskowych część elektrowni ograniczyła swoje prace, natomiast nie ma to żadnego wpływu na bezpieczeństwo energetyczne" - zadeklarował w środowy (5 sierpnia) poranek minister energii Miłosz Motyka, który gościł na antenie RMF FM. Wcześniej podobną deklarację złożył w rozmowie z Interią Biznes Wojciech Krzyczkowski z Polskich Sieci Elektroenergetycznych.
Wciąż mogą jednak pojawić się niepokoje dotyczące potencjalnego blackoutu w Polsce podczas upałów. Jest on, jak zaznaczył minister energii, zjawiskiem nieprzewidywalnym - nie przewiduje go też operator, choć ten "robi wszystko, by go uniknąć".
"I tak, pod kątem wody mamy sytuację, myślę, najtrudniejszą w historii. I to nie tylko jeśli chodzi o Polskę, jeśli chodzi o chłodzenie jednostek wytwórczych, ale także jeśli chodzi o systemowy problem z niskim stanem wód" - mówił Motyka w "Rozmowie RMF FM".
Jednocześnie minister wprost mówi, że Polska jest w lepszej sytuacji od Serbii czy Węgier.
"Nasza sytuacja energetyczna jest o tyle inna, że mamy dużo więcej rozproszonych źródeł [energii]. W takich momentach jak dzisiaj fotowoltaika, odnawialne źródła energii bardzo mocno pomagają systemowi. Czego ewidentnie brakuje państwom takim jak Serbia czy Węgry" - zauważył.
Miłosz Motyka przypomniał też o opłacie mocowej, którą płacą Polacy w rachunkach za energię elektryczną. Ma ona służyć zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego. Polityk deklaruje, że to właśnie bezpieczeństwo "dzisiaj jest gwarancją tego, że dostawy energii są realizowane w sposób niezachwiany".
Polityk przekazał też, że "mamy nadwyżkę" energii. Pytany, czy powinniśmy martwić się o scenariusz podobny do tego na Węgrzech, odparł: "Takiego systemowego zagrożenia nie ma. W sytuacji, w której były Węgry, Polska w tym momencie eksportowała energię, zarabiała. Jeżeli chodzi o tę sytuację, to Węgry, to Serbia są w znacznie trudniejszym momencie. Polsce to nie grozi, mamy też inną strukturę. My nie mamy jednej elektrowni, która zależy od poziomu wód albo od temperatury chłodzącej".
Polskie elektrownie podczas upałów i suszy
Minister energii odniósł się także do sytuacji w elektrowniach Połaniec i Kozienice. Zapewnił, że operator musi brać pod uwagę ograniczenia pracy. "Ale uspokajam, z jednej strony to nie ma wpływu na bezpieczeństwo pracy systemu. Z drugiej strony też chcę powiedzieć, nie w tonie nadmiernie uspokajającym, że mamy planowane w normalnym trybie pracy, bez takich upałów, remonty, przerwy eksploatacyjne, i wtedy też bloki są wyłączane - i wtedy też są sytuacje, w których operator ma narzędzia - import energii, wezwanie innych bloków - których może użyć. Dzisiaj takiego ryzyka zagrożenia pracy systemu nie ma" - przekazał gość RFM FM.
Zapowiada się też, że w gminie Choczewo powstanie polska elektrownia atomowa. Minister przekazał, że faktyczna budowa reaktora ma rozpocząć się w 2028 roku, a pierwszy prąd z tej elektrowni ma popłynąć w 2036 roku. Czy jednak nie grożą jej problemy podobne do tych, z którymi mierzy się węgierska elektrownia przez brak wody w Dunaju?
"Nie będzie takiego niebezpieczeństwa. Nasza elektrownia będzie chłodzona wodą z Bałtyku (...). [Bałtyk] raczej nie wyschnie. Nie ma takich predykcji" - mówił Miłosz Motyka.












