Przypomnijmy, że pod koniec maja w gdańskiej pizzerii Sabroso urzędniczka z Krajowej Administracji Skarbowej przeprowadziła kontrolę z wykorzystaniem nabycia sprawdzającego. Podając się za klientkę, zamówiła pizzę z krewetkami. Jak się okazało, naliczona stawka VAT na pizzę wynosiła 8 proc., a krewetki są objęte stawką 23 proc. W efekcie przedsiębiorca zapłacił mandat wysokości 2,5 tys. zł.
"W interesie publicznym jest to, żeby tego typu mandatów było jak najmniej". B. wiceminister finansów komentuje
Jak wynika z wypowiedzi wiceszefa KAS Zbigniewa Stawickiego w wywiadzie z PAP, jeśli urzędnik stwierdzi, że nieprawidłowości są "nieznaczne", lub o "znikomej szkodliwości", to może nie podejmować dalszych czynności za wykroczenie skarbowe. W tym wypadku urzędniczka uznała jednak, że wykroczenie kwalifikuje się na mandat.
Jak się dowiedzieliśmy wcześniej, wobec pracowników skarbówki stawiane są wymagania dotyczące "wyrobienia normy" wypisanych mandatów. Może to wyjaśniać, dlaczego sprawa zakończyła się mandatem, zamiast pouczeniem, jednak rzeczywistych powodów decyzji nie poznamy ze względu na tajemnicę skarbową. Zdaniem Pawła Gruzy, doradcy prezydenta RP i byłego podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów, w interesie skarbówki powinno być, aby takich mandatów było jak najmniej.
- W interesie publicznym jest to, żeby tego typu mandatów było jak najmniej. Kontrole i urzędnicy powinni być motywowani do tego, żeby na ich terenie było jak najmniej sytuacji, w których paragon nie pojawia się przy transakcjach i nie dochodzi do uszczuplenia podatkowego. Tak samo policjanci nie powinni dostawać premii od mandatu, tylko powinni dostawać premię za to, że na ich terenie jest z roku na rok coraz mniej wypadków - mówi Paweł Gruza.
Mandat za krewetki na pizzy mógł być niesłuszny? Zdaniem doradców podatkowych nie ma podstawy prawnej
Jak jednak oceniają doradcy podatkowi w rozmowie z "Pulsem Biznesu", procedura nabycia sprawdzającego służy tylko do sprawdzenia, czy sprzedaż została "nabita" w kasie fiskalnej i czy klient otrzymał paragon.
"W tej procedurze nie można weryfikować, czy zastosowano właściwą stawkę VAT. Można to zrobić tylko poprzez sprawdzanie poprawności rozliczeń w deklaracji podatkowej złożonej przez przedsiębiorcę, czyli w zupełnie innej procedurze" - mówił dla "PB" doradca podatkowy, Andrzej Ladziński.
Jak ocenia Ladziński, z perspektywy Kodeksu karnego skarbowego błąd na paragonie to nie to samo co błąd na rachunku. Jak dodał, "kolejny przepis Kodeksu karnego skarbowego używa terminu 'dokument z kasy fiskalnej', czyli odróżniono pojęcie rachunku od dokumentu z kasy fiskalnej", a to oznaczałoby, że błędna stawka VAT na paragonie nie jest wykroczeniem skarbowym i nie może być ukarana mandatem.
Podobną opinię przedstawił w rozmowie z "PB" Jerzy Martini, partner i współzałożyciel kancelarii Martini Tax zajmującej się m.in. sprawami dotyczącymi VAT. Jego zdaniem nieprawidłowe stawki VAT powinny być badane w ramach zwykłej kontroli podatkowej lub kontroli celno-skarbowej.
Jak powiedział w rozmowie z nami Paweł Gruza, doradca prezydenta RP, były podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów, jego zdaniem istnieje możliwość interpretacji przepisów tak, aby były korzystne dla przedsiębiorcy.
- Obecne przepisy dotyczące stawek VAT są pokłosiem tej niesławnej kolacji z ośmiorniczkami opłaconej ze środków publicznych. Ten przepis moim zdaniem można interpretować w taki sposób, że stawką wyższą jest opodatkowane danie, którego głównym składnikiem są te krewetki, czy ośmiorniczki, a nie sytuacją, w której mamy do czynienia z pizzą, w której tego typu składniki są tylko dodatkiem. Wydaje mi się, że Ministerstwo Finansów mogłoby wydać interpretację ogólną i bardzo szybko zamknąć ten temat, z korzyścią dla przedsiębiorców - powiedział Gruza.
Obecna sytuacja obniża zaufanie obywateli do urzędników. "To groźne dla państwa"
W ocenie Gruzy obecna sytuacja obniża zaufanie obywateli do państwa i urzędników, co jest groźne szczególnie w obecnych warunkach geopolitycznych. Jak dodał, Ministerstwo Finansów powinno jak najszybciej zareagować, aby załagodzić sytuację.
- Przez ostatnie lata mieliśmy do czynienia z rosnącym zaufaniem społeczeństwa do organów skarbowych i prowadzenia kontroli, które stawały się mniej uciążliwe, ale też bardziej skuteczne i mniej obciążające przedsiębiorców czy innych podatników. A tu mamy do czynienia ze złamaniem tego korzystnego trendu. Pojawił się ewidentny antagonizm, a nawet bym powiedział hejt na urzędników. Utrzymywanie tej sytuacji jest dla państwa groźne i resort powinien załagodzić te sytuację - podsumowuje Gruza.











