Jak pisaliśmy w Interii Biznes mieszkańcy UE mogą wziąć udział w głosowaniu w sprawie nowych banknotów euro. Jedną z propozycji jest wizerunek Marii Skłodowskiej-Curie. Polacy, choć na co dzień nie płacą wspólną walutą, również mogą oddać swój głos.
Polacy nie chcą euro
O kwestię przyjęcia euro w Polsce zapytany został były premier i prezes NBP Marek Belka. Ocenił, że temat ten stał się tabu, jako przyczynę wskazując narrację przedstawioną przez PiS.
"Przyjęcie wspólnej waluty wymusi pogłębienie integracji europejskiej, a jak wiadomo jest to wbrew interesom jawnych i ukrytych zwolenników wyjścia Polski z UE. Tymczasem PiS staje się partią antyeuropejską" - wskazał w rozmowie z PAP.
Zauważył - jako zwolennik euro - że obecnie około 60-70 proc. Polaków nie chce rezygnować ze złotego, dlatego też nawet partia rządząca boi się dotykać tego tematu - mimo że Polska zobowiązała się przystąpić do strefy euro.
"Przyjęcie euro prowadzi do stabilizacji cen"
Zdaniem Belki nie ma argumentów, które przeczyłyby sensowi przyjmowania przez Polskę wspólnej waluty. Zaprzeczył, że taki ruch doprowadziłby do wzrostu cen.
"Wszystkie statystyki pokazują, że jest dokładnie odwrotnie - przyjęcie euro prowadzi do stabilizacji cen. Nikt nie zwraca uwagi na fakt, że koszty utrzymania waluty narodowej są potężne. Weźmy te wielkie rezerwy walutowe, te sztaby złota, które obecne kierownictwo NBP gromadzi z taką dumą - przecież to są miliardy wyrzucane do studni, które bardzo trudno będzie odzyskać, jeżeli w ogóle będzie można odzyskać. A przecież to jest koszt utrzymania własnej waluty" - powiedział.
Wskazał, że w przypadku euro Polska miałaby niższe stopy procentowe, co obniżyłoby koszty inwestycji, jak i kredytów hipotecznych.
Były prezes NBP ocenił, że "tylko jakiś potężny kryzys gospodarczy mógłby wpłynąć na zmianę nastawiania Polaków do euro". Zauważył, że obecnie Polska i tak nie spełnia kryterium konwergencji - deficyt fiskalny jest obecnie dwukrotnie większy niż wymagany.











