Mark Mobius był nazywany "Indianą Jones rynków wschodzących" ze względu na swoją gotowość do odkrywania nowych, niekiedy ryzykownych rynków. Mobius czerpał radość z tego wyzwania - zauważa Reuters.
Mark Mobius inwestował na rynkach wschodzących
"Zmienność nie jest wrogiem, którego należy się obawiać, lecz znakiem, że okazja czai się tuż za rogiem - napisał w swojej książce "Passport to Profits" - przypomina agencja.
Mobius przez dziesięciolecia inwestował na rynkach wschodzących i jeszcze w styczniu wskazywał na nowe możliwości. Odnosząc się do Wenezueli, napisał, że wraz z odejściem prezydenta Nicolasa Maduro "możemy być świadkami powstania nowego porządku politycznego i gospodarczego, a kraj ten może ponownie otworzyć się na inwestorów" - podaje Reuters.
Przekonania Mobiusa ukształtowały całe pokolenie managerów zarządzających funduszami i pomogły przyciągnąć miliardy dolarów na rynki, które niegdyś uznawano za peryferyjne - wkazuje agencja.
Inwestor przyjął obywatelstwo Niemiec
Mark Mobius urodził się w 1936 roku w Hempstead w stanie Nowy Jork. Zrzekł się jednak obywatelstwa amerykańskiego i przyjął niemieckie - ojciec inwestora pochodził z Niemiec.
W trakcie swojej kariery pracował m.in. międzynarodowej firmie maklerskiej Vickers-da-Costa, a później był prezesem International Investment Trust Company w Tajpej na Tajwanie.
Pod koniec lat 80. dołączył do Franklin Templeton. Kierował spółką aż do 2015 roku. Trzy lata później ogłosił, że odchodzi na emeryturę. W tym samym roku wraz ze swoimi byłymi kolegami z Templeton, Carlosem von Hardenbergiem i Gregiem Koniecznym, uruchomił Mobius Capital Partners.
Mobius zmarł 15 kwietnia w wieku 89 lat. Przyczyna śmierci inwestora nie została podana.











