W połowie sierpnia na platformach należących do Mety można było obejrzeć kolejne scamy z wizerunkiem Rafała Brzoski. Przedsiębiorca stał w kajdankach, a policjanci przeszukiwali jego dom. Właściciel InPostu zapowiedział wtedy rozprawienie się z procederem. Zainicjował "ScamWatch" - system automatycznego wykrywania, monitorowania i dokumentowania nielegalnych reklam w social mediach. Rozpoczął też "Projekt 150proc.pl" w myśl którego, platforma zarabiająca na fałszywej reklamie będzie płaciła karę równą 150 proc. przychodu z tego scamu., otwiera się w nowym oknie Pomysł poparło już około 150 tys. osób.
Fałszywe reklamy w Meta. I zarobki z wieloma zerami
Informując o spotkaniu, przewodniczący komisji Bartłomiej Pejo z KP Konfederacji, przyrównał proceder do oszustwa "na wnuczka". "Płakał do słuchawki, potrzebował pilnie pieniędzy, a babcia pakowała oszczędności życia do koperty. Pamiętacie? Dzisiaj ten sam przekręt ma >lepszą< produkcję. Zamiast telefonu sponsorowana reklama na Facebooku. Zamiast wnuczka - znana twarz. Polityk" - czytamy na portalu X.
Na fałszywe materiały wskazuje też w mediach społecznościowych Rafał Brzoska. We wpisach na portalu X opublikował reklamy wykorzystujące wizerunki między innymi Karola Nawrockiego i Donalda Tuska. Czołowi politycy mają zachęcać w nich do podejrzanych inwestycji., otwiera się w nowym oknie Właściciel InPostu podkreśla, że nie są to ich rzeczywiste rekomendacje. Zarzuca Mecie, że czerpie z procederu wymierne korzyści. "Czy ktoś zada im pytanie, ile zarabiają na scamie?" - pyta przedsiębiorca.
O skali problemu dotyczącego oszukańczych reklam informuje w wydanym raporcie warszawska Fundacja Instrat - think-tank, którego misją jest wspieranie debaty publicznej. Z jej analizy wynika, że stanowią one na platformach Mety ponad 10 proc. W ciągu jednego roku, na emisji tych reklam gigant technologiczny miał zarobić w Polsce 760 mln zł. "To ponad ⅓ (37 proc.) ich całkowitych rocznych przychodów osiąganych na naszym rynku" - wskazują autorzy opracowania.
Meta odpiera zarzuty. Wskazuje na dane
Zarzuty te odpiera Meta. W przekazanym Interii komunikacie zapewniła, że w Polsce od kilku lat ściśle współpracuje "z organami, takimi jak zespół CSIRT KNF (Computer Security Incident Response Team Komisji Nadzoru Finansowego), wspólnie identyfikując i usuwając nieuczciwe reklamy". Prowadzi też kampanie edukacyjne na temat zagrożeń związanych z oszustwami internetowymi. Rzecznik prasowy Meta poinformował Interię, że w 2025 r. wykryła ona i usunęła "ponad 159 milionów oszukańczych reklam na całym świecie - z czego 92 proc., jeszcze zanim ktokolwiek je zgłosił" - czytamy w przesłanym komunikacie.
Posiedzenie komisji rozpocznie się o 12.30. Na stronie Sejmu poinformowano, że zebrani radzić będą na temat "funkcjonowania systemów reklamowych platform cyfrowych w zakresie promocji narzędzi generatywnej Al umożliwiających tworzenie deepfake'ów".
Do udziału zaproszono ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego i szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego oraz przedstawicieli organów publicznych: UODO, UKE, UOKiK, NASK, CERT Polska a także Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, Prokuratury Krajowej i Kancelarii Prezydenta.
La liście gości znalazły się też osoby, których wizerunek, podobnie jak Rafała Brzoski, został zniesławiony oszukańczymi reklamami. Zaproszono m.in. Igę Świątek, Ewę Chodakowską, Małgorzatę Rozenek-Majdan, Borysa Szyca, Cezarego Pazurę i Martynę Wojciechowską. Komisja Cyfryzacji poinformowała Interię, że część gości potwierdziła swoje przybycie.
Meta odpowie przed komisją sejmową. Albo nie
Na pytania dotyczące polityki reklamowej Mety odpowiadać mają osoby odpowiedzialne za firmę Marka Zuckerberga w Polsce i w regionie Europy Środkowo - Wschodniej. Z komisją mają się spotkać menedżerowie zajmujący się polityką publiczną, marketingiem oraz współpracą z sektorem handlu - Robert Bednarski, Jakub Turowski, Tomasz Parfjanowicz i Ewa Tumanow.
Ani zaproszeni goście, ani przedstawiciele giganta technologicznego nie mają obowiązku wziąć udziału w dzisiejszym posiedzeniu. "Jedynie w wypadku komisji śledczej istnieje obowiązek stawienia się osobiście. W innych wypadkach osoby zaproszone nie mają obowiązku prawnego aby wziąć udział w obradach" - poinformowało Interię Biuro Obsługi Medialnej Sejmu. Wskazało jednak na aspekt wizerunkowy, na którym - w opinii biura - być może będzie zależało zaproszonym.












