- Chcę podkreślić najważniejszą lekcję ze wszystkich: dobra polityka ma znaczenie. Istnieją siły, których kraje nie mogą kontrolować, ale mają władzę nad własną polityką i instytucjami - powiedziała szefowa MFW Kristalina Georgieva w przemówieniu poprzedzającym wiosenny szczyt tej instytucji oraz Banku Światowego, który rozpocznie się w poniedziałek w Waszyngtonie.
- Dostosowanie popytu jest nieuchronne (…) Polityka może w tym pomóc - dodała.
Podsumujmy - co się stało w ciągu ostatnich sześciu tygodni. Atak USA i Izraela na Iran 27 lutego spowodował potężny szok podażowy. W wyniku tego ataku Iran zablokował możliwość ruchu statków przez Cieśninę Ormuz. Światowy dzienny przepływ ropy naftowej zmniejszył się o ok. 13 proc., a przepływ gazu skroplonego LNG - o ok. 20 proc. - szacuje MFW.
Ceny surowców energetycznych wzrosły na całym świecie, np. ropy Brent z 72 dolarów za baryłkę przed wojną do 120 dolarów w szczycie. Dostawy surowców zostały zakłócone, w różnych krajach wprowadzane jest racjonowanie paliw. Co ważne, szok ma charakter "asymetryczny", to znaczy, że nie wszystkich dotyka w takim samym stopniu. Jego wpływ zależy od odległości od konfliktu, w inny sposób oddziałuje na eksporterów, a w inny na importerów energii. Jego dotkliwość zależy też od polityki prowadzonej przez dane państwo.
Rośnie inflacja i oczekiwania inflacyjne
Kolejne skutki wojny to zakłócenia w pracy rafinerii ropy naftowej, do których może nie dotrzeć surowiec, niedobory produktów rafinowanych, jak oleju napędowy i paliwo lotnicze, co powoduje zakłócenia w transporcie, handlu i turystyce. Rysuje się też zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego dla - jak szacuje MFW - 45 milionów ludzi ze względu na problemy z transportem, a problem ten może się pogłębiać ze względu na wyższe ceny nawozów. Gałęzie przemysłu zależne od siarki, helu, nafty do produkcji tworzyw sztucznych mogą zostać pozbawione podstawowych surowców.
MFW stwierdził, że wyższe ceny kluczowych surowców przekładają się na wzrost cen wielu dóbr konsumpcyjnych, co prowadzi do wzrostu inflacji. To, w połączeniu z niedoborami, drastycznie zmniejsza popyt. Rosną oczekiwania inflacyjne. Po miesiącu wojny krótkoterminowe oczekiwania przesunęły się w USA i w strefie euro wyraźnie w kierunku wyższej inflacji, powyżej celów banków centralnych.
- Mogą one zerwać kotwicę i zapoczątkować kosztowny proces inflacyjny (…) Na szczęście długoterminowe oczekiwania nie uległy zmianie, to bardzo dobre i bardzo ważne - mówiła szefowa MFW.
W końcu pogarszają się również warunki finansowe. Spready obligacji krajów rynków wschodzących znacznie się poszerzyły, ceny akcji spadły, a dolar się umocnił.
- Wiemy, że w końcu znaczna część szoku zniknie, pozostawiając nas w nowej równowadze. Podaż się odbudowuje, a popyt dostosowuje. Nowe moce produkcyjne zostają uruchomione. Efektywność energetyczna rośnie (…) świat stopniowo stawał się mniej energochłonny od lat 80., co łagodzi szok. Energia odnawialna zwiększyła swój udział, ale ropa naftowa pozostaje paliwem numer jeden - powiedziała Kristalina Georgieva.
Osłabienie wzrostu
Najnowszy, sztandarowy raport MFW "World Economic Outlook", który zostanie opublikowany we wtorek, powstały jeszcze przed obecnym, kruchym zawieszeniem walk w Zatoce Perskiej, przedstawia różne scenariusze dla światowego wzrostu gospodarczego. Nawet najbardziej optymistyczny scenariusz zakłada osłabienie wzrostu. Dlaczego?
- Z powodu znacznych zniszczeń infrastruktury, przerw w dostawach, utraty zaufania i innych negatywnych skutków (…) Nawet w najlepszym przypadku nie będzie gładkiego i zgrabnego powrotu do status quo ante - powiedziała Kristalina Georgieva.
- Wiemy, że wzrost będzie wolniejszy nawet jeśli nowy pokój okaże się trwały - dodała.
Ponad 80 proc. państw to importerzy netto ropy naftowej. To one - oraz kraje bezpośrednio dotknięte wojną - najbardziej dotkliwie odczują jej skutki. Szczególną uwagę MFW zwraca na państwa Afryki Subsaharyjskiej i małe państwa wyspiarskie, nie dość, że będące importerami ropy, to mające jeszcze niski poziom oceny wiarygodności kredytowej.
Skoro dotkliwość szoku zależy - w ocenie MFW - od prowadzonej polityki, to jak w takim razie jak polityka publiczna powinna zareagować?
- Na wstępie mała przestroga: ponieważ mamy do czynienia z klasycznym negatywnym szokiem podażowym, nie da się uniknąć dostosowania popytu - powiedziała Kristalina Georgieva.
- Apeluję do wszystkich krajów o odrzucenie działań na własną rękę: kontroli eksportu, kontroli cen itd., które mogą jeszcze bardziej zaburzyć globalną sytuację: nie dolewajcie oliwy do ognia - dodała.
Według szefowej MFW na razie trzeba czekać i obserwować. Choć banki centralne muszą dbać o stabilność cen, na razie wstrzymują się od działań, sygnalizując jednak, że będą musiały je podjąć, gdyby rozwój procesów inflacyjnych podważał ich wiarygodność. Gdyby oczekiwania inflacyjne miały urwać się z kotwicy a spirala zaczęła się nakręcać, banki centralne powinny zdecydowanie podnieść stopy procentowe. Podwyżki stóp - oczywiście - dodatkowo osłabiłyby wzrost gospodarki.
"Jazda z jedną nogą na gazie, a drugą na hamulcu. Niedobrze"
Rządy - według MFW - powinny zapewnić "ukierunkowane i tymczasowe" wsparcie dla grup narażonych na ryzyko, nie naruszając przy tym swoich średniookresowych celów fiskalnych. Wsparcie popytu powinno być dobrze skalibrowane i następować tylko wtedy, gdy rząd ma do tego odpowiednią przestrzeń fiskalną. Nie sposób tu nie zauważyć, że polski program obniżenia i kontroli cen paliw, czyli CPN jest dokładnie odwrotny od zaleceń MFW - wspiera powszechnie popyt i - choć nie jest kosztowny - i tak obciąża napięte jak struna finanse publiczne.
- Zwróćmy uwagę, że środki, które tłumią sygnał cenowy, tłumią również niezbędną reakcję popytu, co skutkuje wyższymi światowymi cenami energii - mówiła Kristalina Georgieva.
Wraz z wybuchem wojny zmieniło się postrzeganie ryzyka przez rynki finansowe i wzrosły rentowności obligacji, co podnosi koszt zaciąganego długu. Jeśli rządy zaczną wspierać popyt z pieniędzy publicznych, dług będzie rósł w warunkach i tak napiętej sytuacji na rynkach finansowych.
- Dodanie do tego bodźców finansowanych deficytem w tym momencie zwiększyłoby obciążenie polityki pieniężnej i spotęgowało te zmiany. Byłoby to jak jazda z jedną nogą na gazie, a drugą na hamulcu. Niedobrze - mówiła dyrektor zarządzająca MFW.
- Wszystkie kraje muszą odpowiedzialnie wykorzystywać swoje ograniczone zasoby fiskalne, a większość musi podjąć zdecydowane działania w celu odbudowy przestrzeni fiskalnej po tym szoku. To wymaga bardzo silnego podkreślenia. - dodała.
Jacek Ramotowski














