Reklama

Miliard strat w 5 lat na kradzieżach treści

Wydawcy chcą na nowo ustalić, czym jest dozwolony użytek i cytat w internecie.

CTRL+C - wystarczy wcisnąć ten skrót na klawiaturze, skopiować tekst i wkleić na innej stronie jako swój. Zanim właściciel praw autorskich się zorientuje i zgłosi sprzeciw, tysiące internautów zdążą go już przeczytać, bez zawracania sobie głowy, kto jest prawdziwym autorem. Uderza to w wydawców prasy.

- Ustawa o prawie autorskim nie nadąża za rozwojem rynku. W świecie bez internetu działała świetnie, w świecie cyfrowym nie chroni twórców treści - mówi DPG Maciej Hoffman, dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy, zrzeszającej wydawców na polskim rynku. Tłumaczy, że dziś dowolny serwis może streścić informację z gazety lub strony internetowej wydawcy - czyli twórcy informacji - niemal w całości, zanim ta ukaże się w kiosku. Często nie podając źródła albo podając je niewłaściwie. Wydawcy twierdzą, że stawia ich to na straconej pozycji, bo nie przekłada się ani na liczbę sprzedanych egzemplarzy drukowanej gazety, ani użytkowników na jego stronie internetowej.

Reklama

Choć czytelnictwo prasy nie spada, w ciągu ostatnich pięciu lat jej nakłady spadły o 18,2 proc. Wraz z kryzysem gospodarczym przełożyło się to na spadek udziału prasy w rynku reklamy - według szacunków domu mediowego Zenith Optimedia - z 29,3 proc. w roku 2005 do 15,7 proc. w 2010 r., czyli o 127 mln dol. W tym czasie udział w rynku internetu wzrósł z 2,8 proc. do 15,5 proc., czyli o 453 mln dol. Sieć stała się głównym beneficjentem wzrostu przychodów reklamowych. Zdaniem IWP rok 2012 przyniesie prasie dalszy spadek przychodów reklamowych, ograniczając możliwość inwestowania w rozwój w internecie.

Wydawcy argumentują, że obecne prawo pozwala jednak zarabiać na ich treściach innym serwisom, takim jak na przykład Chomikuj czy Pobieraczek, które pobierają opłaty od użytkowników za dostęp do serwerów, z których mogą ściągać gazety, książki czy filmy lub seriale. Choć serwisy usuwają nielegalne treści na wniosek wydawcy, skala zjawiska się nie zmniejsza.

- Obowiązujące prawo autorskie i jego egzekucja pozwalają na budowę w sieci modelu biznesowego, który umożliwia osiąganie przychodów bez ponoszenia kosztów tworzenia treści - dodaje Maciej Hoffman.

Michał Fura

14 maja 2012 (nr 92)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »