W skrócie
- Rząd wprowadza program Ceny Paliwa Niżej, dzięki któremu benzyna ma potanieć o około 1,20 zł, a olej napędowy o około 1,30 zł za litr.
- Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział, że maksymalne ceny paliw zostaną ogłoszone 2 października w południe i zaczną obowiązywać od północy kolejnego dnia.
- Program ma kosztować około 5 mld zł i przewiduje się, że będzie obowiązywał co najmniej do końca roku, przy wsparciu z podatku od zysków koncernów paliwowych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Ceny paliw wpływają nie tylko na portfele kierowców, ale również na koszty prowadzenia działalności gospodarczej. Podczas piątkowej wizyty w radiowej Jedynce minister energii Miłosz Motyka skupił się na programie CPN, który już niebawem ma odciążyć portfele kierowców.
CPN: Maksymalne ceny paliw mają zostać ogłoszone w piątek
Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział, że po podpisaniu ustawy przez prezydenta rząd przystąpił do prac nad uruchomieniem mechanizmu obniżającego ceny paliw. Ministerstwo Finansów przygotowuje rozporządzenia, a następnie resort energii ma wydać obwieszczenie określające maksymalne ceny.
Minister zapowiedział, że pierwsze obwieszczenie powinno zostać wydane w piątek, 2 października, około południa. "Tak, by od jutra te ceny były niższe i obowiązywały na terenie całego kraju" - powiedział Motyka. Zgodnie z przedstawionym przez niego mechanizmem, ceny ogłoszone do godziny 12 danego dnia będą obowiązywać od północy następnego dnia.
Benzyna ma być tańsza o około 1,20 zł, diesel o około 1,30 zł
Najważniejsza informacja dla kierowców dotyczy skali planowanej obniżki. Motyka ocenił, że w stosunku do obecnych cen benzyna może być tańsza o około 1,20 zł za litr, a olej napędowy o około 1,30 zł.
ZOBACZ TAKŻE: Ceny diesla wystrzeliły. USA chcą, by Europa sięgnęła po rezerwy, otwiera się w nowym oknie
Jednocześnie zaznaczył, że ostateczne stawki będą zależeć od cen hurtowych. Oznacza to, że mechanizm nie zakłada jednej niezmiennej ceny paliwa, lecz będzie uwzględniał sytuację na rynku.
Program "Ceny Paliwa Niżej" ma działać co najmniej do końca roku
Miłosz Motyka zdradził podczas wywiadu na antenie Jedynki, że Polacy będą mogli liczyć na niższe ceny na stacjach paliw aż do Sylwestra, otwiera się w nowym oknie. "Jeżeli chodzi o termin obowiązywania, czekamy na rozporządzenie i wszystko wskazuje na to, że będzie to minimum do końca roku" - zapowiedział.
Minister został również zapytany o koszt całego pakietu. "Myślę, że to będzie... no te trzy miesiące około właśnie 5 miliardów zł" - powiedział Motyka. Przypomniał przy tym wcześniejsze szacunki dotyczące miesięcznego kosztu pakietu, wskazujące na kwotę około 1,6 mld zł.
Jednocześnie wpływy z podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych mają wynieść około 4 mld zł. Taką kwotę, jak mówił minister, zakłada ocena skutków regulacji przygotowana przez Ministerstwo Finansów.
"Dokładnie te wyliczenia wskazywały nam na możliwość finansowania" - zaznaczył.
Z przedstawionych przez ministra danych wynika więc, że koszt programu w trzy miesiące ma być wyższy od zakładanych wpływów z podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych.
Motyka krytykuje prezydenta i mówi o nieczytaniu projektów ustaw
W rozmowie pojawił się również spór dotyczący decyzji prezydenta oraz przedstawionych przez niego argumentów. Motyka przekonywał, że ustawa mogła zostać podpisana wcześniej, a niższe ceny paliw mogły zacząć obowiązywać szybciej.
Minister odniósł się też do projektu przedstawionego przez prezydenta, otwiera się w nowym oknie, krytykując proponowane rozwiązania dotyczące cen paliw. "Prezydent nie czytał projektu, który przygotował" - powiedział Motyka.
Następnie odniósł się do różnicy między argumentacją przedstawioną przez prezydenta a zapisami jego projektu. "Wczoraj w orędziu powiedział, że za ceny odpowiada rząd, a w swoim projekcie napisał, że za wysokie ceny odpowiada sytuacja geopolityczna" - stwierdził minister.
ZOBACZ TAKŻE: Obniżka cen paliw w Niemczech. "To tylko kropla w morzu", otwiera się w nowym oknie
Motyka krytycznie ocenił również pomysł manipulowania marżami koncernów paliwowych. Jego zdaniem mogłoby to mieć negatywne konsekwencje dla rynku. "Gdyby przeczytał, to by wiedział, że manipulacja marżami skończy się brakiem paliwa na stacjach" - powiedział.
Minister określił projekt jako rozwiązanie, które jego zdaniem mogłoby zagrozić bezpieczeństwu paliwowemu.
Rząd nie chce wiązać programu wyłącznie z ceną baryłki ropy
Motyka zaznaczył, że przyszłość programu nie będzie zależała wyłącznie od notowań ropy. Jak tłumaczył, na ceny paliw wpływa znacznie więcej czynników.
"To nie jest kwestia tylko i wyłącznie baryłki ropy, bo ona na ceny na stacjach ma wpływ, mnóstwo innych czynników. To jest cena frachtu, to jest cena ubezpieczenia, która radykalnie wzrosła. To jest tak, że cena gotowego produktu w zdecydowanym stopniu wpływa na ceny paliw" - wyjaśnił.
Minister wskazał więc na zmienność rynku jako jeden z powodów, dla których trudno dziś określić konkretny moment zakończenia programu na podstawie jednego wskaźnika.
Rząd zapowiada także działania dotyczące cen gazu i ciepła
W rozmowie pojawiła się również kwestia cen gazu, paliw i ciepła w nadchodzącej zimie. Motyka ocenił sytuację geopolityczną na rynkach jako niepokojącą, ale jednocześnie wskazał na działania mające ograniczyć ryzyko gwałtownych podwyżek.
"Robimy wszystko, by żadnych radykalnych podwyżek nie było" - powiedział minister energii.
Wymienił w tym kontekście m.in. zabezpieczenie dostaw gazu i węgla oraz obniżkę stawek przesyłowych. Zaznaczył również, że rząd będzie czekał na wnioski taryfowe składane przez grupy energetyczne.










