Minister energii Miłosz Motyka został zapytany o to, jak odbiera wyniki głosowania w Sejmie nad projektem ustawy wprowadzającej program SAFE (Sejm projekt przyjął, ale posłowie PiS i Konfederacji głosowali "przeciw"). Polityk PSL stwierdził, że ci, którzy krytykują program niskooprocentowanych pożyczek z SAFE na obronność, "stawiają opór modernizacji polskiej armii".
Rząd i opozycja spierają się o SAFE. "Oni nie rozumieją racji stanu"
- To jest program, który powstał we współpracy ze Sztabem Generalnym Wojska Polskiego - zauważył Motyka.
- Oni nie rozumieją racji stanu - dodał, odnosząc się do polityków PiS. Minister zauważył, że nie tylko Polska chce korzystać z instrumentu SAFE, a nasi sojusznicy nie mają problemu z zaszytym w nim mechanizmem warunkowości.
- Politycy PiS próbują tworzyć wrażenie, że dzisiaj przestawimy się z możliwości zakontraktowania umów ze Stanami Zjednoczonymi czy u innych naszych sojuszników, jak Korea Południowa - zauważył, podkreślając, że nic takiego nie będzie miało miejsca. Według Motyki, w SAFE cenne jest też to, że inne państwa będą mogły "kontraktować się u polskich firm", o czym politycy PiS zapominają.
Miłosz Motyka: Prezydent nie ma pomysłu na uregulowanie rynku kryptoaktywów
Miłosz Motyka odniósł się też do zarzutów ze strony Zbigniewa Boguckiego, szefa kancelarii prezydenta, który na portalu X napisał, że Karol Nawrocki nie chce, aby jego projekt regulacji rynku kryptoaktywów trafił do sejmowej zamrażarki (według Boguckiego, projekt ten jest już przygotowany).
Pytany o to, dlaczego - jego zdaniem - Karol Nawrocki nie przesłał do Sejmu swojego projektu ustawy ws. kryptoaktywów, Miłosz Motyka odparł: - Bo nie ma pomysłu.
Jak dodał, na skutek działania Karola Nawrockiego Polska jest dziś ostatnim państwem w Europie, które nie posiada systemu chroniącego swoich obywateli inwestujących w kryptoaktywa.
Przypomnijmy, że drugie weto prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy o rynku kryptoaktywów stało się faktem. Miała ona dostosować polskie prawo do unijnego rozporządzenia MICA, wzmacniając nadzór nad kryptoaktywami.
"Zmieniono jeden detal. Nie usunięto zasadniczych błędów. Nie podpiszę złego prawa tylko dlatego, że zostało przegłosowane ponownie przez parlamentarną większość" - tak tłumaczył swoją decyzję Karol Nawrocki.











