- To oczywiste, że ludzie nie lubią podatków i wysokich cen paliw, ale trzeba pamiętać, że operujemy na prawie 7-proc. deficycie - Marcin Mazurek, główny ekonomista mBanku w rozmowie z Interią Biznes sceptycznie odnosi się do skutków niedawno zakończonego programu Ceny Paliwa Niżej (CPN), podkreślając, że liczone w miliardach złotych rządowe wsparcie obniżające detaliczne ceny benzyny i diesla trudno jednoznacznie ocenić.
- Ja nie oczekuję powrotu programu CPN i raczej sympatyzuję z ministrem finansów, który ma trudny budżet do wykonania, a w kolejnym roku też nie będzie specjalnie łatwiej - mówi Mazurek. Ekonomista zwraca także uwagę na nieprzewidywalność natężenia konfliktu na Bliskim Wschodzie. - Można sobie wyobrazić sytuację, że zaraz po wskrzeszeniu programu CPN ceny paliw gwałtownie spadają na światowych rynkach. Czy będziemy się wtedy szybko wycofywać z programu? - pyta.
W podobnym tonie komentuje Jakub Bogucki, analityk portalu e-petrol.
- Byłbym zdziwiony rychłym powrotem programu CPN - stwierdził w rozmowie z nami. Zwrócił jednak uwagę na dokuczliwe zmiany w cennikach stacji paliw. - Analizując to, co dzieje się na Bliskim Wschodzie i dodatkowo szczególną presję cenową na rynku paliw gotowych, możemy pokusić się o prognozę, że jesteśmy bliżej niż dalej poziomu 8 zł za litr - przewiduje Jakub Bogucki.
Jakie są skutki obowiązywania programu CPN? "Nikt tego dokładnie nie wyliczył"
Na trudne do oszacowania skutki CPN zwraca uwagę Marcin Mazurek. - Proszę zauważyć, że nikt do tej pory nie dokonał wnikliwej oceny skutków dwumiesięcznego okresu obowiązywania programu CPN - zauważa i dodaje, że można uznać, iż CPN był odpowiedzią na społeczne oczekiwania, ale chciałby uniknąć komentowania politycznych odniesień, jak choćby sondaże poparcia dla partii politycznych.
- Warto jednak podkreślić, że CPN nie był pozbawiony elementów rynkowych - mówi, przypominając o sposobie ustalania cen.
Jak program CPN wpłynął na zawartość portfeli Polaków? Tankowaliśmy przez dwa miesiące taniej, ale Mazurek zwraca uwagę, że udział paliw w koszyku inflacyjnym to około 5 proc. - Przeciętnie tyle dochodu rozporządzalnego pochłaniają wydatki na paliwa. Przeciętny, miesięczny dochód rozporządzalny w Polsce wyniósł w 2025 roku 3500 zł. To oznacza, że wydatki na paliwa pochłonęły przeciętnie 175 zł na osobę - wylicza ekonomista zaznaczając, że oczywiście wydatki Polaków na paliwa bywają różne i są zależne od sytuacji życiowej. Jednak zdaniem eksperta, udział wydatków na paliwa w dochodzie nie uzasadnia powszechnej pomocy państwa finansowanej grubymi miliardami z napiętego budżetu.
Analitycy mBanku przyjrzeli się też cenom paliw w Polsce i w Czechach. - U nas był program CPN, a Czesi nie zdecydowali się na wprowadzenie podobnego programu - mówi ekspert mBanku i wylicza, że bezpośrednio po wprowadzeniu programu rzeczywiście ceny w Polsce się rozjechały (na korzyść polskich kierowców).
Choć CPN się skończył, ceny paliw w Polsce nie należą do najwyższych
- Moje oczekiwania co do tego, co będzie, gdy CPN zostanie zdjęty, były takie, że spodziewałem się, iż ceny w Polsce nie tylko powrócą do czeskiego poziomu, ale nawet będą wyższe - Marcin Mazurek przypomina, że zwyczajowo po takich ingerencjach hurtownicy czy sprzedawcy próbują sobie odbić czas ograniczeń.
- W Polsce ceny nadal są niższe niż w Czechach i to wyraźnie niższe, choć przed wybuchem wojny i przed wprowadzeniem CPN były bardzo podobne - główny ekonomista mBanku zadaje więc pytanie, czy na pewno program CPN zupełnie zniknął, czy może przeszedł na taką nieco ukrytą formę trzymania niższych cen hurtowych przez dużą spółkę Skarbu Państwa. - Czy tę hipotezę można z góry odrzucić, czy może jednak brać ją pod uwagę? - pyta, jeszcze raz podkreślając, że nie chciałby komentować trudnych do weryfikacji politycznych czynników.
CPN uchronił nas przed inflacyjnym szokiem? "Wymagałoby to głębszych analiz"
Zdaniem Mazurka, tłumaczenie, że program CPN uchronił nas przed wysoką inflacją też wymagałby głębszych analiz.
- Mamy ważniejsze pytanie, które trzeba zadać. Co by było, gdyby ceny paliw wzrosły przy braku programu CPN? Czy konsumenci nie ograniczyliby innych wydatków i czy nie mielibyśmy niższej części bazowej koszyka inflacyjnego? Nie wiemy, czy ten stłumiony impuls inflacyjny w cenach paliw nie rozlał się w innym miejscu koszyka inflacyjnego - mówi.
Odnosząc się do niskiej inflacji w Polsce Mazurek stwierdził, że "ewidentnie mieliśmy duży fart, ale były też inne czynniki, takie jak zaskakująco niskie ceny żywności".
Ekspert mBanku przypomina też o starej ekonomicznej prawdzie, że subsydia cenowe nie rozwiązują problemu podaży - przeciwnie, pogłębiają go. Dodatkowo za cenowe wsparcie płacą wszyscy podatnicy i nawet zapewnienia, że pieniądze wrócą z podatku od nadmiarowych zysków zmieniają jedynie ścieżkę - ciężar i tak pozostaje w gospodarce krajowej.
Co dalej z programem CPN? "Rząd analizuje sytuację"
Wszelkie programy wsparcia obywateli w zakupie paliw, poza celem zapunktowania w sondażach (żadna administracja i żadna opozycja proponująca obniżkę podatków się do tego otwarcie nie przyzna), mają na celu stłumienie inflacyjnego impulsu. Tymczasem Polski Fundusz Rozwoju zwraca uwagę w swojej nowej analizie, że po czterech miesiącach z rzędu wzrostu inflacji HICP, w czerwcu dla UE ogółem wzrost spowolnił do +2,9 proc. w skali roku (z +3,3 proc. rok do roku miesiąc wcześniej).
- Na spowolnienie inflacji w czerwcu wpłynęło przede wszystkim wyhamowanie wzrostu cen energii i usług. Czerwcowy odczyt inflacji był niższy od majowego w 25 opisywanych krajach - poinformował Interię Biznes Michał Kolasa z Departamentu Analiz Polskiego Funduszu Rozwoju. Ekspert dodał, że wraz ze wznowieniem ataków USA na Iran można oczekiwać kolejnego wzrostu cen surowców energetycznych, ale pierwsze dostępne dane wskazują jednak, że skala reakcji rynku jest wyraźnie mniejsza niż na początku konfliktu.
Rzeczywiście, zaraz po ataku USA i Izraela na Iran ceny ropy wystrzeliły do 120 dolarów za baryłkę, a obecnie, choć eskalacja jest równie mocna, testują poziomy 95 dolarów.
Pewnie dlatego minister finansów i gospodarki Andrzej Domański pytany w piątek w ubiegłym tygodniu o ewentualny powrót programów osłonowych dot. cen paliw wskazał, że "rząd analizuje sytuację" na Bliskim Wschodzie oraz dostępność surowca na rynkach. Zwrócił jednak uwagę na wysoki deficyt budżetowy Polski.
Bardziej bezpośredni był Donald Tusk. Premier stwierdził, że "nie możemy bez końca łożyć na to pieniędzy" i podkreślił, że wytrzymałość budżetu "też ma swoje granice".













