W skrócie
- Z raportu firmy analitycznej Nansen wynika, że do końca czerwca 2026 roku około 66 proc. wszystkich nabywców tokena TRUMP zanotowało stratę. Pełna wartość niezrealizowanych i zrealizowanych strat wyniosła 3,81 miliarda dolarów.
- Token World Liberty Financial (WLFI), powiązany z rodziną Trumpów, naraził na straty aż 85 proc. spośród niemal 27 tysięcy monitorowanych portfeli.
- Konto maklerskie zarejestrowane na nazwisko prezydenta USA jest bardzo aktywne. Jednak przedstawiciele Trump Organization zapewniają, że handel akcjami na Wall Street obsługiwany jest przez zewnętrzne instytucje finansowe posiadające ”wyłączną i jedyną władzę nad wszelkimi decyzjami inwestycyjnymi”.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Memecoin TRUMP został wprowadzony do obiegu kilka dni przed objęciem przez Donalda Trumpa urzędu prezydenckiego w styczniu 2025 roku. W szczytowym momencie jego cena przekraczała 73 dolary, jednak od tego czasu spadła o ponad 97 proc., do zaledwie 1,70 dolara.
Kryptowaluta Trumpa. Zyski dla wybranych
Z raportu firmy analitycznej Nansen wynika, że do końca czerwca 2026 roku około 66 proc. wszystkich nabywców tokena (988 905 portfeli) zanotowało stratę, choć łączny wynik uczestników rynku był dodatni i wyniósł około 200 milionów dolarów. Pełna wartość niezrealizowanych i zrealizowanych strat wyniosła 3,81 miliarda dolarów.
Nansen policzył, że około 34 proc. inwestorów, czyli niespełna pół miliona portfeli, osiągnęło zyski o łącznej wartości około 4 miliardów dolarów. Największymi szczęśliwcami są ludzie, którzy kupowali memecoina na bardzo wczesnym etapie. Wśród nich jest Donald Trump, któremu jego "moneta" do końca 2025 roku przyniosła 630 milionów dolarów przychodu.
Z kolei token World Liberty Financial (WLFI), powiązany z rodziną Trumpów, naraził na straty ogromną większość inwestorów - aż 85 proc. spośród niemal 27 tysięcy monitorowanych portfeli znalazło się na minusie, a łączne ujemne saldo uczestników rynku wyniosło około 83 miliony dolarów. Nansen podkreśla jednak, że rzeczywista liczba inwestorów, którzy znaleźli się pod kreską może być wyższa, ponieważ część transakcji odbywała się na giełdach, których dane nie są publicznie dostępne.
1,4 mld dolarów z kryptowalut. Interesy Trumpa i jego synów
Struktura projektu WLFI gwarantuje podmiotowi powiązanemu z Trumpem 75 proc. wpływów ze sprzedaży tokenów niezależnie od ich ceny rynkowej. WLFI jest uzależniony od platformy kryptowalutowej współzałożonej przez prezydenta USA i jego trzech synów. Token był początkowo oferowany inwestorom po 0,015 dolara, a następnie po 0,05 dolara. Zdaniem analityków Nansena, osoby kupujące podczas drugiej rundy sprzedaży mogły osiągnąć jedynie niewielkie zyski.
Sprawa tokena WLFI ściśle łączy się z oświadczeniem majątkowym Donalda Trumpa za 2025 rok. W dokumencie liczącym blisko tysiąc stron czytamy, że prezydent USA uzyskał ponad 1,4 miliarda dolarów dochodu z przedsięwzięć związanych z kryptowalutami. Na WLFI przypadło prawie 800 milionów dolarów.
Natychmiast pojawiły się wątpliwości dotyczącą potencjalnego konfliktu interesów wynikającego z prowadzenia działalności w dziedzinie kryptoaktywów przez urzędującego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Donald Trump odrzuca oskarżenia. - Nie ma w tym nic nielegalnego. Nie ma w tym nic niewłaściwego. Zarządzaniem moimi inwestycjami zajmowały się inne osoby - oznajmił prezydent w wywiadzie dla CNBC.
Trump wielkim inwestorem giełdowym
Sprawa konfliktu interesów w Białym Domu nie jest nowa. Komentatorzy często wracają do wydarzeń sprzed kilku miesięcy. Rankiem 23 marca prezydent Donald Trump, po czterech tygodniach intensywnego ostrzeliwania Iranu rakietami, ogłosił na platformie Truth Social, że Waszyngton i Teheran prowadzą "bardzo dobre i produktywne rozmowy" i że przedłuża wcześniej postawione 48-godzinne ultimatum o pięć dni. Ropa naftowa brent niemal w jednej chwili potaniała o ponad 10 proc., po tym jak z powodu wojny jej cena w ciągu kilku tygodni poszła w górę o 50 proc.
Co ciekawe, dokładnie 23 marca konto maklerskie zarejestrowane na nazwisko prezydenta Trumpa aktywnie skupowało walory firm naftowych i zbrojeniowych. Nabywano akcje Phillips 66, Exxon Mobil i Chevron, a także General Dynamics i Lockheed Martin, czyli spółek, które zyskałyby na wartości, gdyby wojna się przeciągała. Już wiemy, że konflikt nie zakończył się pod koniec marca i nawet dziś możemy mówić, że został jedynie zamrożony.
Ze 113-stronicowego raportu opublikowanego 14 maja przez Biuro ds. Etyki Rządowej wynika, że w ciągu pierwszych trzech miesięcy 2026 roku na koncie powiązanym z Trumpem dokonano 3 642 indywidualnych transakcji o łącznej wartości szacowanej między 220, a 750 milionów dolarów, przy tempie około 60 transakcji każdego dnia roboczego. Już kilka dni po rozpoczęciu przez USA i Izrael ataków na Iran prezydent Trump oświadczył serwisowi Axios, że "wojna skończy się wkrótce, bo nie ma już praktycznie celów do zniszczenia". W następnym tygodniu konto powiązane z Donaldem Trumpem skupiło gotówkę o wartości od 1 do 5 milionów dolarów, co wygląda jak klasyczne zabezpieczanie ryzyka, zwane hedgingiem.
Ujawnione w połowie maja dokumenty pokazują, że w pierwszym kwartale tego roku Donald Trump handlował papierami takich firm jak Oracle, Microsoft, Nvidia, Boeing i Costco Wholesale w transakcjach o wartości nawet 5 milionów dolarów każda. Bloomberg wskazuje, że Trump aktywnie obracał akcjami spółek, na które wpływał swoimi decyzjami politycznymi. \
"Ślepe powiernictwo" nie dla tego prezydenta
Rzecznik Trump Organization wyjaśnił w oświadczeniu przesłanym magazynowi "Fortune", że konta maklerskie prezydenta obsługiwane są przez zewnętrzne instytucje finansowe posiadające "wyłączną i jedyną władzę nad wszelkimi decyzjami inwestycyjnymi" realizowanymi poprzez "zautomatyzowane procesy i systemy". Dodano, że Donald Trump, jego rodzina oraz Trump Organization "nie odgrywają żadnej roli w wyborze, kierowaniu czy zatwierdzaniu konkretnych inwestycji".
Problem polega na tym, że w tej samej sprawie oficjalne stanowisko Białego Domu jest całkowicie sprzeczne z oświadczeniem Trump Organization. Dziennikarze dowiedzieli się bowiem, że majątek prezydenta znajduje się w powiernictwie zarządzanym przez jego dzieci i że "nie ma mowy o konflikcie interesów".Inna sprawa, że Donald Trump nie musi się tłumaczyć, gdyż z formalnego punktu widzenia amerykańskie prawo karne nie nakłada na prezydenta ograniczeń w kwestii posiadania i handlu akcjami.
Faktem jest jednak, że przez kilkadziesiąt lat żaden przed Trumpem prezydent USA nie obracał papierami wartościowymi w czasie sprawowania urzędu. Lyndon Johnson w 1963 roku zapoczątkował tradycję prezydenckiego tzw. ślepego powiernictwa. Kolejni lokatorzy Białego Domu dobrowolnie rezygnowali z aktywnego zarządzania aktywami - oddawali je niezależnym powiernikom lub lokowali w funduszach indeksowych.
Trzeba tu przypomnieć, że w pierwszej kadencji Donalda Trumpa (2016-20) dyrektorem Biura ds. Etyki Rządowej był Walter Shaub. Jednak już w 2017 roku zrezygnował ze stanowiska po tym jak uznał, że struktura powiernicza prezydenta "nawet w połowie nie jest ślepa". Dziś wielu komentatorów ostrzega, że w Stanach Zjednoczonych powstał bezprecedensowy konflikt interesów między polityką państwową, a osobistymi finansami prezydenta.
Jacek Brzeski














