W piątek do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wpłynął wniosek Naczelnej Izby Lekarskiej o odwołanie wiceminister zdrowia Katarzyny Kęckiej, podpisany przez prezesa Łukasza Jankowskiego i sekretarza Grzegorza Wronę. Decyzja NIL to pokłosie konfliktu z resortem zdrowia. Samorząd lekarski uważa, że zderza się ze ścianą jeśli chodzi o współpracę z MZ dotyczącą poprawy sytuacji w ochronie zdrowia.
Środowisko lekarskie uderza w wiceminister zdrowia
W piśmie skierowanym do premiera Donalda Tuska, z którego treścią zapoznała się Interia Biznes, środowisko lekarskie wskazało trzy powody.
"Uzasadnieniem wniosku o odwołanie pani Katarzyny Kęckiej ze stanowiska wiceministra zdrowia jest:
1) utrzymujący się od wielu miesięcy brak jakiejkolwiek współpracy z samorządem lekarskim w sprawach związanych z funkcjonowaniem systemu ochrony zdrowia, w tym brak wiążących konsultacji w zakresie planowanych zmian w ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty, bezpośrednio dotyczących środowiska lekarskiego;
2) próba narzucenia organom lekarskiego samorządu zawodowego działań niezgodnych z obowiązującym prawem wyrażona w sygnowanym przez panią wiceminister piśmie z dn. 30 kwietnia 2026 r.;
3) działania godzące w niezależność samorządu lekarskiego, polegające na wszczęciu w Naczelnej Izbie Lekarskiej kontroli w trybie uproszczonym na miesiąc przed terminem Krajowego Zjazdu Lekarzy, który dokona wyborów nowych władz samorządu na kolejną kadencję. Taki tryb kontroli uruchamiany tylko w przypadkach uzasadnionych charakterem sprawy lub pilnością przeprowadzenia czynności kontrolnych (...) jawi się jako niezasadna ingerencja organu administracji rządowej w autonomiczne procesy wyborcze w samorządzie lekarskim" - wskazano w piśmie.
Spór o lekarzy z Ukrainy
Środowisko lekarskie uważa m.in., że Kęcka zachęca do omijania przepisów obejmujących lekarzy z Ukrainy, którzy mieli zaświadczać o zdaniu egzaminu z języka polskiego na poziomie B1. NIL wskazuje, że w piśmie z dnia 30 kwietnia 2026 wiceminister zdrowia sugeruje, aby okręgowe rady lekarskie przy podejmowaniu decyzji wobec lekarzy cudzoziemców uwzględniały projekt nowych przepisów, mimo że te przepisy jeszcze nie obowiązują.
"Pani Katarzyna Kęcka nie podejmowała żadnego dialogu z Naczelną Izbą Lekarską w sprawie ewentualnej zmiany ustawy w celu przedłużenia terminu na udokumentowanie znajomości języka polskiego przez lekarzy cudzoziemców, a pismo skierowane na jeden dzień przed upływem ustawowego terminu na złożenie przez lekarzy wymaganych dokumentów było pierwszym kontaktem ze strony Ministerstwa Zdrowia dotyczącym przedłużenia tego terminu. Zachęcając do niej stosowania obowiązującego prawa, pani Katarzyna Kęcka kompromituje nie tylko siebie, ale przede wszystkim urząd, na który została powołana" - uważają przedstawiciele NIL.
Ministerstwo Zdrowia rozpoczęło kontrole finansowe
Ministerstwo Zdrowia prowadzi obecnie kontrole finansowe w kilku samorządach zawodowych.
"Postępowania kontrolne w samorządach: Naczelnej Izbie Pielęgniarek i Położnych, Naczelnej Izbie Aptekarskiej, Krajowej Izbie Ratowników Medycznych przebiegają terminowo, sprawnie i prawidłowo. Wyjątek stanowi Naczelna Izba Lekarska. Samorząd lekarski nie współpracuje, nie udziela odpowiedzi ani nie przekazuje wymaganych dokumentów i wyjaśnień" - przekazał resort w czwartek, 7 maja.
Dodano, że w przypadku NIL chodzi o kontrolę czterech umów ma przekazanie środków publicznych w latach 2024-2025, o łącznej wartości prawie 2,3 mln zł. Zdaniem MZ samorząd lekarski "ignoruje pisma" kierowane do jednostki.
Resort zdrowia grozi karami dla NIL
Podczas piątkowej konferencji minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda podkreśliła, że samorządy zawodowe mają możliwość przedłużenia czy przeniesienia czasu kontroli.
"NIL wnioskowała o czas nieokreślony przełożenia kontroli. My jesteśmy dalej otwarci na współpracę. (...) Mamy obowiązek kontrolować środki publiczne i w umowie zawartej z każdym samorządem zawodowym są takie zapisy, które obligują nas wzajemnie do współpracy w tym zakresie" - powiedziała.
Wiceminister Kęcka w oświadczeniu dla mediów dodała, że do NIL zostało skierowanych 10 pism i trzy ponaglenia, bez uzyskania informacji zwrotnej.
"Nam zależy na transparentności, ponieważ są to środki publiczne. To pierwszy taki przypadek uporczywego uchylania się od kontroli. W przypadku kiedy NIL w dalszym ciągu będzie uchylała się od kontroli, podejmiemy decyzje, które mogą skutkować nałożeniem kar wynikających z umowy, w tym kar finansowych" - zapowiedziała.
"Działania budzą poważne wątpliwości"
Samorząd lekarski odpiera zarzuty resortu. W piątkowym oświadczeniu czytamy, że nie jest prawdą, że NIL uchyla się od współpracy.
"Ministerstwo Zdrowia pomija fakt, że Naczelna Izba Lekarska rozpoczęła przekazywanie żądanej dokumentacji oraz od początku postępowania pozostaje w kontakcie z organem kontrolującym, informując o obiektywnych przeszkodach organizacyjnych związanych z równoległą realizacją ustawowych obowiązków samorządu lekarskiego, w szczególności przygotowaniem i obsługą Krajowego Zjazdu Lekarzy" - wskazano.
Środowisko lekarskie ma "poważne wątpliwości" co do trybu kontroli ("z dnia na dzień"), zwłaszcza, że rozpoczęła się bezpośrednio przed wyborami nowych władz samorządu.
"Za szczególnie niepokojące należy uznać również przekazywanie informacji o wszczętej kontroli innym podmiotom, które nie są stroną postępowania kontrolnego. Tego rodzaju działania budzą poważne wątpliwości zarówno z punktu widzenia standardów działania administracji publicznej, jak i zasady neutralności wobec konstytucyjnie chronionego samorządu zawodowego" - dodano, podkreślając gotowość do współpracy.















