Reklama

Nadchodzą duże podwyżki cen prądu. Zapłacimy więcej nawet o 60 proc.

Przepisy pozwalają, by alternatywni sprzedawcy podnieśli stawki dla odbiorców indywidualnych. Ofertę dla gospodarstw domowych zaktualizowała już spółka obrotu PGNiG.

Rząd robi wszystko, by w wyborczym 2019 r. nie było podwyżek cen prądu dla gospodarstw domowych. Wpłynąć może jednak tylko na kontrolowane przez siebie cztery państwowe koncerny - PGE, Eneę, Energę i Tauron, które karnie zgłaszają oferty do zatwierdzenia Urzędowi Regulacji Energetyki.

Reklama

- W przyszłym roku URE nie planuje, z tego, co wiem, podwyżek taryf dla gospodarstw domowych. To on decyduje o tym, czy mogą nastąpić czy nie - powiedział w wywiadzie dla RMF FM premier Mateusz Morawiecki. Tymczasem prąd w hurcie zdrożał w ciągu roku o kilkadziesiąt procent.

PGNiG Obrót Detaliczny, który pozyskuje nowych klientów m.in. w ramach oferty Prąd i Gaz, przez ostatnie kwartały miał prawdopodobnie najlepszą na rynku ofertę na zakup energii - 24 gr za kWh. Jeden z naszych czytelników przesłał nam nowy cennik. Stawka rośnie z końcem roku do 40 gr, czyli o... 66,6 proc. Jak sprzedawca uzasadnia podwyżkę?

"Ceny sprzedaży energii elektrycznej w ofercie Prąd i Gaz są ściśle skorelowane z cenami zakupu na Towarowej Giełdzie Energii. Spółka stale dostosowuje swoją politykę kontraktacji, aby minimalizować wpływ rosnących kosztów zakupu na TGE" - czytamy w odpowiedzi przesłanej nam przez koncern. Spółka zaznacza, że od 16 października wprowadza ofertę z ceną o 3,8 proc. niższą niż przed miesiącem. To efekt lekkiej korekty cen na TGE.

"Nowy cennik będzie obowiązywać od 1 stycznia 2019 r. do 31 grudnia 2019 r. - w tym okresie obowiązuje gwarancja niezmiennej ceny. Dotyczy ona nowych umów oraz klientów, którym kończy się umowa zawarta w 2017 r." - wyjaśnia PGNiG. I podkreśla, że jego oferta wciąż jest atrakcyjna w porównaniu z konkurencją, m.in. dlatego, że nie ma w niej opłaty handlowej. Nie ma też kar za zerwanie umowy.

Innym podmiotem, który również nie musi oglądać się na decyzje administracyjne, jest sprzedawca prądu dominujący w Warszawie - innogy. Jakie kroki planuje, jeszcze nie wiadomo. Nowy cennik ma być od nowego roku. - Innogy uważnie monitoruje sytuację i obserwuje ceny energii na rynku hurtowym, które są wyższe o ok. 50 proc. w stosunku do roku ubiegłego. Decyzja co do ewentualnych podwyżek zostanie podjęta pod koniec roku - wyjaśnia Aleksandra Smyczyńska kierująca komunikacją w innogy Polska.

Zdaniem ekspertów naciski na koncerny energetyczne, by nie podnosiły cen prądu gospodarstwom domowym na 2019 r., to ruch przed wyborczym maratonem. Nie tylko bowiem podrożał węgiel, z którego w Polsce produkujemy 80 proc. energii elektrycznej. W górę poszły też prawa do emisji CO2 i zielone certyfikaty. - Nie wpłynęły do nas jeszcze żadne wnioski taryfowe na przyszły rok od przedsiębiorstw energetycznych - mówi nam Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka URE.

Według urzędu w gospodarstwach domowych mamy 14,9 mln odbiorców energii. Na koniec 2017 r. prawie 1,3 mln z nich korzystało z cenników wolnorynkowych, a więc bez taryfy zatwierdzonej decyzją prezesa URE.

Dlaczego część firm nie wnioskuje o zatwierdzenie taryf? W czerwcu 2001 r. ówczesny prezes URE opublikował stanowisko, według którego obowiązek taryfikacji miał wygasnąć 1 lipca 2007 r. Na to powołuje się m.in. innogy, które wygrało zresztą sprawę w sądzie administracyjnym.

W listopadzie 2007 r. nowy prezes URE Adam Szafrański, zwolennik uwolnienia rynku, wydał postanowienie zwalniające sprzedawców energii z obowiązku przedkładania taryf do zatwierdzenia, ale ówczesny premier Jarosław Kaczyński go odwołał. Przepisów do dziś nie zmieniono.

Resort energii liczy się ze wzrostem cen prądu. - Planujemy wprowadzenie pakietu rozwiązań osłonowych dla obywateli i odbiorców przemysłowych, zwłaszcza w branżach energochłonnych. Mogą to być ulgi w różnych opłatach, a nawet rekompensaty z tytułu wzrostu cen emisji CO2 - powiedział w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" minister energii Krzysztof Tchórzewski.

Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski zadeklarował przygotowanie programu wsparcia do końca roku. Na nasze pytania w tej sprawie ministerstwo nie odpowiedziało.

Justyna Piszczatowska, Karolina Baca-Pogorzelska

16 października 2018

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »