Wskaźnik dzietności (TFR) obniżył się w Indiach z 5,2 do 1,9 - wynika z rządowych statystyk i badania demograficznego Sample Registration System (SRS). Oznacza to, że na jedną kobietę w wieku rozrodczym przypada tam średnio mniej niż dwoje dzieci. To poniżej 2,1 - progu zapewniającego stabilność populacji i zastępowalność pokoleń.
Spadek narodzeń. Są ku temu powody
Jest to pierwsza taka sytuacja odkąd w Indiach prowadzone są pomiary demograficzne. Biuro Rejestratora Generalnego i Komisarza Spisu Ludności, przypomina, że na początku XXI wieku współczynnik dzietności wynosił około 3,3 urodzeń na kobietę. Poziom ten niemal się utrzymał w najbiedniejszych regionach, położonych w północnej części kraju. W stanie Bihar wskaźnik dzietności wynosi 2,9, natomiast w Uttar Pradeś - 2,6.
Największe zmiany demograficzne zarejestrowano w stolicy kraju - Nowym Delhi - mieście o wysokim poziomie wykształcenia i najniższym wskaźniku śmiertelności niemowląt. Tam poziom urodzeń wyniósł 1,2. W bogatych stanach południowych - Tamil Nadu i Kerala - mających jedne z najlepszych systemów opieki zdrowotnej i edukacji, współczynnik ten wyniósł 1,3.
Wszędzie tam rozwój gospodarczy oznacza poprawę pozycji kobiet w społeczeństwie. To zaś - argumentują eksperci - przyczynia się do niższego wskaźnika dzietności. Kolejne czynniki to poprawa dostępu do edukacji i środków antykoncepcyjnych oraz rosnące koszty wychowania dzieci. "Współczynnik dzietności często spada, gdy więcej kobiet ma dostęp do edukacji, antykoncepcji i większą swobodę w podejmowaniu decyzji w gospodarstwach domowych" - powiedziała cytowana przez katarską agencję Al Jazeera Dipa Sinha, ekonomistka ds. rozwoju, zajmująca się polityką społeczną w Indiach.
Dywidenda demograficzna. Indie mogą nie skorzystać
Przed dwudziestoma laty populacja Indii weszła w fazę zwaną "dywidendą demograficzną", w której odsetek ludności w wieku produkcyjnym (15-64 lata) przewyższa liczbę osób starszych i dzieci pozostających poza rynkiem pracy. Oznacza to lepsze perspektywy dla gospodarki. Według Funduszu Ludnościowego Narodów Zjednoczonych (UNFPA), okres ten potrwa do 2055 roku.
UNFPA zwraca uwagę, że w latach 60. XX wieku w podobną fazę weszły Japonia, Singapur oraz Hongkong i szybko stały się gospodarkami rozwiniętymi. Po nich przyszła kolej na Chiny, które weszły w dywidendę demograficzną w latach 80. XX wieku, a dziś są drugą co do wielkości gospodarką świata.
Eksperci ostrzegają, że inaczej może być w przypadku Indii, które mogą nie być w stanie spożytkować korzyści wynikających z dywidendy. Spadający wskaźnik dzietności doprowadzić może do zmniejszenia siły roboczej i starzenia się społeczeństwa. "Jeśli będzie rodzić się mniej dzieci, to za około 30-40 lat w Indiach będzie więcej osób starszych, które nie będą mogły tak aktywnie uczestniczyć w rynku pracy" - ostrzegła Sinha.
Zachęcić do dzietności. Nie tylko w Indiach
Rząd Indii nie ogłosił jeszcze ogólnokrajowej polityki mającej na celu rozwiązania problemu spadającego wskaźnika dzietności. Zachęty wprowadzają zaś poszczególne stany. Andhra Pradesh, gdzie współczynnik dzietności wynosi 1,4 ogłosił, że za narodziny trzeciego dziecka rodzice otrzymają 30 tys. rupii (1160 zł) i 40 tys. rupii (1540 zł) za czwarte dziecko. To powyżej średniej pensji, która waha się od 20 do 21 tys. rupii. A inne stany, m.in. Goa na zachodzie, uruchomiły finansowane przez państwo centra zapłodnienia in vitro.
Spadek dzietności nie jest tylko problemem Indii. Obecnie w żadnym państwie Zachodu nie przekracza on 2,1, czyli poziomu gwarantującego prostą zastępowalność pokoleń. W Polsce wynosi 1,068 - wynika z raportu GUS "Polska w liczbach 2026". Na przykład we Włoszech jest to 1,18, a w Słowacji 1,60. Na świecie najniższy wskaźnik dzietności odnotowuje Korea Południowa - ok. 0,75, a najwyższy Czad i Somalia - prawie 5,9.












