Spis treści:
- Takich zmian w ETS domagała się Polska. MKiŚ mówi o "konkurencyjności przemysłu"
- Propozycja reformy ETS. Znamy postulaty UE
- Nawrocki zapowiada referendum w sprawie ETS. "Sprawa jest zbyt poważna"
17 lipca Komisja Europejska przedstawiła propozycję reformy unijnego systemu handlu emisjami (EU ETS). Polska, jako jedno z dziewięciu państw, zabiegała o złagodzenie części planowanych rozwiązań.
Takich zmian w ETS domagała się Polska. MKiŚ mówi o "konkurencyjności przemysłu"
Na temat konkretnych postulatów, które polska strona przedstawi w Brukseli rozmawialiśmy z Ministerstwem Klimatu i Środowiska. Resort podkreślił, że celem Polski jest dostosowanie systemu EU ETS do obecnych realiów gospodarczych i sytuacji europejskiego przemysłu.
- W ocenie Polski kluczowe jest spowolnienie tempa ograniczania liczby uprawnień wprowadzanych na rynek. Dotyczy to zarówno uprawnień aukcyjnych, jak i bezpłatnych przydziałów dla przemysłu, w tym sektorów objętych mechanizmem CBAM, który dopiero zaczyna funkcjonować i nie można jeszcze ocenić jego skuteczności - podkreślono.
- Dostosowanie systemu przyznawania bezpłatnych uprawnień dla przemysłu do realiów technologicznych i produkcyjnych pozwoli chronić konkurencyjność przemysłu i ograniczy ryzyko ucieczki emisji - dodał resort.
Jak zaznaczono, równie ważne jest utrzymanie bezpłatnych uprawnień dla sektora ciepłowniczego, a także zapewnienie odpowiedniego wsparcia finansowego dla państw, które dysponują mniejszymi możliwościami finansowania transformacji energetycznej. - Z tego względu Polska będzie domagać się kontynuacji po roku 2030 Funduszu Modernizacyjnego i odpowiedniego zaprojektowania nowego mechanizmu wsparcia, jakim jest Investment Booster - przekazało MKiŚ.
Ministerstwo poinformowało jednocześnie, że nie zajęło jeszcze stanowiska wobec ewentualnych zmian dotyczących sposobu wykorzystania dochodów z aukcji uprawnień, ponieważ Komisja Europejska nie przedstawiła jeszcze szczegółowych propozycji. Resort podkreśla jednak, że Polska od dłuższego czasu sprzeciwia się pomysłowi przekazywania części wpływów z aukcji bezpośrednio do budżetu Unii Europejskiej.
Propozycja reformy ETS. Znamy postulaty UE
Komisja Europejska zaproponowała w ramach reformy unijnego systemu handlu emisjami ETS, aby państwa członkowskie przeznaczały co najmniej 50 proc. wpływów z aukcji uprawnień do emisji CO2 na inwestycje w dekarbonizację. Według szacunków KE obecnie na ten cel trafia zaledwie ok. 5 proc. przychodów z systemu.
Środki miałyby wracać przede wszystkim do sektorów objętych ETS, a znaczna ich część mogłaby zostać przeznaczona na rozwój sieci elektroenergetycznych. Komisja szacuje, że od uruchomienia ETS w 2005 r. system przyniósł ponad 260 mld euro wpływów, z czego przeszło trzy czwarte trafiło do państw członkowskich.
Jednocześnie Bruksela proponuje spowolnienie tempa zaostrzania limitu emisji w systemie ETS. Zgodnie z projektem roczny wskaźnik redukcji puli uprawnień do emisji miałby zostać obniżony z obecnych 4,3 proc. do 3,1 proc. od 2031 r., a następnie do 1,7 proc. od 2036 r., co w praktyce oznaczałoby wolniejsze tempo ograniczania emisji.
"Chcemy kontynuować zasadę "kto emituje, ten płaci", ale chcemy dodać do niej kolejny bardzo ważny wskaźnik, a mianowicie że emitent otrzymuje również wynagrodzenie za zmniejszanie ilości swoich emisji" - powiedział dziennikarzom wysokiej rangi urzędnik unijny.
Ostateczny kształt reformy będzie jeszcze przedmiotem negocjacji między Parlamentem Europejskim a państwami członkowskimi UE. Proces ten może potrwać około roku - podaje Reuters.
Aby proponowane zmiany weszły w życie muszą przejść przez Parlament Europejski i otrzymać zgodę Rady Unii Europejskiej.
Nawrocki zapowiada referendum w sprawie ETS. "Sprawa jest zbyt poważna"
Swoją opinię na temat planowanej rewizji unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji przedstawiło Centrum Strategii Rozwojowych. W raporcie "FIT90. Koszty transformacji klimatycznej Unii Europejskiej" organizacja ocenia skutki dotychczasowej polityki klimatycznej UE i wskazuje, że planowane zmiany w ETS nie oznaczają złagodzenia kursu, ale mają dostosować system do realizacji ambitnego celu ograniczenia emisji netto o 90 proc. do 2040 r.
- Rewizja ETS będzie przedstawiana jako odpowiedź na obawy przemysłu, ale nie zmienia zasadniczej prawdy: nie można pięcio- lub dziewięciokrotnie przyspieszyć redukcji emisji i jednocześnie twierdzić, że polityka staje się łagodniejsza. Niezależnie od komunikacyjnej oprawy system będzie musiał być bardziej restrykcyjny i kosztowniejszy niż ten, który znamy dzisiaj - wskazuje Marcin Izdebski, ekspert Fundacji Centrum Strategii Rozwojowych, przewodniczący Rady Energii i Zasobów Naturalnych przy Prezydencie RP.
W raporcie wskazano również, że Polska może szczególnie odczuć skutki dalszego zaostrzania polityki klimatycznej ze względu na większy udział przemysłu energochłonnego oraz wyższe koszty energii dla firm. CSR przekonuje, że reforma ETS powinna uwzględniać konkurencyjność europejskiego przemysłu i ryzyko tzw. ucieczki emisji, czyli przenoszenia produkcji do państw o mniej restrykcyjnych regulacjach.
Stanowisko przedstawiane przez Centrum Strategii Rozwojowych jest zbieżne z krytycznym podejściem prezydenta Karola Nawrockiego do unijnej polityki klimatycznej. Prezydent niejednokrotnie wskazywał, że obecne mechanizmy Zielonego Ładu i system ETS wpływają na wzrost kosztów energii, obniżają konkurencyjność gospodarki oraz zwiększają obciążenia dla przedsiębiorstw i rolnictwa.
Na początku maja Nawrocki zapowiedział skierowanie do Senatu wniosku o przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum dotyczącego unijnej polityki klimatycznej. Proponowane pytanie miało dotyczyć tego, czy Polacy popierają realizację polityki klimatycznej, która, zdaniem prezydenta, doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii oraz kosztów prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej.
20 maja wniosek o przeprowadzenie referendum został odrzucony przez Senat, prezydent zapowiedział jednak, że skieruje go ponownie. "Sprawa jest zbyt poważna, zmienimy pytanie, a naród się wypowie" - stwierdził.











