Na konferencji prasowej w lipcu, prezes NBP i przewodniczący RPP Adam Glapiński zapowiadał, że jeśli sytuacja gospodarcza się utrzyma, to na posiedzeniu po wakacjach może złożyć wniosek o obniżkę stóp procentowych. Jednak najnowsze dane wskazują na to, że prezes banku centralnego może nie zdecydować się na taki ruch.
Inflacja i wzrost cen paliw może pokrzyżować plany Glapińskiego
W lipcu wstępny odczyt inflacji GUS za sierpień zaskoczył wzrostem do 3,4 proc. rok do roku, otwiera się w nowym oknie; Jak pisze PKO Research mimo spadku cen żywności, inflację podbiły wysokie ceny paliw (mimo pakietu CPN - GUS bierze pod uwagę dane do ok. 22 dnia miesiąca), a także drożejące smary. Wzrosnąć może również inflacja bazowa do 3,1-3,2 proc. rdr., wobec 3,1 proc. w lipcu.
A wiele wskazuje na to, że paliwa będą jeszcze bardziej drożeć. Pakiet CPN wygasa wraz z końcem sierpnia, otwiera się w nowym oknie, więc ceny na stacjach wzrosną o 60-90 groszy, już w tym tygodniu. Do tego ostatnia eskalacja na Bliskim Wschodzie doprowadziła do wzrostu cen ropy, która znowu oscyluje w granicach 90 dolarów za baryłkę. To może oznaczać jeszcze mocniejszy wzrost cen paliw, więc i silniejsze oddziaływanie na inflację.
RPP może wstrzymać się od obniżki stóp procentowych po wakacjach
- W mojej ocenie Rada Polityki Pieniężnej w obliczu zagrożeń dla średnioterminowych perspektyw inflacji powinna przyjąć pozycję wyczekującą, a w szczególności powinna się powstrzymywać od wznowienia obniżek stóp procentowych, mimo że na konferencji prasowej po ostatnim posiedzeniu Rady w lipcu Prezes NBP wskazywał na możliwość złożenia wniosku o obniżkę stóp procentowyc - ocenia w rozmowie z Interią Główny Ekonomista i Dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych PKO BP Piotr Bujak.
Jak podkreśla analityk, sytuacja na Bliskim Wschodzie jest "daleka od trwałej stabilizacji" i nie wyklucza, że to właśnie z tego kierunku mogą pochodzić kolejne impulsy do wzrostu inflacji. Jego zdaniem w obliczu mocnego wzrostu gospodarczego w kraju i przyśpieszających inwestycji może pójść poprawa sytuacji na rynku pracy, większy popyt na pracę, wzrost zatrudnienia oraz "być może odbicie dynamiki wynagrodzeń".
- Dane za lipiec były sygnałem, że być może wcześniej spadkowy trend dla dynamiki wynagrodzeń zaczyna się odwracać. W takim otoczeniu, w mojej ocenie, Rada Polityki Pieniężnej powinna być ostrożna i nie powinna pochopnie wznawiać obniżek stóp procentowych - ocenia Bujak.
Nici z obniżek stóp procentowych do końca roku. Poczekamy nawet do 2027
Analitycy Banku Pekao wskazują w swojej analizie, że we wrześniu obniżek stóp procentowych nie będzie. Ich zdaniem nie powinniśmy się spodziewać ich nawet do końca roku.
Z kolei Piotr Bujak z PKO BP wskazuje, że jeżeli wygasną zewnętrzne szoki, to inflacja może wrócić do celu inflacyjnego NBP (2,5 proc.) do końca 2026 roku. Ale na obniżki stóp procentowych będziemy musieli poczekać do końca 2027 roku.
- Wzrost gospodarczy w Polsce jest imponujący na tle Europy, ale jednocześnie jest dobrze zrównoważony i nie generuje on sam w sobie, bez tych zewnętrznych szoków, nadmiernej presji inflacyjnej. I można oczekiwać - na to wskazują nasze prognozy, prognozy wielu innych ekonomistów rynkowych, a także projekcja ekonomistów NBP - że po ustąpieniu szoku związanego z sytuacją na Bliskim Wschodzie, inflacja wróci do celu. Na koniec przyszłego roku może być nawet poniżej punktowego celu na poziomie 2,5 proc. i będzie się utrzymywać w okolicach celu także w 2028 roku - mówi Bujak.
Bujak przytacza analizy PKO BP, z których wynika, że stopa procentowa NBP może zostać obniżona z obecnego poziomu 3,75 proc. do 3 proc. do końca 2027 roku.
- To oznacza, że jeśli przejdziemy przez okres naznaczony niepewnością związaną z wojną w Zatoce Perskiej, która podbija ceny surowców energetycznych, to Rada Polityki Pieniężnej będzie mogła wznowić obniżki stóp procentowych. Jest na to przestrzeń i przewidujemy, że do końca przyszłego roku stopa referencyjna NBP zostanie obniżona do poziomu 3 proc. z obecnego poziomu 3,75 proc. - mówi Bujak.










